Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

SYLWETKI

Wszystkie 1995 | 1996 | 1997 | 1998 | 1999 | 2000 | 2001 | 2002 | 2003 | 2004 | 2005 | 2006 | 2007 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017
Sortuj alfabetycznie | Sortuj numerami

MARIA WĄTORSKA

[5/1998]

Swoim życiem niebanalnym, ale i pełnym dramatów, wypełniła prawie cały wiek XX. Urodziła się – jako Maria Czerwińska – przed 94 laty we Lwowie, wczesne dzieciństwo spędziła we wschodniomałopolskim Tłumaczu, gdzie ojciec jej był dyrektorem gimnazjum. Potem był znowu Lwów, Warszawa, a po II wojnie – Kraków, aż do końca, w kwietniu tego roku.
Już w młodych latach spotkała ją pierwsza tragedia. Początki znakomicie zapowiadającej się kariery jako tancerki i śpiewaczki (występowała już nawet za granicą) przerwał groźny wypadek w górach: spadła w kilkudziesięciometrową przepaść. Uszła z życiem, ale pozostała kaleką na bardzo długie jeszcze lata. Kalectwo tym boleśniejsze, że była bardzo piękną i zgrabną kobietą. Ale pogoda ducha skutecznie przezwyciężyła dramat tych wspomnień. Ta sama siła ducha pozwoliła pokonać w późnych latach bolesne przeżycie, jakim stała się niedawno tragiczna śmierć córki.
Nie tylko dramaty osobiste znaczyły życie Marii Wątorskiej. Była człowiekiem niezwykle aktywnym, i ta cecha kazała jej zawsze być w centrum wydarzeń narodowych. Jako czternastoletnia dziewczyna współuczestniczyła w Obronie Lwowa – na jednym z najtrudniejszych odcinków – na Persenkówce. Przez trzy tygodnie, całkiem samorzutnie, przygotowywała i donosiła na pierwszą linię bojową gorącą strawę dla obrońców, z których wielu było jej rówieśnikami. Podobnie w Powstaniu Warszawskim: z narażeniem życia opiekowała się rannymi powstańcami.
Od młodości związała się z ruchem piłsudczykowskim. W żywej pamięci i w sercu przechowywała wspomnienia o ludziach z najbliższego otoczenia Marszałka: ministra Pierackiego, którego znała jeszcze ze Lwowa (zamordowanego przez nacjonalistów ukraińskich), generała Wieniawę-Długoszowskiego, spotykała też samego Piłsudskiego. Do ostatnich dni działała w Związku Piłsudczyków i w Komitecie Opieki nad Kopcem Józefa Piłsudskiego w Krakowie. Każda szlachetna myśl, każdy zbożny zamiar, każda pożyteczna dla Polski inicjatywa natychmiast wzbudzała w jej duszy aktywny odzew. Toteż pogrzeb Marii Wątorskiej zgromadził szerokie grono działaczy tych organizacji. Byli też przedstawiciele krakowskiego Strzelca i poczet sztandarowy uczestników marszów Szlakiem I Kompanii Kadrowej.
Maria Wątorska spoczęła na krakowskim Salwatorze obok zmarłego przed wielu laty swego męża, Mieczysława Wątorskiego (ze znanej lwowskiej rodziny), malarza historycznego i batalistycznego, profesora ASP w Krakowie.
Z wielkim żalem i smutkiem żegnamy Cię, Mario. Chciałoby się zastosować podobne słowa, jak te, które wielki poeta polski Marian Hemar wypowiedział nad trumną generała Andersa: Nie licz jej lat – żyła długo. Licz cnoty – zmarła za wcześnie.
Roman Hnatowicz