Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018

Łukasz Heyman, LWOWSKA SZKOŁA ARCHITEKTURY

Sztuka budowania jest przekazem szczególnym, czytelnym i zrozumiałym dla wielu pokoleń. Składają się na nią przecież nie tylko dzieła, ale i formacja dobrej uczelni – wykłady, seminaria, dyskusje – której tradycje krzewią jej wychowankowie. A to zależy od profesorów: Politechnika Lwowska kadrę miała świetną. Podołała ona sytuacjom najtrudniejszym, z dala od „bardzo przyjemnego miasta”, odbudowując ośrodki akademickie Śląska czy Wybrzeża.

Sto lat
– bez mała – politechniki to niewiele wobec monumentalnej tradycji uniwersytetu. Obowiązuje tu jednak miara oceny inicjatyw obrony suwerenności kulturalnej narodu. Bowiem właśnie w przysłowiowej biednej Galicji XIX wieku powstawały nowe zakłady naukowe na europejskim poziomie. Tak więc założeniu w 1811 r. – jednej z dwu tamtejszych – lwowskiej szkoły realnej od razu towarzyszyły starania o specjalizację inżynierską, co uzyskano jednak dopiero po roku 1844. Do reformy 1871 r. – zajęć nie przerwano nawet po zbombardowaniu miasta w 1848, odbywały się na ratuszu – wykłady i egzaminy prowadzono po niemiecku: dotkliwy trybut za kształcenie rodzimych kadr. Znamienny jest więc fakt, że wraz z polonizacją nauczania stworzono m.in. Wydział Architektury i Zakład ten w 1939 – gdy uczelnia była dobrze znana w Europie – osiągnął piękny wiek, określający skalę dziedzictwa.
Zyskało ono cenną monografię w postaci wystawy zorganizowanej [w 1986 r.] przez Wrocławskie Muzeum Architektury wedle scenariusza Zofii Gunarys (fotogramy – S. Klimek). Zespół 75 plansz – efekt benedyktyńskiego trudu dokumentacji i kwerend – przypomniał sprawy raczej zaniedbane w badaniach XX-wiecznej kultury polskiej i dlatego ekspozycję tę odnotować należy, mimo że […] pokazana była tylko w jednym ośrodku.
Obszerny materiał wymagał dokonania wyboru, trafny był więc zamysł ukazania dorobku Wydziału poprzez prezentację prac wybitnych pedagogów. Działalność każdego z profesorów godna jest zresztą mono­grafii. A byli to: Tadeusz Obmiński (pracujący na Wydziale Architektury Politechniki Lwowskiej od 1897, dziekan i rektor), Marian Osiński (na WAPL od 1910), Władysław Sadłowski (na Wydziale 1911–1934), Ignacy Drexler (na WAPL w latach 1913–1930), Władysław Klimczak (profesor od 1920), Jan Bagieński (na Wydziale w latach ’20, do 1967 szef katedry projektowania w lwowskim IP), Witold Minkiewicz (wykładowca w latach 1920–1939, dziekan i rektor), Zbigniew Wardzała (na WAPL w latach 1921–1931 i od 1937), Władysław Derdacki (na Wydziale w latach 1920–1939) oraz Adolf Szyszko-Bohusz, związany z WAPL od 1908 r. Generacja ta – architektów urodzonych w ostatniej tercji XIX i u progu XX w. – wychowała cały legion projektantów pracujących do dziś. Z prac studenckich zaś eksponowane były rysunki Krystyny Tołłoczko i Heleny Wundrash.
Niewątpliwie wczesna działalność owego pokolenia architektów lwowskich określona była wpływem środowiska wiedeńskiego, ale przecież w ogólności – dobrym wzorcem politechnik kręgu niemieckiego, m.in. „łacińskiego” Monachium. To, że sytuację tę – pracując w liberalnej monarchii – wykorzystano dla stworzenia ośrodka polskiej sztuki budowania (bez popadania w partykularyzm), jest zasługą ludzi skupionych na WAPL. I jeżeli uświadomimy sobie, że eklektyczny gmach Wydziału zaprojektował w 1873 Julian Lwigród-Zachariewicz, absolwent Wiednia – to przyjęcie w 1908 r. doktoratu T. Obmińskiego Geneza budownictwa drewnianego w Polsce wymownie świadczy o dynamice środowiska. W ciągu jednego pokolenia wykształcono własną kadrę i ugruntowano markę wydziału: tu realizował od 1908 r. swą Prix de Rome Adolf Szyszko-Bohusz, przyszły konserwator Wawelu, porzucając dla Lwowa renomowaną Akademię petersburską.
Sanatorium „Lwigród” w Krynicy. Arch. Eugeniusz Czerwiński
Absolwenci Politechniki
obejmowali pracę na Wydziale jako doświadczeni projektanci, inicjując nowatorskie kierunki badań i teorii. I tak Drexler w wieku 32 lat opracowuje plan Wielkiego Krakowa (1910), a w 1913 tworzy na WAPL katedrę budowy miast, plan Wielkiego Lwowa jego autorstwa (1917) stał się zaś normą dla rozwiązań w innych miastach. Obmiński natomiast podejmuje pionierskie prace nad dokumentacją architektury Małopolski Wschodniej, w grażdach huculskich i skitach unickich dostrzegając – w latach triumfu „zakopiańszczyzny” – wartość świadectwa dziejów pogranicza wielkich kręgów kulturowych. Inna sprawa, że pierwsze próby zastosowania tych poszukiwań były nieco naiwne, jak np. neoromantyczna willa w Mikuliczynie (T. Obmiński, 1904), w której kompozycji malowniczo splatają się motywy podhalańskie i czarnohorskie.
Z drugiej strony – architekci z WAPL doskonale opanowali aktualne nurty secesji. Przykładem piękny Dworzec Główny we Lwowie (W. Sadłowski, 1904) czy dom Segalów przy Chorążczyźnie (T. Obmiński, 1908) – dziś reprodukowane w wielu opracowaniach historii architektury. W 30 lat później J. Bagieński i Z. Wardzała z równą maestrią zastosowali rozwiązania funkcjonalistyczne w projekcie pensjonatu „Wiktor” (Żegiestów, 1937). Zarazem wprowadzili rozwiązania przełamujące – co godne podkreślenia – konwencję „pudełkową”, jak np. w formach małej architektury i rustyce potężnych murów oporowych. Obmiński natomiast w opracowaniu bazyliki Matki Boskiej Ostrobramskiej na Łyczakowie (ukończona po 1935) podjął próbę odnowy architektury sakralnej, tworząc śmiałą syntezę wzorców starochrześcijańskich.
Wobec takiej rozpiętości postaw krytyk-purysta i postępowiec mógłby stwierdzić, że WAPL szkolił sprawnych eklektyków. Błąd – coś takiego jak „konsekwentny światopogląd artystyczny” to abstrakcja do sześcianu, nie do zastosowania w ocenie architektury. Absolwenci Wydziału byli po prostu świetnymi fachowcami, wiedzącymi, iż z klientem należy mądrze współpracować, a nie druzgotać go pouczeniami. Podjąć mogli każdy istotny temat, jak choćby mieszkalnictwo – profesor Klimczak kładł szczególny nacisk na umiejętność projektowania tego typu. Znamienne jest zaś, że na WAPL wpajano studentom, iż architektura jest sztuką znaczeń i właśnie funkcje symboliczne odróżniają ją od budownictwa. Stąd liczne prace nad jej dziejami, szczególnie nad obszarami przenikania się kultur, nad tamtejszym toposem i genius loci, m.in. wydawane przez W. Klimczaka studenckie Materiały do architektury polskiej: Domy wołyńskie czy Lewocza… Stąd zainteresowanie osadnictwem Górnych Węgier i Śląska – przy czym nie pomijano współczesnych dokonań słowackich czy wrocławskiej Wohnungsaktion – a także gruntowne studia konserwatorskie i zabytkoznawcze, których ukoronowaniem była makieta XVIII-wiecznego Lwowa (J. Witwicki, 1929–45).
W 1929 r. utworzono – pod kierunkiem M. Osińskiego – Katedrę Architektury Polskiej; program placówki podsumowywał doświadczenia wspomnianych badań, inspirujących zresztą od lat praktykę. Przykładem Wieża Wodna w Ciechocinku, zaprojektowana w konwencji uproszczonego historyzmu przez W. Klimczaka i będąca niejako odpowiedzią na poznańską Wasserturm z 1910 r. (obecnie na terenie MTP) autorstwa znanego modernisty Hansa Poelziga, profesora wrocławskiej Akademii. Prace Katedry AP stanowiły jednak również podstawę do poszukiwań architektury nowej, inspirowanej wszelako dziedzictwem środkowoeuropejskich agrarnych kręgów kulturowych, m.in. regionalnymi odmianami wielkich stylów. Od 1937 wykłady z budownictwa wiejskiego objął Z. Wardzała, przedstawiciel kierunków nowatorskich – niewykluczone, że ta nominacja wiązała się z potrzebą szkolenia kadr dla dynamicznie rozwijających się od 1934 organizacji planowania regionalnego, m.in. Karpat.
Sanatorium „Wiktor” w Żegestowie. Arch. J. Bagieński i Z. Wardzawa, 1937
Na WAPL uważnie obserwowano nowe kierunki
Kamienica przy ul. Senatorskiej we Lwowie.  Arch. E. CzerwińskiTo we Lwowie zorganizowano pierwszy w kraju (1926) konkurs koncepcyjny na tanie mieszkania, nagradzając zresztą stołecznych awangardzistów: Bogdana Lacherta, Lecha Niemojewskiego i Józefa Szanajcę. To Witold Minkiewicz założył – wydawane w Warszawie – czasopismo „Architektura i Budownictwo”, lansując funkcjonalizm. A przecież, nie stroniąc od nowatorstwa – por. wille projektu Z. Wardzały przy ul. Grochowskiej – architekci lwowscy szczególnie wiele dzieł zrealizowali w stylu późnych lat ’30. Formacja ta krytycznie oceniała ideologię zbawczej „maszyny do mieszkania” Le Corbusiera i Gropiusa, a nie negując praktycznych osiągnięć awangardy, przywracała architekturze walor warsztatu i symbolikę, podejmując sprawy rozwoju historycznych form czy nawet zagadnienia specyfiki kraj­obrazu kulturowego.
Wczesnym przykładem tego kierunku jest gmach sądów w Przemyślu (W. Minkiewicz, 1935), a szczególnie efektownym – Nowy Dom Zdrojowy w Krynicy (tenże, 1939). Jest to rozwiązanie nie tylko architektoniczne, ale i urbanistyczne oraz komunikujące – oznaka centrum „bram uzdrowiska” i jego symbol – zarazem sprzężone z miejscem dziedzictwa w reminiscencjach historycznych. Kompozycja nawiązywała bowiem do charakteru krajobrazu Krynicy, określonego m.in. przez wielką kolumnadę Nowych Łazienek Mineralnych (W. Klimczak, 1924–1926).
Ów wątek związku z tradycją, z tożsamością kulturową i poszukiwanie syntezy – nader dobitnie zostały wyeksponowane w omawianej dokumentacji. I tu uwaga krytyczna: szkoda, że zabrakło materiału porównawczego, tj. choćby projektów autorstwa innych lwowiaków – myślę o neoregionalistycznych schroniskach karpackich (Kostrzyca, proj. J. Żukowski, 1936) czy o pracach architektów ukraińskich, doskonale dyskontujących nowe kierunki.
Kamienice przy ul. Kadeckiej we LwowieDorobek WAPL owocuje do dziś. Opracowanie kościoła na warszawskim Ursynowie (proj. M. Budzyński i P. Wicha, 1980) podejmuje – mimo różnicy skali – zasadę kompozycji pięknej świątyni w Rudniku nad Sanem (proj. J. Bagieński, 1923) o fasadach stylu romantycznego neobaroku dominujących nad prostym korpusem nawowym. Rozwiązania zaś pod znakiem postmodernizmu – styl dzisiejszy – bliskie są doskonałemu kościołowi w Polance Karol (obecnie Krosno III) projektu M. Osińskiego z 1925 r.: obiekt jest przykładem art déco, ale też impresją na kanwie wzorców średniowiecznych, nie tylko polskich, bo i zapewne wielkowęgierskich.
Czy z kolei podjęte zostaną wartości dziedzictwa lat ’30 – trudno orzec. W tamtym bowiem okresie refleksja architektoniczna obejmowała tyle spraw – od tożsamości kulturowej Środkowej Europy do ochrony krajobrazu – iż dziś owa rozległość horyzontów przyprawić może o zawrót głowy nie tylko projektantów, ale i ich sponsorów. Jak również fakt, że w owych latach profesorem i organizatorem katedry akademickiej bywało się około czterdziestki. A po wszelkich strasznych przejściach okupacyjnych pozostawała jeszcze energia na tworzenie wydziałów architektury: we Wrocławiu – Zbigniewowi Wardzale, w Gliwicach – Władysławowi Derdackiemu, w Gdańsku (wraz z odbudową Starego Miasta) – Witoldowi Minkiewiczowi. Czas najwyższy napisać monografię tego środowiska. Ta wystawa przynosi zaszczyt wrocławskiemu Muzeum Architektury.

Powyższy tekst został opublikowany w „Tygodniku Powszechnym” 35/1986 i przedrukowany w CL za zgodą Autora oraz redakcji „Tygodnika Powszechnego”. Redakcja CL dokonała aktualizacji dat oraz uzupełniła artykuł zdjęciami.