Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

PUBLIKACJE

Ksiazki i czasopisma omówione w naszych kwartalnikach

Wszystkie | 2005 | 2004 | 2006 | 2007 | 2002 | 2003 | 2001 | 2000 | 1999 | 1998 | 1996 | 1997 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017
Sortuj alfabetycznie | Sortuj numerami



Solak Bolesław Jan, Joga słońca

[1/1996]

Osobom interesującym się 10 narciarstwem (w jego przedwojennym, wschodniokarpackim wydaniu), 20 sportem szybowcowym i lotniczym, 30 bitwą o Anglię, 40 podróżami po świecie (Himalaje, Nowa Zelandia) i jeszcze paroma innymi tematami, opowiedzianymi z ogromnym talentem narracyjnym, pełnym barw, ale i refleksji (co rzadkie u inżynierów) – można polecić książkę napisaną przez Bolesława Jana Solaka, zmarłego niedawno w słynnym Aspen w Górach Skalistych (USA).
Dwaj bracia Solakowie (drugi – Jerzy – mieszka w San Francisco) urodzili się w Przecławiu (w środkowej Małopolsce, teraz wojew. tarnobrzeskie), potem mieszkali w Wyżnicy na Bukowinie (po jednej stronie Czeremoszu leżą Kuty, po drugiej Wyżnica), w końcu we Lwowie. Tam studiowali na Politechnice, jeździli na nartach w Czarnohorze i Gorganach, latali w Aeoroklubie Lwowskim na szybowcach i awionetkach. Wojna rzuciła ich do Anglii, wyprawiali się nad Niemcy w Dywizjonie 300. A po wojnie Ameryka. Parę dziesiątków lat przeminęło im na pracy, podróżach – i tęsknocie za Polską. To uczucie przebija przez całą piękną książkę, która nosi tytuł „Joga słońca” (wyd. Oficyna Wydawnicza „Ajaks”, Pruszków 1994).
Na marginiesie: czytałem list Jerzego Solaka, który z zawodu jest inżynierem-lądowcem, napisany przed kilku laty po pamiętnym trzęsieniu ziemi w San Francisco. Pan Jerzy opisuje tragiczne skutki tego kataklizmu i donosi z dumą, że pośród setek powalonych lub spękanych budowli, jego konstrukcje nie doznały szwanku. Chwałę za to przypisuje nie sobie, lecz uczelni, na której miał zaszczyt studiować. Polska nie leży na obszarze sejsmicznym, ale absolwenci Politechniki Lwowskiej potrafili się lepiej uporać z nieznanymi sobie wcześniej problemami, niż ich amerykańscy koledzy. Ładne, prawda?
Stefan S. Łukowski