Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

PUBLIKACJE

Ksiazki i czasopisma omówione w naszych kwartalnikach

Wszystkie | 2005 | 2004 | 2006 | 2007 | 2002 | 2003 | 2001 | 2000 | 1999 | 1998 | 1996 | 1997 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017
Sortuj alfabetycznie | Sortuj numerami



Srokowski Stanisław, Nienawiść

[1/2008]

Pozwalamy sobie przedrukować z „Gazety Krakowskiej” z 29 IX ’06 omówienie bardzo ważnej i potrzebnej książki*, której przeczytanie dla wielu osób – zwłaszcza dla tych, którzy wydarzenia w niej opisane przeżyli osobiście lub byli nich blisko – przekracza możliwości psychiczne. Ta książka, czy się to komu podoba, czy nie, powinna zostać przetłumaczona na język ukraiński i za jałtańskim kordonem rozpowszechniona (oczywiście nie przez tamtejsze księgarnie).
Nienawiść, książka Stanisława Srokowskiego** to literatura niełatwa. I to bynajmniej nie z powodu komplikacji formalnych. Przeciwnie, zawarte w tym tomie opowiadania mogłyby posłużyć za wzór przejrzystości stylu. Gdyby nie ich treść, można by powiedzieć, że dobrze się je czyta. Jednak chwilami aż chciałoby się rzucić tą książką w odruchu sprzeciwu. Współczesny czytelnik odwykł od takiej lektury. Wojenna rzeczywistość na dawnych polskich Kresach, jak ją opisuje Srokowski, w każdym normalnym odbiorcy musi obudzić przerażenie. Autor nie ucieka od okrucieństwa, choć go też specjalnie nie szuka. Ono po prostu w tych opowieściach jest, naturalne jak jedzenie i codzienna krzątanina wołyńskich czy podolskich wieśniaków. Tą samą siekierą w dzień ukraiński chłop rąbie drewno na opał, a w nocy swych polskich sąsiadów.
Mimo wszystko mamy do czynienia z książką, którą powinno się przeczytać. Jej autor próbuje ocalić tę część naszej zbiorowej świadomości, której nie możemy amputować ani w imię pojednania, ani tym bardziej – doraźnej politycznej poprawności. Srokowski zresztą najdalszy jest od jątrzenia, rozpalania na nowo ognia pod kotłem narodowej nienawiści. On jedynie nie pozwala o tej nienawiści zapomnieć, aby pogrzebana byle jak, nie odżyła na nowo.
Nie można też Srokowskiemu zarzucić oceny rzeczywistości według nacjonalistycznego szablonu. Oprócz niemieszczących się w głowie ukraińskich okrucieństw mamy tu więc także piękne, a nawet heroiczne postaci Ukraińców, jak choćby bohaterka opowiadania „Olena”, która woli śmierć niż wyparcie się swego polskiego męża. Obok polskich ofiar i cierpień znajdziemy też porażający opis bezmyślnej polskiej zemsty w opowiadaniu „Odwet”.
Autor, który dzieciństwo przeżył na Wołyniu, zdawał sobie sprawę z siły rażenia swych kresowych opowieści, bo uznał za konieczne opatrzyć je posłowiem o pojednawczej wymowie. Czytamy w nim: Są to wydarzenia i sytuacje prawdziwe. One na pewno się zdarzyły... Nie mamy powodu, by w to nie wierzyć. Jednak boję się, że tak zwane kręgi opiniotwórcze będą udawać, że nie zdarzyło się nic takiego, jak „Nienawiść” Stanisława Srokowskiego. Świadczyłaby o tym głucha cisza, jaka przywitała jej ukazanie się przed ponad miesiącem***. To może martwić. Jeśli umiarkowani zwolennicy pojednania i politycznej poprawności spróbują tę książkę przemilczeć, może ona posłużyć za argument fanatykom. A tych wciąż nie brakuje ani po polskiej****, ani po ukraińskiej stronie.

* Ukraińskie widma, autor recenzji Marek Lubaś Harny.
** Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Kraków 2006.
*** Powyższy tekst ukazał się w GK przed rokiem.
**** Tu nie zgadzamy się z Autorem. Kim mają być ci „polscy fanatycy”? Nietrudno natomiast zauważyć przedstawicieli owych „kręgów opiniotwórczych”, o których mowa nieco wyżej. Przykład pierwszy z brzegu: M. Wojciechowski z „Gazety Wyborczej”, którego wypowiedzi cytowaliśmy w CL 4.07, w ramce „Naszym zdaniem” na str. 5.