Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

PUBLIKACJE

Ksiazki i czasopisma omówione w naszych kwartalnikach

Wszystkie | 2005 | 2004 | 2006 | 2007 | 2002 | 2003 | 2001 | 2000 | 1999 | 1998 | 1996 | 1997 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017
Sortuj alfabetycznie | Sortuj numerami



Krawczyk Jerzy, Galicyjskie szkolnictwo zawodowe w latach 1860–1918

[4/1996]

Nie możemy narzekać na brak wydawnictw o tematyce wschodniomałopolskiej. Jeżeli atoli można coś zarzucić tej, swego rodzaju, intelektualnej produkcji, to pewne ograniczenie tematyczne. Trzeba się cieszyć z mnogości publikacji na temat historii nauki, kultury i sztuki, czy historii polityczno-społecznej (w tej ostatniej dziedzinie pomijając wszakże prace, obciążone „internacjonalizmem”, rodem z ubiegłego półwiecza, bądź neoficką „europejskością”), a wreszcie z licznych publikacj wspomnieniowych. Odczuwa się natomiast niedosyt opracowań mniej spektakularnych dziedzin życia: z zakresu gospodarki, administracji czy oświaty.
Dlatego bardzo nas satysfakcjonuje książka autorstwa Jerzego Krawczyka, wydana przez krakowski „Universitas” (1995) p.t. „Galicyjskie szkolnictwo zawodowe w latach 1860–1918”. Chodzi więc o epokę tzw. autonomii galicyjskiej, kiedy ta prowincja austro-węgierskiej monarchii stała się (po niemal 90 latach germanizacyjnego nacisku) na powrót krajem polskim, bo administrowanym przez Polaków, w polskim języku urzędowym (piszemy o tym szerzej w tym numerze, w artykule p.t. „Dwa teatry”).
Książka przedstawia różne typy średniego szkolnictwa zawodowego, którego zadaniem było przygotowanie pracowników dla przemysłu i rzemiosła, rolnictwa i leśnictwa oraz handlu. Epoka autonomiczna dała istotny postęp w stosunku do poprzedniego okresu zaboru, tym niemniej Galicja niestety zawsze pozostawała w tyle za innymi krajami Austro-Węgier.
W książce omówiono kilkadziesiąt szkół zawodowych, poczynając od Lwowa i Krakowa, poprzez wszystkie niemal miasta i miasteczka, a nawet wsie. Ogólnie znane były np. szkoły drzewne w Jaworowie i Zakopanem, górnicze w Wieliczce i Borysławiu, gospodarstwa wiejskiego na Snopkowie czy w Kuźnicach lub Albigowej, rolnicze w Dublanach (potem awansowana do roli wydziału Politechniki Lwowskiej) i Czernichowie (k. Krakowa), kowalskie i ślusarskie w Sułkowicach i Świątnikach, wielospecjalistyczne szkoły w Kołomyi czy Drohowyżu (przy zakładzie dla sierot fundacji Skarbków). Ale kto pamięta dziś szkołę koronkarską w Rudkach (nie tylko w Zakopanem!), koszykarską w Żurawnie, ogrodniczą na Wólce Kapitańskiej (gdzie to było? W obrębie przedmieścia zamarstynowskiego!), powroźniczą w Stryju, pszczelarską w Przemyślanach, robót kobiecych w Złotym Potoku, lub szkołę szewską w Uhnowie? I takich były dziesiątki. Dobrze, że je przypomniano i opisano.