Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

SYLWETKI

Wszystkie 1995 | 1996 | 1997 | 1998 | 1999 | 2000 | 2001 | 2002 | 2003 | 2004 | 2005 | 2006 | 2007 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017
Sortuj alfabetycznie | Sortuj numerami

NIEZAPOMNIANY STANISŁAW

[4/2003]

Z wielkim smutkiem przyjęliśmy wiadomość o śmierci drogiego Kolegi, który – przyjeżdżając z Warszawy – bywał na zebraniach naszego Koła Stanisławowian w Krakowie. Zawsze gorąco witany, przywoził różne ciekawostki z minionych lat. Zaproszono Go też na jubileuszowe zebranie krakowskiego Oddziału Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów PW jako gościa honorowego.

Trudno uwierzyć, że tak nagle, niespodziewanie opuścił swoich najbliższych i grono przyjaciół. Niestety – krótka niedzielna, popołudniowa drzemka 2 marca 2003 okazała się ostatnią w Jego życiu. A przecież ten zgon nie był poprzedzony żadną chorobą. Wprost przeciwnie, Staszek do ostatnich dni, jak zawsze, był pełen energii i pomysłów, związanych przede wszystkim z Grodem Rewery. Potwierdziło się to w naszej rozmowie telefonicznej, przeprowadzonej na trzy dni przed śmiercią.

Nazywaliśmy Staszka c u d o t w ó r c ą, gdyż tylko znanymi sobie sposobami oraz wytrwałością potrafił zbierać liczne cenne pamiątki stanisławowskie – dokumenty, plany czy fotografie. Posiadał rozległą wiedzę o wydarzeniach w Stanisławowie z lat przedwojennych oraz wojennych, zatem i z okresów kolejnych okupacji. Opierał się na informacjach kompetentnych osób, jak gen. Boruta Spiechowicz, płk Liszka i innych. Wszystkie te fakty dowodzą, że Staszek, jako jeden z niewielu, potrafił wiele uczynić na rzecz nieprzemijającej pamięci o naszym Mieście.

Minęło już kilka miesięcy od owego smutnego marcowego dnia, lecz jeszcze trudniej jest mi pogodzić się osobiście z tym wydarzeniem. Wynika to z naszej wieloletniej przyjaźni, będącej kontynuacją znajomości naszych rodzin, zawartej w latach dwudziestych. Ojciec Staszka był bowiem zatrudniony w drukarni Chowańców, zaś Jego starszy brat – jako redaktor naczelny „Kuriera Stanisławowskiego”. Na zajmowanych stanowiskach obaj bardzo zasłużyli się fachowością i pracowitością. Znajomość ta trwała aż do ich śmierci już w latach powojennych. Ze Staszkiem bywaliśmy w naszych rodzinach, a tam u pp. Kwaśniewskich w Warszawie spotykała nas wzruszająca gościnność – jak to w n a s z y c h s t r o-n a c h. Zdumiewająca wręcz była wielkość i jakość zbiorów Staszka.

Stałe Jego zainteresowanie bliskim sercu Stanisławowem spowodowało z kolei zamiar uwiecznienia na taśmie filmowej historii jakiejś tamtejszej rodziny, obejmującej kilka pokoleń. Nie mogłem oponować, gdy Staszek zjawił się u mnie z kamerzystą warszawskiej TV. Przeprowadziliśmy długą rozmowę przed kamerą, pokazując też stare fotografie i dokumenty. Nie przypuszczałem wtedy, że ta utrwalona rozmowa będzie stanowić szczególną pamiątkę.

Zakończenie jakże ofiarnej, pożytecznej działalności Stanisława Kwaśniewskiego wywołuje tym większy żal, że prawdopodobnie nikt nie będzie jego dzieła kontynuował, a więc wbrew twierdzeniu – że nie ma ludzi niezastąpionych. Według drugiego porzekadła – czas goi rany. No cóż, w odniesieniu jednak do naszej rany, po utracie tak wartościowego człowieka i przyjaciela, nie sprawdzi się i to. Taka jest prawda.

Chociaż Staszka już nie spotkamy, pozostanie nadal żywy w naszych serdecznych wspomnieniach – stanisławowskich rodaków...

Adam Jerzy Chowaniec