Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018

POEZJA

Leszek Długosz

ODA DO MOWY KRESOWEJ

 

Witaj gałązko mowy kresowej

Po długim milczeniu Twój zaśpiew znowu

                słyszę

Te same pieśni i pacierze u naszych korzeni

I groby jednakowo bliskie.

Bliźniacza witko od wschodniej strony –                       

                witaj mi

I wybacz…

– W piśmie nie mogłem Cię przygarnąć

– Ponad zasieki ze słowem pociechy

Przedrzeć się przez eter

Do Ciebie pobiec

Było to możliwe?

 

Czas zły rozdzielił

Wiem, krępowano oddech

Transportami w syberyjskie śniegi

Wywożono pamięć

– Lecz wiem z daleka i nie wszystko

Dziś na ulicach miasta mego słyszę

Jak krzątasz się zlękniona

– Uboga czasem tak kuzynka

Z czemodanem w dłoni

Nieśmiało w progi domu wchodzi

Niepewna – jak ją po latach przyjmą:

– Swoi? Czy nie swoi?

 

Witam Cię z radością i ze skruchą

Ty nie jak gość tu, ale domownica

Ty masz tu prawo jak po usłanej kontuszami

Drodze królewskiej

Na Wawel prosto do siebie iść

I jak po swoje…

– Z Ciebie się przecież kiedyś wywiodły

Księgi Adama, Testament Juliusza

 

Gałązko mowy wschodniej...

– Zruszczona

– Potargana burzą

Pomiędzy tymi sarkofagi

Ty jesteś tu jak laur

Najtrudniej doniesiony

 


 

Sławomir Gowin

JAK PIEŚCIĆ WIESZCZA

 

Od stu lat z górą, na środku Lwowa,

Stoi statua kilkumetrowa.

Pod nią poeta, wzrostem nieduży,

Grzywką odgania natrętne muzy.

 

Muzy się owszem, zdarzają twórcze,

Ale te jakieś głupie są, kurczę,

Zdają się bowiem wcale nie wiedzieć,

Co też poeta chciałby powiedzieć.

 

Tak jak rodacy – zbiorą się w tłumie,

Lecz czy poetę który zrozumie?

O, każdy by chętnie sławił i czcił,

A spytał go któryś: „Czyś ty coś pił?”

 

Czasem się Gowin tylko przysiada

I machnie flaszką: „Łykniesz coś Adam!?”

Przecież to jasne, wieszcz by wychylił,

Lecz jego naród z kimś go pomylił!

 

Wieńców naniosą, nakopcą zniczy,

A nikt nie słyszy, jak Adam krzyczy:

Wstawaj z tych kolan i rusz że głową,

Narodzie, nie myl mnie z Orzeszkową!

 

I zabieraj w cholerę te skrzydła,

Mnie ta fucha do reszty obrzydła!

Chcę być znów tym kim byłem za życia,

Bierz tę lirę i daj coś do picia!

 

Jak mam stać tu na straży polskości,

Skoro wieszczyć mam tylko i pościć!?

Z jedną muzą w kamiennym uścisku

Tak przez wieki o suchym trwać pysku!?

 

Rozmiar tej muzy zawsze mnie wkurzał.

Muza nie musi być taka duża!

Muza być może całkiem malutka,

Byle by była, hmm, okrąglutka...

 

Bo muza musi mieć troszkę ciała,

I żeby troszkę na wieszcza leciała.

Gdyby gotować umiała jeszcze –

Jakżeby było miło być wieszczem!

 

Bo geniuszowi wystarczy muzka!

On swoim piórkiem tę muzkę muska,

A ona smyra go swym pazurkiem

I czasem szepnie rozkoszną bzdurkę.

 

Bywa, że tego muzce jest mało

I muzka idzie z wieszczem na całość!

Nooo... wtedy tworzą się arcydzieła!

– O, pani zaraz się uśmiechnęła...

 

A tu nic! Tu stuletnie pragnienie!

I skądże wieszcz ma czerpać natchnienie?

Jak narodowe treści dopieści,

Jeśli ich czasem ciut nie zbezcześci?

 

Bo wieszcz pragnie wędrować pod strzechy!

W tej wieczności mieć trochę uciechy.

Chciałby wieszcz oraz wierna mu muzka

Też się w lwowskiej gorzałce popluskać!

 

Nic prostszego, powiecie, aliści

Wciąż się rodzą wśród was moraliści,

W granit ciało chcą zakuć i duszę!

Ale po cóż się bywa geniuszem...?

 

Gdy się wszyscy w krąg pocą i psocą,

Dusza wieszcza też zrywa się nocą

Incognito, gdzieś koło katedry,

Ducha wieszcza spotyka duch Fredry...

 

Nim się człowiek we Lwowie zmiarkuje,

Już weń któryś z tych duchów wstępuje...

I do dna! W imię ojca i syna!

Pacałychę wieszcz z wieszczem zaczyna!

 


 Wiersz jest monologiem wykonywanym przez Wiktora Lafarowicza w programie „Kumpel ze Lwowa” Lwowskiego Kabaretu Artystycznego, który artyści ukraińscy i polscy powołali 31 stycznia 2015 roku na scenie „U Baczewskich” we Lwowie” (fot. ze zbiorów Sławomira Gowina)