Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018

Jolanta Załeczny, PAMIĘĆ POWSTANIA STYCZNIOWEGO WE LWOWIE

Powstanie Styczniowe to największy zryw niepodległościowy w dziejach narodu polskiego,
a jednocześnie największy wysiłek organizacyjny. Po latach tak je oceniano:

 

Z oddali lat, z perspektywy dziejowej, w pamięci wnuków, święcących półwiecze wojny narodowej, nabiera ta wojna dziwnie jasnych blasków. Zimne mogiły i powstańcze cmentarzyska opromieniają się chwałą, wspomnienie czynów do nowej zagrzewa walki i wysiłków, posiew krwi i męczeństwa rodzi do dalszych wysiłków ochotne zastępy. Czyn Powstania Styczniowego spełnił swoje dziejowe posłannictwo: nie pozostał, jak to było pragnieniem wrogów, a może i małodusznej części społeczeństwa, faktem odosobnionym, porywem, który wielkie nieszczęścia przyniósł narodowi, smutną nauczkę, po której zwyciężonym nic by nie pozostało jak tylko rezygnacja. Przeciwnie, Powstanie Styczniowe stało się pięknym i bohaterskim wzorem miłości Ojczyzny, płomieniem zagrzewającym do dalszych poświęceń, stało się twardą szkołą narodową, w której następne pokolenia, obok niedoścignionych przykładów waleczności i cnoty wojennej, znalazły zachętę i naukę do dalszych narodowych wysiłków.

Władze i społeczeństwo II Rzeczypospolitej podjęły ogromny wysiłek, by wydarzenia z 1863 roku nie zatarły się w społecznej świadomości. Legenda powstania posłużyła do kształtowania postaw patriotycznych, wykorzystywano ją w procesie budowania idei odradzającej się państwowości. Uczestników Powstania Styczniowego otaczano szczególną czcią, a pamięć o wydarzeniach roku 1863 kultywowana była przez kolejne pokolenia.

Doskonale było to widoczne jeszcze w okresie zaborów, kiedy starano się upamiętniać kolejne rocznice wybuchu powstania. W roku 1913 mijało 50 lat od wydarzeń pamiętnego roku 1863, zorganizowano wówczas wielką wystawę we Lwowie. Uroczystości lwowskie miały wymiar ogólnonarodowy i ponadzaborowy. Już w 1912 roku podjęto inicjatywę ratowania przed zniszczeniem przechowywanych
w domowych archiwach pamiątek po powstańcach. Powołany został specjalnie komitet, który uzyskał wsparcie finansowe od władz Lwowa oraz pomieszczenia w odrestaurowanym Pałacu Sztuki. Organizatorom udało się dotrzeć do wielu osób i instytucji.

Na potrzeby ekspozycji pozyskano przedmioty od 372 posiadaczy, były wśród nich muzea: Narodowe Polskie w Rapperswilu, w Krakowie, im. Lubomirskich we Lwowie, Narodowe im. Sobieskiego we Lwowie, ponadto Archiwum Miejskie we Lwowie. Grono ofiarodawców prywatnych stanowili: Gustaw Bittner, Helena Dąbczańska, Franciszek Rawita-Gawroński, JE August Gorayski, dr Piotr Kucharski, Leon Krzemieniecki, Jerzy hr. Mycielski, Bronisław Ostrowski, Stefan Pielecki, ks. Władysław Sapieha, JE hr. Stanisław Tarnowski, Bolesław Wysłouch czy Stanisław Zarewicz. Aleksander Sochaczewski przysłał na wystawę cały swój dorobek artystyczny – obrazy wykonane podczas zesłania na Syberii.

Dzieła malarskie przekazali też sybirak Józef Barkman i Ludomir Benedyktowicz oraz malarze-powstańcy: Bolesław Dłuski, Rudolf Erazm Fabiański, Wojciech Jabłoński, Mieczysław Niesiołowski.

Uroczyste otwarcie wystawy miało miejsce 28 czerwca 1913 roku. W 15 salach Pałacu Sztuki zgromadzono ok. 10 tys. eksponatów, wśród nich wiele dzieł inspirowanych wydarzeniami 1863 roku.

Na wystawie zaprezentowano portrety, mundury, broń i sztandary, pamiątki okresu manifestacyjnego
i żałoby narodowej, pamiątki po dowódcach i relikwie rodzinne, m.in. autografy dowódców oraz wzruszające wyroby więźniów i sybiraków. Szczególne miejsce zajmowały eksponaty związane z działalnością Rządu Narodowego, głównym elementem był zbiór pieczęci pochodzących z Muzeum Narodowego w Rapperswilu oraz z Muzeum im. Lubomirskich we Lwowie. Twórcy wystawy pokazali też powstańcze losy jego uczestników, poświęcając dwie sale na zbiory z zesłania, znalazły się tam też, przejmujące smutkiem i wiejące grozą, obrazy i szkice Aleksandra Sochaczewskiego. Niezwykle sugestywna była sala, w której zgromadzono blisko 200 nekrologów uczestników powstania.

Byli powstańcy starali się wiernie służyć narodowi i przejawiali swą aktywność w różny sposób.

Jeszcze w okresie zaborów w Galicji powstały pierwsze stowarzyszenia zrzeszające weteranów. W 1888 roku powołano Stowarzyszenie Wzajemnej Pomocy Uczestników Powstania 1863 roku, którego celem było udzielanie pomocy potrzebującym weteranom. Siedzibą był Lwów, swoim zasięgiem obejmowało ono Galicję, a po roku 1918 całe terytorium odrodzonej Polski. Oddziały Stowarzyszenia funkcjonowały
w większych miastach.

W Krakowie działał Związek Weteranów Powstania z roku 1863/4, którego ostatnim prezesem był
inż. Stanisław Krzyżanowski. Po jego śmierci 22 października 1932 roku Związek przestał istnieć.

Prezesem Lwowskiego Związku był Leon Syroczyński, a po jego śmierci obowiązki objął Marian Kuczyński, zastępcą był Teofil Bentkowski. Do Towarzystwa na początku lat 30. należeli: Ludwik Przetocki, Rafał Hirsch, Adolf Kohlberger, Tomasz Kazecki, Adam Morawski, Antoni Suess i Zofia Romanowiczówna.

Weterani byli otoczeni szczególną opieką przez lwowski garnizon wojskowy, wpisano ich nawet na listę członków nadzwyczajnych ogniska oficerskiego. Honorowe odznaki przyznał im Korpus Kadetów nr 1.
Z uwagi na podeszły wiek wszystkich lwowskich weteranów i problemy w załatwianiu spraw organizacyjnych, prezes Towarzystwa zwrócił się do Magistratu o utworzenie komitetu opieki nad weteranami. W październiku 1932 roku został powołany Komitet Opieki nad Uczestnikami Powstania
z roku 1863/4, wdowami i sierotami po nich. Na jego czele stanął wiceprezydent Lwowa Zdzisław Stroiński, w skład komitetu weszli przedstawiciele władz miasta, środowiska wojskowych i weteranów.

Przekazywano środki finansowe na potrzeby weteranów, organizowano różnorodne spotkania. Przykładem może być wigilia urządzona 23 grudnia 1932 roku w Oficerskim Kasynie Garnizonowym, podczas której kolędy śpiewał Antoni Suess, a Rafał Hirsch wyrecytował wiersz Śmierć trębacza.

Powołano też we Lwowie Komitet Obywatelski dla uczczenia 70. rocznicy powstania – na jego czele stanął gen. Popowicz.

Weteranów cieszył każdy dowód uznania dla ich oddania ojczyźnie. Byli bardzo dumni, gdy w roku 1935 nazwano ich imieniem rondo, a potem plac przed kościołem św. Floriana w Warszawie.

Silne więzy łączyły kombatantów z młodzieżą. Młodzież szkolna uczestniczyła w spotkaniach
z powstańcami, brała udział w uroczystościach rocznicowych. Szczególne miejsce zajmowały kontakty
z harcerzami. Dowodem szacunku harcerzy dla dokonań uczestników powstania może być pismo wystosowane do weteranów 1863 roku przez 3 Warszawską Drużynę Harcerską im. ks. Józefa Poniatowskiego. W rocznicę wybuchu powstania 22 stycznia 1923 roku harcerze w piśmie skierowanym do prezesa Stowarzyszenia Juliana Adolfa Święcickiego napisali, że ich drużyna „składa bojownikom 1863 roku hołd należny i uroczyste przyrzeczenie, że pójdzie w Wasze ślady i, czy to na polu walki
w obronie zagrożonej Ojczyzny czy to w wytężonej pracy nad ugruntowaniem jej niepodległości, postępować będzie zawsze w myśl ideałów Waszych i naszych harcerskich, by dowieść, że tuż za Wami idą nowe podobne Wam szeregi”. Trudno się dziwić, że prezes odpisał harcerzom: „List powyższy przyjęty przez weteranów z głęboką radością i serdecznym, prawdziwie ojcowskim rozrzewnieniem”

Weterani spotykali się z młodzieżą przy różnych okazjach, uczestniczyli w uroczystościach harcerskich,
w zbiórkach, byli gośćmi na zlotach. Wykorzystywali każdą okazję do zacieśniania więzi międzypokoleniowych i uczenia szacunku dla symboli narodowych. Ponieważ powstańcy za niezwykle cenną relikwię uznawali sztandary swoich oddziałów, zabiegali, by przekazać je w godne ręce. Podczas obchodów 60-lecia powstania z rąk Leona Syroczyńskiego sztandar powstańczy otrzymał Korpus Kadetów nr 1 we Lwowie. Powstańcy podjęli decyzję, że należy oddać sztandar „ze słabnących rąk w krzepkie, młode ręce wychowanków Korpusu Kadetów”, zaś podczas uroczystości prezes weteranów podkreślił, że „oddaje tym symbolicznym aktem wielką tradycję tych, co po znojnej pracy już cicho odchodzą, w ręce
i serca najmłodszych, którzy do pracy Ojczyźnie dopiero się gotują”.

Przekazany sztandar był bliski mieszkańcom Lwowa. Bowiem do roku 1906 mieszkał tam Szymon Wizunas Szydłowski, powstańczy chorąży, opiekun tego sztandaru. Podobno sztandar był niesiony podczas manifestacji patriotycznych w Warszawie w roku 1861 i został przestrzelony dwoma kulami.

Inne zaś uszkodzenia pochodziły z okresu walk powstańczych i czyniły „z tej spłowiałej już dziś płachty chorągwianej jedną z najcenniejszych naszych relikwii narodowych”.

 

Powyższy tekst jest fragmentem artykułu pt. „Żywe pomniki bohaterstwa, czyli o szacunku dla weteranów Powstania Styczniowego w II RP”.

 


Dr JOLANTA ZAŁĘCZNY jest pracownikiem naukowym Muzeum Niepodległości w Warszawie