Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

PUBLIKACJE

Ksiazki i czasopisma omówione w naszych kwartalnikach

Wszystkie | 2005 | 2004 | 2006 | 2007 | 2002 | 2003 | 2001 | 2000 | 1999 | 1998 | 1996 | 1997 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017
Sortuj alfabetycznie | Sortuj numerami



Nicieja Stanisław S., Kresowe Trójmiasto

[4/2009]

 Kresowe Trójmiasto – jak nazwał je autor znakomitej książki – ale może lepiej trójmiasto wschodniomałopolskie (bo kresy gdzieś tam hen, na dalekiej Ukrainie) – to niezwykłe trzy miejscowości bliskie sobie, a jakże różne, tak jak i te nadmorskie. Drohobycz historyczny, gotycki, inteligencki, wyrósł kiedyś na soli. Naftowy Borysław to produkt XIX-wiecznej „gorączki złota”, nieobcej – wraz ze swym bogactwem i nędzą – w żadnym kraju świata. A między nimi – geograficznie i geologicznie – ten trzeci. Nafta, wosk, sól i jeszcze ileś tam innych skarbów mineralnych stworzyło niepowtarzalną mieszaninę uzdrawiających wód, dzieląc się sławą wśród trójcy polskich super-zdrojów: Krynica–Truskawiec–Ciechocinek.
Niepowtarzalne trójmiasto na styku województw lwowskiego i stanisławowskiego stało się tematem niezwykłej książki, napisanej przez prof. Stanisława S. Nicieję (Wydawnictwo MS, Opole 2009). Dostaliśmy monografię owych trzech miejscowości, które wiele dzieliło, ale i wiele łączyło (piszemy w czasie przeszłym, bo półwiekowa okupacja sowiecka zniszczyła ich charakter, specyfikę). Drohobycz przestał być miastem przemysłu i inteligencji, Borysław – krajobrazem szybów kopalnianych, a Truskawiec – eleganckim kurortem.
Rzeczą więc autora stało się odtworzenie tego, co było. Książkę zapełnił ogromną liczbą zdjęć, w większości archiwalnych – widoków miast, budowli, ludzi wybitnych i zwykłych*. Zdjęcia te ilustrują liczne opisy trzech miejscowości i ich dzielnic, żywoty i dzieła ludzi z nimi związanych, wydarzenia historyczne, społeczne, towarzyskie. Sporo miejsca poświęca tym, którym owo trójmiasto zawdzięcza wielostronną sławę: inżynierom, przemysłowcom, poetom, pisarzom, malarzom…
Książka prof. Niciei należy do najciekawszych, jakie dostaliśmy w ostatnim roku – dwóch. Warto, by młodsze pokolenia dowiedziały się o normalnym, polskim życiu, jakie toczyło się na wschodnich ziemiach naszego kraju.

*  Z nielicznych pretensji, jakie zgłaszamy, to podpis pod zdjęciem Jerzego Kotermaka (s. 65), który był Polakiem, a nie Rusinem, ruskiego języka nawet nie znał. Ta historyczna postać jest dziś zawłaszczana prawem kaduka przez Ukraińców, jak wiele innych.

POST SCRIPTUM. Na łamach „Rzeczpospolitej” z 20–21 VI ’09 ukazała się recenzja przedmiotowej książki prof. Niciei, napisana przez T. Stańczyka. Dziennikarz na wstępie recenzji napisał niestety, że: …Nie będzie rzecz jasna żadnego muzeum Kresów, którego powstanie postulował na łamach „Rzeczpospolitej” prof. Ryszard Legutko. Gdyby ktoś poważnie zabrał się do tego projektu, zaraz odezwałyby się głosy, że takie muzeum uraziłoby Litwinów, Białorusinów, Ukraińców, że powinniśmy się liczyć z ich wrażliwością, że moglibyśmy rozgniewać Putina przypomnieniem tego, co Sowieci wyprawiali na Kresach…
Cóż, to są właśnie bzdury, które doprowadzają do postępującej pewności siebie ze strony nacjonalistów zza wschodniego kordonu, dziś szczególnie na obszarze Małopolski Wschodniej, zwanej przez nich „Ukrainą Zachodnią”. To i podobne fakty podlizywania się w imię wielkiej polityki doprowadziło do pomysłu z rajdem imienia Bandery, szczęśliwie zatrzymanego w Medyce. O tym oczywiście piszemy osobno.
Poza tym muzeum, czy raczej instytut naukowy, powinien się zająć bardziej historią Polaków na ziemiach wschodnich od strony kultury i cywilizacji, bo po pierwsze – znaczenie wielu wieków obecności polskiej na tamtych obszarach jest systematycznie zakłamywane, po drugie – tym, co wyprawiali sowieci, zajmuje się raczej IPN.