Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018

Maria Barbara Rydel-Hetnał, MÓJ CHODORÓW

Jedna z koleżanek z Towarzystwa Miłośników Lwowa zwróciła mi uwagę, że we wspomnieniach, które spisuję, powinnam podawać jak najwięcej nazwisk osób, które jeszcze pamiętam [owa miła Pani zapewne wie o naszym Indeksie Wschodnich Małopolan. Dziękujemy! – przyp. red.] Niestety pamiętam ich niewiele. Ale myślę, że jest ich sporo w albumie, który mam w spadku po rodzicach. Najczęściej oglądam w nim zdjęcia, a jest ich ponad sto. Tym razem zaczęłam czytać od tytułu: Historia założenia i rozwoju cukrowni w Chodorowie 1912–1932. Pod spodem odręcznie napisana dedykacja: Panu Inż. Lucjanowi Rydlowi na pamiątkę dwudziestolecia Spółki ofiaruje Zarząd (pieczątka: „Chodorów” Spółka Akcyjna dla Przemysłu Cukrowniczego w Chodorowie, dwa nieczytelne podpisy).
 
Z tego opracowania dowiedziałam się o burzliwych losach cukrowni. Inicjatorem założenia Spółki był baron Kazimierz de Vaux, właściciel klucza chodorowskiego składającego się z dziesięciu folwarków: Anielówka, Chodorów, Dymidów, Kolesowa, Mołodyńcze, Podliski, Sadki Królewskie, Suchrów, Zgóreczko, Żyrawa. Spółkę założono w 1912 r. wspólnie z Polskim Bankiem Przemysłowym we Lwowie. Dyrektorem Towarzystwa został wspaniały fachowiec inżynier Stanisław Kremer (z krakowskich Kremerów). Urodzony w 1876 r. ukończył Instytut Technologiczny w Wiedniu w 1898 r. Kolejno pracował w Techniczno-Chemicznej Stacji Doświadczalnej Związku Cukrowników w Wiedniu, w cukrowniach w Czechach, w Niemczech i na Morawach oraz w Cukrowni i Rafinerii „Przeworsk”.
W 1912 r. wykonano projekt fabryki oraz wszystkich budynków towarzyszących, biurowych i osiedla. Przyjęto ofertę architekta Macieja Blacha z Pragi, który wybudował już kilkanaście cukrowni w Rumunii, Bułgarii i Włoszech. Urządzenia i maszyny zamówiono w Zakładach „Skody” w Pilźnie w Czechach.
Była to jedna z najnowocześniejszych cukrowni w Europie, biorąc pod uwagę urządzenia fabryczne oraz zaplecze socjalne. Pierwsza kampania cukrownicza odbyła się już w 1913 roku (10 X – 4 XII). Niestety nadeszły lata klęsk, spowodowane wybuchem I wojny światowej. 1 września 1914 r. nastąpiła inwazja wojsk rosyjskich, która trwała do 26 czerwca 1915. Zapasy cukru, stanowiące kapitał cukrowni, zostały zrabowane, maszyny i urządzenia zdemontowane i wywiezione do Rosji. Budynki spalone, komin wysadzony w powietrze.
Spółka miała niespłacone długi w banku, uzyskała jednak nową pożyczkę na odbudowę. Budynki pokryto dachem, zakupiono centryczne cegły na komin, ale zanim ukończono – nastąpiły nowe działania wojenne. 16 lipca 1916 r. armia austriacka zajęła fabrykę na kwatery, co trwało do 1 października 1917. Znowu wszystko zostało zniszczone, a specjalnymi cegłami na komin wybrukowano drogi. Ponownie zabrano się do odbudowy fabryki, hal i komina, lecz gdy prawie ją ukończono – nastała inwazja ukraińska, która trwała niemal rok (30 XI 1918–30 IX 1919). Znowu fabryka została zniszczona, a budynki mieszkalne uszkodzone ostrzałem. Okoliczne majątki ziemskie i folwarki też uległy splądrowaniu przez Ukraińców. Udało się jednak zakontraktować buraki na kampanię 1920 roku. Przystąpiono po raz trzeci do odbudowy. Ale to jeszcze nie był koniec klęsk.
Od sierpnia do października 1920 r. Chodorów przeżył najazd bolszewików. Gospodarstwa rolne zostały ograbione z inwentarza żywego i maszyn rolniczych, ale starano się dostarczać buraki, na które cukrownia wypłaciła już zaliczki. Tymczasem 20 października chwycił silny mróz, który trzymał 9 dni, a po nim nastąpiło ocieplenie. Trzeba było szybko przerabiać buraki, aby nie zgniły.
Aparatura i urządzenia w cukrowni wymagały gruntownego remontu, a mimo tylu przeciwności zdecydowano przeprowadzić kampanię cukrowniczą. Znowu pomógł finansowo bank lwowski, a także poświęcenie pracujących robotników. Bez przerwy ochładzano przegrzane pompy i remontowano psujące się urządzenia. Do 5 grudnia zdołano przerobić 65 000 q buraków i otrzymać 7140 q cukru białego i 2058 q melasy.
Zarząd spółki postanowił powiększyć kapitał akcyjny. Wypuszczono 50- i 100-złotowe akcje na okaziciela, co pozwoliło na zakup nowych urządzeń i uratowanie bytu fabryki. Następnie zakupiono zdewastowane folwarki od barona de Vaux, który uzyskane pieniądze wyłożył na akcje Towarzystwa, co było bardzo obywatelskim czynem. Rozbudowano też osiedle przy cukrowni, wille dla dyrektorów, domy dla urzędników i stałych pracowników, kasyna, kluby, boiska sportowe, ochronkę dla dzieci, Kasę Przezorności itp.
Problem dla cukrowni stanowili robotnicy sezonowi. Na chłopo-robotników narodowości ukraińskiej nie można było liczyć, nie traktowali pracy w fabryce poważnie, pracowali dorywczo. Postanowiono stworzyć kolonię robotniczą z ludzi związanych z fabryką i ceniących sobie tę pracę. W tym celu rozparcelowano ok. 250 hektarów ziemi w niedużej odległości od cukrowni, przy folwarku Żyrawa i osadzono tam włościan z okolic Przeworska. Ceny za działki obliczono w równowartości buraków, które mieli koloniści uprawiać i dostarczać do cukrowni przez określoną liczbę lat. W sezonie jesiennym ludzie ci mieli być zatrudnieni w fabryce. Cukrownia ofiarowała Kolonii 6 morgów gruntu na cmentarz, boisko i ogród szkolny, wybudowano też Dom Ludowy, w którym mieściła się szkoła powszechna (4 klasy z jednym nauczycielem), sala zabawowa, łaźnia, urząd gminny oraz mieszkanie dla nauczyciela.
Inicjatorem całego przedsięwzięcia oraz długoletnim dyrektorem generalnym od roku 1912 był inż. Stanisław Kremer. Od jego nazwiska nazwano Kolonię oraz odbudowany przez niego po I wojnie światowej dwór w Żyrawie – Kremerówką.
We wspomnianym na początku opracowaniu nie wymieniono nazwisk pracowników cukrowni, a jedynie członków Rady Zawiadowczej, która w latach 1918–20 składała się z następujących osób:
prezes: inż. Franciszek hr. Zamoyski
wiceprezes: dr Marcin Szarski, dyrektor Banku Przemysłowego
członkowie: inż. Bronisław Albinowski – dyrektor dóbr Chodorów, Antoni hr. Lanckoroński, dr Stanisław hr. Badeni i dr Stanisław hr. Mycielski – właściciele ziemscy, Alfred hr. Potocki – ordynat łańcucki, dr Zdzisław Słuszkiewicz – dyrektor Banku Przemysłowego we Lwowie, inż. Stanisław Kremer – generalny dyrektor S-ki „Chodorów”.
Skład Rady Nadzorczej Spółki w r. 1929 był następujący:
prezes: dr Leon bar. de Vaux
wiceprezesi: dr Marcin Szarski i Antoni hr. Lanckoroński
członkowie: dr Wilhelm Krzysztoń, Elżbieta ks. Lubomirska, Eugeniusz ks. Lubomirski
a w skład Zarządu wchodzili:
prezes: inż. Stanisław Kremer
członkowie: dyrektor techniczny inż. Adam Piotrowski, dyrektor handlowy Władysław Rozpłochowski.
Opracowanie uzupełniono bilansem działalności za lata 1912–32 z wyszczególnieniem obszaru ziemi, produkcji buraków, wyprodukowanego cukru, melasy i wysłodków suchych oraz przychodów i rozchodów do r. 1919 w koronach, a następnie w złotych.
Na zakończenie zacytuję anonimowego autora powyższego opracowania: Niechajże skreślona Historia Rozwoju Cukrowni Chodorowskiej będzie świadectwem trafności tezy, według której opłacalność warsztatów pracy jest głównym źródłem dochodu Skarbu Państwa i dobrobytu całego społeczeństwa.
Dobra passa Spółki „Chodorów” i ludzi z nią związanych trwała do wybuchu II wojny światowej i skończyła się z dniem 17 września 1939. Po zajęciu Ziem Wschodnich przez Związek Sowiecki zdemontowano urządzenia fabryki i zabrano w głąb Rosji. Cała ludność Kremerówki oraz osiedla przy cukrowni wywieziona została na Sybir. Moja rodzina uniknęła tego losu, gdyż jesienią 1938 r. przeprowadziliśmy się na Śląsk Cieszyński, gdzie ojciec podjął pracę w Cukrowni Chybie.
*     *     *

Moje najszczęśliwsze lata dziecinne związane były z Cukrownią Chodorów. Ojciec, jako stypendysta, po ukończeniu studiów rolniczych na UJ podjął pracę w dobrach chodorowskich w 1925 r. Ja urodziłam się w Kolesowej (1928), moi bracia w Zagóreczku (1932). W 1933 r. ojciec awansował na dyrektora Dóbr Chodorów i zamieszkaliśmy w nowo odbudowanym pięknym dworze w Żyrawie-Kremerówce. W latach 1934–38 uczęszczałam do szkoły w Kremerówce wraz z dziećmi kolonistów. Z tych lat mam wiele miłych wspomnień, które staram się zapisać.

Fragment wspomnień Pani Barbary wydrukowaliśmy w CL 2/01. Tamże Jej apel o kontakt z dawnymi mieszkańcami wsi Kremerówka, jeśli przebywają gdzieś w RP.