Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018

POMNIK OFIAR LUDOBÓJSTWA

Pomnik Ofiar ludobójstwa ukraińskiego na cmentarzu Rakowickim w KrakowieW 65. rocznicę zdradzieckiej napaści sowietów na Polskę, 17 września 2004 r. na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie odbyło się odsłonięcie Pomnika Ofiar masowej rzezi ludności polskiej na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej w latach II wojny światowej.

O pomniku tym wspominaliśmy już w poprzednim numerze CL. Jego realizacja jest zasługą Towarzystwa Pamięci Narodowej im. Pierwszego Marszałka Polski Józefa Piłsudskiego w Krakowie, w szczególności jego prezesa Jerzego Korzenia (rdzennego krakowianina). Organizatorzy przeszli „drogę przez mękę”, ponieważ część krakowskich radnych nie chciała przepuścić słowa ludobójstwo. Dopiero życzliwa postawa Prezydenta Miasta Krakowa prof. Jacka Majchrowskiego przebiła mur konformizmu. W głosowaniu RMK zwyciężyła opcja za użyciem słowa ludobójstwo.

Powstaje pytanie: dlaczego polskim działaczom samorządowym to słowo prawdy przeszkadzało? Czy wymordowanie z niebywałym okrucieństwem paruset tysięcy niewinnych ludzi, w tym głównie kobiet, dzieci i starców, nie zasługuje na nazwanie ludobójstwem? Kto lub jaka idea nimi powodowały? Czy tzw. pojednanie, którego przeciwne efekty rosną z dnia na dzień?

Koordynatorem ze strony władz Miasta był dyrektor Wydziału Kultury i Dziedzictwa Narodowego Stanisław Dziedzic. Koszt realizacji pomnika wyniósł ok. 30 tys. zł, do czego OK TMLiKPW dołożył swój „grosz”.

Uroczystość odsłonięcia pomnika poprzedziła msza św. żałobna, odprawiona w kaplicy cmentarza. Koncelebrze przewodniczył i homilię wygłosił ks. infułat Jerzy Bryła, proboszcz parafii salwatorskiej. Druga, płomienna wypowiedź należała do ks. kanonika Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego, duszpasterza Ormian polskich.

Przy pomniku przemówił prezes J. Korzeń, po nim Prezydent J. Majchrowski i wiceprzewodniczący Rady MK Wiesław Misztal, a w imieniu wschodniomałopolskich wygnańców – Andrzej Chlipalski. W uroczystości wzięła udział rzesza mieszkańców Krakowa, w tym przedstawiciele władz, środowisk ekspatrianckich, AK, Sybiraków – z pocztami sztandarowymi oraz młodzież szkolna z Gimnazjum im. Konarskiego.

Karol Odrycki

POST SCRIPTUM

W „Gazecie Wyborczej” z 18 IX pokazano zdjęcie pomnika, a pod nim napis, którego tytuł brzmi: 17 września 1939 r. Poniżej napisano o złożeniu kwiatów przy symbolicznej mogile – Pomniku Ofiar Komunizmu. Jeszcze niżej wspomniano o odsłonięciu i poświęceniu pomnika upamiętniającego 61. rocznicę masowych rzezi ludności polskiej na południowo-wschodnich Kresach Rzeczypospolitej. Tylko ani słowa o prawdziwym sensie tego pomnika – że chodzi o ludobójstwo dokonane przez Ukraińców. Ile dezinformacji można zawrzeć w jednym paronastolinijkowym tekście?

Na następnej stronie, w ramce, przedstawiamy wypowiedź naszego przedstawiciela, wygłoszoną w czasie uroczystości odsłonięcia pomnika.


Czcigodny Księże Infułacie,
Panie Prezydencie Miasta Krakowa,
Panie Prezesie, organizatorze dzisiejszej uroczystości,
Szanowni Państwo!

Niech mi wolno będzie wypowiedzieć parę zdań imieniem wschodniomałopolskiej diaspory, imieniem rzeszy ekspatriantów, których po tragicznych wydarzeniach pierwszej połowy lat czterdziestych los rozrzucił po całej powojennej Polsce – w większości na ziemiach całkiem im obcych, po krajach Europy i wszystkich kontynentach.

Niech mi wolno będzie wypowiedzieć parę zdań imieniem wschodniomałopolskiej diaspory, imieniem rzeszy ekspatriantów, których po tragicznych wydarzeniach pierwszej połowy lat czterdziestych los rozrzucił po całej powojennej Polsce – w większości na ziemiach całkiem im obcych, po krajach Europy i wszystkich kontynentach.

Odczuwamy ogromną pociechę w fakcie, iż po sześciu dziesiątkach lat od tamtych strasznych przeżyć jesteśmy świadkami uczczenia tu w Krakowie pamięci Rodaków, w jakiejś liczbie także nie-Polaków, którzy stali się ofiarami nacjonalistycznego obłędu, nieznanego do tego czasu w cywilizowanej, chrześcijańskiej Europie czasów nowożytnych. Zbrodnicze dokonania hitleryzmu i stalinizmu są od dawna dobrze znane – wyrosły z wielkomocarstwowych ambicji, a dokonane zostały na fali największej, straszliwej wojny między narodami świata. Toteż ich ofiarom i bohaterom postawiono już setki pomników, napisano tysiące książek, nakręcono dziesiątki filmów.

Ta zbrodnia ludobójstwa ze strony OUN-UPA, której ofiary dziś czcimy w sposób szczególny, dokonała się w cieniu wielkich wydarzeń wojennych, choć nie ustępowała im potwornością, a czasem przewyższała okrucieństwem. Z faktu niejako drugoplanowości wydarzeń na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej tamtego czasu oraz ograniczenia do pewnego obszaru na uboczu Europy – który jeszcze po tym wszystkim przeżywał kolejny dramat wygnaniania ludu z ziemi ojczystej – a także z faktu dramatu całej Polski, którą odcięto wtedy od jej naturalnych, bo historycznych związków z Europą o korzeniach rzymskich, zachodnioeuropejskich – otóż z faktów tych wynikło jakby przygaszenie świadomości i prawdy o owych tragediach. Na to nałożyło się kilkudziesięcioletnie poddaństwo wobec Rosji sowieckiej i jej pełne fałszu hasła „drużby narodow” – w istocie zaborczego zniewolenia. Jakże inaczej przyjął świat zbrodnie ludobójstwa, które p o tamtej wojnie, po latach, nastąpiły – w Bośni, w Afryce, w Czeczenii – bo działy się nie w trakcie totalnej wojny, lecz w czasach ogólnego, względnego pokoju; w czasach rozwiniętych środków przekazu, telewizji. A w tamtym czasie i w tamtym miejscu odcięcie od świata było absolutne, prawda nie mogła się więc przebić.

W ciągu kolejnych 60 lat od tamtych zdarzeń na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej powstały następne problemy dla naszego państwowego i narodowego bytu, wymieniły się pokolenia. Uczestnicy tragedii – w tym także kaci – w większości już odeszli. Okazuje się jednak, że pamięć o prawdzie – w nowych już warunkach – odżyła. To wielka satysfakcja i wielka nadzieja.

Powstanie tego pomnika, który dziś odsłaniamy, wynikło więc z pamięci o prawdzie oraz nadziei. Nadziei wielorakiej – także tej nadziei, że nasze przyszłe poczynania będą zawsze oparte na pamięci i świadomości prawdy.