Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018

Krzysztof Bulzacki, ROSA BAILLY

Rosa Bailly. Kto to jest? Nie znam tego nazwiska. Francuska Żydówka, lektor języka francuskiego na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie w latach międzywojennych, przyjaciółka Boya Żeleńskiego. Nic z tych rzeczy, wszystko to nieprawda.
Owszem, Boy Żeleński, z Francją związany był już podczas studiów na medycynie, tłumacz literatury francuskiej, odznaczony Palmami Akademii Francuskiej oraz Krzyżem Oficerskim Legii Honorowej (1927), znał dobrze panią Rosę Bailly, poświęcił jej pięknie napisany felieton, opisując jej działalność i wielkie oddanie dla Polski. Boy Żeleński napisał o Niej: „Różyczka pokochała Polskę”.
Nazwisko „Rosa Bailly” poznałem zupełnie przypadkowo w największej prywatnej bibliotece w Sydney w Australii u pana Henryka Kitaszewskiego. Znalazłem na półce książkę angielską o Lwowie, o walkach z Ukraińcami w 1918 roku. Rosa Bailly „A CITY FIGHTS for FREEDOM”. Nadzwyczajna rzecz, książka tak bogato ilustrowana była dla mnie wielkim zaskoczeniem. Nie znam języka angielskiego, ale z kilku słów i z bogactwa ilustracji dowiedziałem się, że ta książka pisana była sercem, a nie piórem, że oparta jest na bardzo bogatym materiale faktograficznym.
Nie wiem, kiedy Rosa Bailly ją napisała, można sądzić, że było to już po drugiej wojnie światowej, gdy chciała powiedzieć światu o dokonanej zbrodni pozbawienia Polski wspaniałego polskiego miasta Lwowa. Czy jak inne swoje książki wydała ją na własny koszt? Książka została napisana po francusku. Znany jest tylko rok wydania tłumaczenia na język angielski. W 1956 roku książkę wydano po angielsku, aby cały świat poznał walkę Polaków o polski Lwów. Tłumaczenie dokonane przez Samuela S.B. Taylora zostało wydane przez specjalnie powołany PUBLISHING COMMITEE LEO­POLIS za pieniądze zebrane z całego świata. Pieniądze nadesłało kilkadziesiąt organizacji polskich oraz wielu Polaków, wśród nich znane powszechnie osoby: prof. dr Stanisław Ostrowski – ostatni prezydent wolnego miasta Lwowa i Prezydent Polski na Uchodźstwie, Kazimierz Wierzyński – poeta, Wanda Stachiewicz – wdowa po gen. Wacławie Stachiewiczu, siostra gen. Romana Abrahama, Jędrzej Giertych – dziadek Romana, ministra któremu nie pozwolono na reformę szkolnictwa w Polsce, gen. Marian Kukiel – historyk, Tadeusz Felsztyn – pochodzenia żydowskiego, jego ojciec w proteście przeciwko antypolskim działaniom organizacji żydowskich zmienił nazwisko, nazywał się Feldstein i ochrzcił siebie oraz swoją rodzinę, brat Romana, poety poległego w Obronie Lwowa, Władysław Pobóg Malinowski – historyk, płk. Kazimierz Ryziński – autor relacji obrony Lwowa w roku 1939, dr Szczepan Zimmer – pisarz, badacz początków drukarstwa polskiego również na podstawie dokumentów znajdujących się w Bibliotece Kongresu Stanów Zjednoczonych, nauczyciel szkoły handlowej we Lwowie, Józef Witlin – pisarz, miłośnik Lwowa, Józef Wyrwa –  pochowany na cmentarzu w Mont Morency pod Paryżem, Bolesław Kitaszewski z Australii oraz wielu darczyńców anonimowych. To był czyn starej polskiej emigracji. Dziś ta książka należy do białych kruków antykwariatów internetowych w Stanach Zjednoczonych. Gdy mój szwagier Waldemar Gross przeczytał tę książkę, został nią urzeczony. Kupił ją za 170 dolarów amerykańskich. Włożył wielką pracę i trud, aby przetłumaczyć 500 stron tej książki. I wtedy zaczęły się trudności. Ponad dwa lata trzymał ją minister Andrzej Przewoźnik, obiecywał jej wydanie na 90 rocznicę odzyskania niepodległości, miała być w księgarniach 11 listopada 2008 roku. Następnie już, już była drukowana w Warszawie przez Społeczną Fundację Pamięci Narodu, ale… Kolejno w Krakowie została oddana Fundacji Centrum Dokumentacji Czynu Niepodległościowego, by w końcu znalazła zainteresowanie Norbertinum w Lublinie. Jednakże trudno wydać ją w wolnej (niby) Polsce!
Do Norbertinum trafiliśmy przypadkowo. Norbertinum wydało świetną książkę Tadeusza Edwarda Domańskiego pt. Rosa Bailly – wielka Francuzka o polskim sercu. Nakład zaledwie czterysta egzemplarzy w ciągu siedmiu lat nie został całkowicie sprzedany. Dlaczego? Czy w Polsce są jeszcze Polacy? Czy nikt nie jest tak zaangażowany w miłość do Polski jak ta Francuzka?
Rosa Dufour (późniejsza Bailly) urodziła się w Saint-Florent-sur-Cher 14 marca 1890 roku. Ukończyła Ecole Normale ­Superiéure o statusie uniwersyteckim w Sevres pod Paryżem.
To kobieta wybitna, humanistka, poetka, od najmłodszych lat zaangażowana całym sercem w sprawę niepodległości Polski, ze szczególną troską o przynależność Śląska do Polski. Zapał uwidoczniony w jej działalności budził podziw, szacunek i powszechną sympatię w Polsce. Dzisiaj zupełnie zapomniana, zasługuje na przypomnienie i hołd oraz należne jej miejsce w Polskim Panteonie. Pracę zawodową rozpoczęła na stanowisku nauczycielki w lice­um w Valenciennes na północy Francji. Mieszkali tam liczni Polacy, głównie z Westfalii, przybyli do pracy w kopalniach węgla. Być może wtedy zetknęła się po raz pierwszy z językiem polskim, który wkrótce świetnie poznała. Następną placówką jej pracy było liceum w Cahors w środkowych Pirenejach. Tu została inicjatorką pomocy dla polskich sierot, razem z zespołem nauczycieli uczennice tej szkoły rozpoczęły 1 listopada 1916 roku zbierać „grosik polski”, przekazując uzbierane pieniądze do „Francuskiego Komitetu dla Polski Michelet-Mickiewicz”. Akcja ta objęła wiele szkół we Francji. Ideę tę propagowano w pisemku, które szybko rozrosło się do tygodnika „La Pologne”. Już 15 grudnia 1916 roku Rosa Bailly została redaktorem naczelnym i pisała o Polsce, zachęcając młodych czytelników do poznawania Polski, jej historii i przyjaźni polsko-francuskiej. Sama czytała poezję i prozę polską, przygotowywała jej antologię w przekładzie na francuski, wykazując duży talent literacki.
Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości założyła stowarzyszenie „Przyjaciół Polski” – „Les Amis de la Pologne”, które wydawało pismo o tym samym tytule. Organizowała odczyty, wystawy malarstwa polskiego oraz krajoznawcze, przedstawiające miasta polskie i regiony: Białowieżę, Tatry, Podole, Śląsk, Wybrzeże Bałtyckie, koncerty – muzykę Chopina, Szymanowskiego, Moniuszki, Wieniawskiego, Lutosławskiego, Paderewskiego, Nowowiejskiego i innych, uroczystości narodowe polskie, pielgrzymki, podróże do Polski, kursy języka polskiego, seanse filmowe, bale i bankiety – wszystko dla Polski. Z inicjatywy Rosy Bailly na Sorbonie wprowadzono naukę języka polskiego. Wciągała do pracy utalentowanych ludzi, dbających o wysoki poziom tłumaczeń. Pozyskała do tej pracy sławnego uczonego Fortunata Strokowskiego, członka Instytutu Francji. W czerwcu 1917 roku rząd francuski podjął decyzję utworzenia Armii Polskiej. Rosa Bailly uczestniczyła w kampanii na Śląsku przed plebiscytem.
Rosa Bailly pisała artykuły informujące społeczeństwo francuskie o sytuacji politycznej, szczególnie w odniesieniu do Polski oraz dokształcające młodzież francuską w zakresie wiedzy o Polsce, jej historii i geografii, o bohaterskiej dziatwie wielkopolskiej, gnębieniu katolików przez prawosławny carat rosyjski, o kulturze, poetach i nauce polskiej. Tłumaczyła polską poezję i prozę (Leopolda Staffa, Zofię Nałkowską, Zenona Przesmyckiego-Miriama, Stanisława Przybyszewskiego, Juliusza Kaden-Bandrowskiego, Wacława Berenta, Karola Irzykowskiego, Piotra Choynowskiego, Bolesława Leśmiana, Karola Huberta Roztworowskiego, nie mówiąc o Dziadach Mickiewicza, od czego zaczęła tłumaczenia), bo przecież Francuzi muszą poznać literaturę i kulturę polską. Napisała książkę W sercu Polski. Pracowała nad metodyką uczenia języka polskiego, tak bardzo trudnego dla Francuzów. Do Polski przyjeżdżała co roku. Poznała Wacława Sieroszewskiego, pisarza, historyka literatury polskiej, przewodniczącego Polskiej Akademii Literatury (założonej w 1933 roku), udekorowanego przez Marszałka Piłsudskiego honorową odznaką Pierwszej Kompanii Kadrowej.
W niepodległej Polsce powstało „Towarzystwo Przyjaciół Francji”, działające do 1939 roku.
Rosa Bailly została udekorowana Krzyżem Komandorskim Orderu Polonia Restituta, Złotym Krzyżem Zasługi, Złotym Wawrzynem Akademickim – Złotym Laurem Polskiej Akademii Literatury, otrzymała nagrodę PEN-Klubu Polskiego.
W Paryżu przy bulwarze Saint Germain Rosa Bailly stworzyła polskie muzeum: 11 pokoi zapełniono pamiątkami historycznymi, strojami regionalnymi, dziełami sztuki. Podczas okupacji Niemcy wszystko zniszczyli.
Jej miesięcznik wychodził do połowy czerwca 1940 roku, do zajęcia Francji przez wojska niemieckie. Rosa Bailly pozostała we Francji, poszukiwana bezskutecznie przez gestapo. W tym czasie dotarła do marszałka Pétaina w Vichy i uzyskała jego zgodę na naukę i studiowanie młodzieży polskiej (internowanych żołnierzy polskich) w szkołach i na uczelniach francuskich.

Portrety Rosy malowali: Nina Alexandrowicz, Zbigniew Więckowski (olej) i Maja Berezowska (akwarela), a popiersie wykonał artysta rzeźbiarz Franciszek Black.
Rosa Bailly zmarła 14 czerwca 1976 roku w Pau, została pochowana na miejskim cmentarzu, trumnę jej okryto biało-czerwoną flagą.
Byłem w Paryżu w Bibliotece Polskiej im. Adama Mickiewicza (na wyspie) w czasie uroczystości 200-lecia Stanów Zjednoczonych. To był chyba 1977 rok. Przemawiał po francusku książę Andrzej Poniatowski. Jakoś wtedy mojej uwadze uszło znajdujące się tam popiersie Rosy Bailly, rzeźbione przez polskiego artystę Franciszka Blacka. […]