Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa
Kontakt

ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
cracovialeopolis@gmail.com

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019 | 2020 | 2021

NOWE KSIĄŻKI

• Zaczynamy od pozycji, która staje się 11. tomem Biblioteki „Cracovia-Leopolis”, i zarazem tomem 1. Biblioteki Historycznej Śląskiej Izby Lekarskiej, a jest nią książka, która udostępnia naszej pamięci i uczuciom powrót do Lwowa czasów trudnych II wojny. Ma tylko 130 stron i jest oszczędna jeżeli chodzi o obfitość szczegółów, jest jednak celną, zwięzłą relacją o tragicznej rzeczywistości okupacyjnej miasta – niemieckiej i sowieckiej pierwszego i drugiego rzutu.
Lwów w czasach trudnych. Notatki naocznego świadka pióra Tadeusza Ceypka, (Kraków-Katowice 2011). Warto pochwalić inicjatywę i opracowanie redakcyjne pp. Barbary Szumskiej i Anny Stengl. Obie panie notatki autora – jak napisały we wstępie – w imię zachowania autentyczności wiernie przepisały, a takoż dopełniły jego curriculum vitae, do którego – przy szacunku dla ich pracy – dorzucam kilka szczegółów, związanych ze Lwowem.
Profesor Tadeusz Ceypek, lekarz otolaryngolog, był synem Tadeusza, prawnika, wiceprezesa Lwowskiej Izby Skarbowej, i Kazimiery z Malawskich, absolwentem znanego VIII Gimnazjum im. króla Kazimierza Wk. we Lwowie. W latach 1918–1923 należał do Harcerstwa, w czasie studiów na Wydziale Lekarskim UJK był członkiem korporacji studentów medycyny „Obotritia”. W roku akademickim 1938–39 pracował jako otolaryngolog w Opiece Zdrowotnej lwowskich szkół akademickich. W czasie okupacji niemieckiej pracował też w Polskim Komitecie Opiekuńczym dla polskiej ludności Lwowa, również przyjmował chorych we własnym mieszkaniu przy ul. Tarnowskiego. Działał w ruchu oporu w ZWZ i AK. O jego działalności w AK w notatkach nie ma formalnego potwierdzenia, ale wyraźnie sugeruje to informacja (s. 62), że w 1942 r. przekazał łączniczce wiadomość o nowej broni produkowanej przez Niemcy.
Jako naoczny świadek losów Lwowa 1939–1946 potrafił w sposób zwięzły, sumaryczny, ale nie omijający szczegółów, gdy było to celowe, przedstawić tragiczną codzienność okupacji niemieckiej i sowieckiej miasta. Z poza zwięzłości tych notatek pojawia się obraz miasta, którego duchowa i cywilizacyjna struktura oraz kształt są przez obu okupantów, lecz w zróżnicowanych metodach działania, niszczone. Azjatyckość żołnierzy Czerwonej Armii w 1939 r. kreśli autor w kilku zdaniach: na głowie szpiczasta czapka z nausznikami i czerwoną gwiazdą, karabiny na sznurach, płaszcz długi brudno-szarobrązowy na dole postrzępiony, gęba kałmucka – oto obraz tej armii. Jest lekarzem, więc dodaje, że byli zmęczeni i zabiedzeni.
Autor pracował przez cały okres okupacyjny jako lekarz, więc jego relacje są cenne dla historyków badających udział lekarzy w ruchu oporu, którzy zapewniali pomoc medyczną i sanitarną polskiej, a także żydowskiej ludności i zdemobilizowanym żołnierzom, a także partyzantom polskim. Autor dość szczegółowo przedstawił działalność utworzonych przez Niemcy „Staatliche Medizinisch-Naturwissenschaftliche Fach-Kurse”, funkcjonujące od kwietnia 1942 do marca 1944 r., gdzie dla studentów-Polaków, jak napisał …zorganizowaliśmy po cichu dodatkowe zajęcia wedle polskiego przedwojennego programu, ponieważ obecny był skrócony (s. 55).
Autor oskarża Ukraińców o bestialskie mordy Polaków na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej; młodych członków Ukrainische Hilfpolizei o polowania uliczne na Żydów, a także ich wspólne z Gestapo przeszukiwania w tym celu prywatnych mieszkań, podając przykład z ul. Tarnowskiego. Opisuje szczegółowo dwa przypadki okrutnie okaleczonych Polaków przez Ukraińców, przywiezionych do Lwowa i leczonych w klinice, gdzie pracował. Stwierdza, że Ukraińcom chodziło o zupełną i bezwzględną depolonizację ziem na wschód od Bugu i Sanu (s. 62 i 68), a Niemcy im w tym nie przeszkadzali. Autor wspomina, że dwa razy był w lwowskim getcie u chorych, do którego go stosunkowo łatwo przeprowadzono późną jesienią 1941 r., ale nie informuje, czy była to jego inicjatywa, czy polecenie podziemia (s. 60).
Cenne notatki Tadeusza Ceypka mówią o obliczu ponurej codziennej rzeczywistości okupacyjnej Lwowa. Dla czytelników pragnących poznać całościowy sumaryczny obraz tamtych czasów warto tę książkę włączyć do swojej biblioteki. (DN)

• Pojawiło się niezwykłe dzieło historyczne, będące źródłowym dokumentem dramatu, jaki dotknął ludność polską na Ziemiach Wschodnich po agresji sowieckiej w 1939 r. i latach następnych. Oto Koło Sybiraków w Bystrzycy Kłodzkiej wydało (2008) dwa opasłe tomy Wspomnień Sybiraków (razem prawie 1300 stron zapisanych drobnym drukiem), zawierających 111 relacji z deportacji, pobytu w miejscach zsyłki i powrotu do powojennej Polski.
Animatorem i głównym redaktorem dzieła stał się Jerzy Kobryń, wywieziony z rodziną jako ośmioletni chłopiec z Polesia do obwodu archangielskiego. Szczęśliwsze losy rzuciły go po latach na Dolny Śląsk i tu, obok pracy pedagogicznej w Bystrzycy Kłodzkiej, rozpoczął gromadzenie materiałów dotyczących deportowanych do ZSRR Polaków. Książkę uzupełnia sporo zdjęć z lat spędzonych w Rosji i powojennych.
Lektura książki jest przygnębiająca, choć niezwykle ciekawa i w sumie warta podjęcia. Opisywane sytuacje są nam na ogół z wielu relacji – choć powierzchownie – znane, tu natomiast wchodzimy w szczegółowe ciągi wydarzeń i ludzkich zachowań, rzadko w normalnym życiu spotykanych, zadziwiające swoistą, złowrogą egzotyką, często przerażające. Dowiadujemy się wiele o stosunkach, najpierw między Polakami a Ukraińcami, potem między Polakami a mieszkańcami Związku Sowieckiego: Rosjanami – zwykłymi i NKWDzistami – Kazachami, także Ukraińcami, ale już w innych układach międzyludzkich. Także o wykonywanych pracach i zarobkach mężczyzn, kobiet, starszych dzieci.
Przewijającym się tematem są podróże, które przeżywali deportowani – w tamtą stronę i trafiające się przemieszczenia, a w końcu powrotne. Ludziom, którzy tego nie przeżyli, trudno wyobrazić sobie umieranie w bydlęcych wagonach starców, chorych, maleńkich dzieci, a potem pozostawianie ich na przypadkowych postojach…
Fragment wspomnień, patrz s. 62–63.

• Muzeum Niepodległości w Warszawie prowadzi chwalebną działalność wydawniczą, publikując kolejne tomy „Czasopisma muzealno-historycznego” pod wspólnym tytułem Niepodległość i Pamięć. W r. 2008 ukazał się dwutomowy zbiór tekstów pt. Z dziejów Wołynia oraz Dziedzictwo Wołynia. Do dzieła zaproszono 21 autorów.
W pierwszym tomie omówiono historię od średniowiecza po czasy współczesne. Zaciekawiły nas szczególnie dwa teksty o ówczesnych najwyższych warstwach społecznych: pierwszy o wołyńskich rodach książęcych, które jeszcze przed powstaniem Rzeczypospolitej Obojga Narodów (Unia Lubelska 1569) były całkowicie rodzinnie przemieszane – rusko-litewsko-polskie – zmierzając jednak do pełnej polskości. O spolonizowanym ziemiaństwie wołyńskim w XIX w. czytamy w drugim z tych tekstów. Mowa dalej o powstaniach narodowych, o Legionach, o osadnictwie i modernizacji w XX-leciu i problemach polsko-ukraińskich. Ostatnie teksty dotyczą II wojny i kolejnych okupacji po dzień dzisiejszy.
Drugi tom traktuje o kulturze, a więc przede wszystkim seria rozdziałów o Krzemieńcu. Mowa także o tematyce wołyńskiej w naszej literaturze i sztuce, o wielkich nazwiskach z tym związanych. Nie brak tematyki muzycznej, muzeologicznej, architektury i ochrony zabytków przed II wojną i w ostatnich czasach. Na koniec relacja o polskich stowarzyszeniach i organizacjach na Wołyniu.
W obu tomach dużo ilustracji, zarówno starych reprodukcji, jak i współczesnych fotografii miejsc i ludzi.

• Niektórzy Czytelnicy pamiętają zapewne kilkakrotne omówienia na naszych łamach skromnego (zewnętrznie) periodyku* historycznego, który już przez lat ponad 20 wydawany jest w Oddziale Krakowskim TMLiKPW w opracowaniu prof. Jerzego Kowalczuka, pod dwoma kolejnymi tytułami: od 1989 do 2003 jako „Informacje”, potem, od 2003 do dziś – „ul.** Na Bajkach”. Łącznie ukazało się dotąd 255 zeszytów wydawnictwa***.

Pismo (czy raczej pisemko, bo małego formatu i nie przekraczające kilku do kilkunastu stron, o nakładzie ok. 60 egzemplarzy, nie jest – mimo bogatej, wartościowej zawartości, o czym niżej – dość znane w środowisku ekspatrianckim, do którego jest w istocie kierowane. Trafia do niektórych zarządów oddziałów TMLiKPW, do kilku bibliotek, do parunastu bardziej aktywnych działaczy. Dodatkową trudność stwarza dość skomplikowany układ (niepotrzebne dzielenie artykułów na kilka numerów i niezbyt zrozumiały system numeracji). Innymi mankamentami są brak dobrych ilustracji i kompozycji graficznej, ale to już rezultaty możliwości finansowych i technicznych. W sumie – odbiór raczej ograniczony.
Szersze omówienie tego periodyku zamieściliśmy po raz pierwszy we wczesnym jego (i naszym) okresie, w CL 4/96. W ciągu więc minionych lat piętnastu mieliśmy okazję obserwować dalszy jego rozwój i pojawianie się coraz to nowych autorów i tekstów. Profesor Kowalczuk sięgał do znanych sobie osób: lwowskich ludzi nauki i kultury, dawnych znajomych i kolegów, członków TMLiKPW, a nawet członków własnej rodziny, jeżeli pozostawili jakieś wartościowe materiały. Wszystko to dało niezwykle wartościowy zbiór materiałów źródłowych. Czy miałoby to więc pozostać w magazynach kilku dużych bibliotek – bo to nie książki – i w kilku czy kilkunastu biblioteczkach w domach prywatnych?
I oto zaskoczenie, gdy prof. Kowalczuk zdecydował się ogłosić zawartość (nieco ograniczoną) owych 255 zeszytów w formie książkowej, w trzech tomach pod wspólnym tytułem Lwów i Lwowianie. Pamiętniki, wspomnienia, relacje (Kraków 2011). Ogółem teksty liczą prawie 1500 stron druku (w formacie A5), niestety z nielicznymi i również nienajlepszymi technicznie ilustracjami. Trzeba od razu wyjaśnić, że owe tomy nie zostały wydane drukiem w dużym nakładzie, lecz wykonane za pomocą wydruku komputerowego w niewielkiej liczbie egzemplarzy. Tym samym nadal pozostaje ograniczona dostępność tekstów dla szerszego odbiorcy. Jesteśmy więc dopiero w połowie drogi do ideału, jakim byłaby edycja 3 tomów w klasycznym rozumieniu.
Wydanie w całkiem innej formie dorobku wcześniejszego pisma musiało spowodować daleko idące przemodelowanie jego zawartości – niezależnie od czasu i kolejności napływu materiałów, co oczywiście wyszło mu na dobre. Ujawniły się przy tej okazji niezwykle wartościowe i ciekawe materiały, które zostały ułożone – choć nie do końca konsekwentnie – w cykle tematyczne. Jakaś liczba tekstów z poprzedniego pisma została wyeliminowana (niektórych szkoda, jeśli były oryginalne!) – można się o tym dowiedzieć ze spisu treści, zamieszczonego we wstępie do nowego wydawnictwa (t. I, str. 11–18).
Artykuły mogą być uporządkowane na różne sposoby; konsekwentnie tematyczny – albo „antytematyczny”. Oczywiście takich pomysłów może być wiele – przykładami niech będą Rocznik Lwowski lub Tamten Lwów Szolgini, a może nawet nasze trzy tomiki antologii z Biblioteki CL? Redaktor wprowadził 6 grup: w tomie I – artykuły publicystyczne; dokumenty przeszłości; w tomie II – miscellanea; pamiętniki, wspomnienia; w tomie III – c.d. pamiętniki, wspomnienia; studia, rozprawy; sylwetki zasłużonych.
Dla pełniejszej informacji dla Czytelników przedstawiamy wedle własnego porządku teksty, jakie znaleźliśmy w omawianych książkach:

1. Artykuły publicystyczne o Lwowie przedwojennym, wojennym i powojennym;
2. Materiały historyczne;
3a. Relacje i wspomnienia o Obronie Lwowa 1918, Legionach;
3b. Relacje i wspomnienia o II wojnie i deportacjach;
4. Seria artykułów i wspomnień ze szkół lwowskich wszelkich typów: III, IV i XI Gimnazjum, szkoły Kistryna, Sacre Coeur, Strzałkowskiej, Mickiewicza, Słowackiego, Kolegium oo. Reformatów, Korpusu Kadetów, Szkoły Przemysłowej, Politechniki.
5a. Biografie różnych osób publicznych;
5b. Biografie działaczy TMLiKPW;
6. Artykuły o życiu naukowym we Lwowie;
7. Artykuły o życiu muzycznym Lwowa;
8a. Wspomnienia z przedwojennych wakacji i turystyki;
8b. Relacje z wycieczek poza wschodni kordon w latach powojennych.

A więc, Profesorze, trzeba szukać wydawców!

* Unikamy słowa biuletyn stosowanego przez Autora, jako określenia nietrafnego i obniżającego wartość wydawnictwa.
** W tytule nie powinien występować skrót, lecz pełny wyraz ulica.
*** Szersze omówienie tego periodyku zamieściliśmy we wczesnym jego (i naszym) okresie, w CL 4/96.

• Dr Tadeusz Kukiz, który nadesłał nam swoją najnowszą książkę, zarzeka się, dzieło to zamyka Jego działalność historyczno-pisarską. Jak pamiętamy, książek napisał wcześniej jedenaście, a wszystkie omawialiśmy na naszych łamach – ostatnio tę o Kukizowie, w CL 1/11*. Tytuł nowej pracy brzmi: Kukizowscy i Kukizowie. Poszukiwanie rodowego gniazda (Wrocław 2011).
Wielka wartość tej książki polega na dwóch zawartych w niej wątkach. Pierwszy dotyczy dociekań i ustaleń co do pochodzenia nazwiska i związanego z nim rodu – wątek ten został rozpoczęty w wymienionej wyżej książce o Kukizowie, tu jest dalej rozwijany. Omawiane są kolejne miejscowości, w których żyły gałęzie rodu Kukizów, a także ród Kukizowskich herbu Korczak, związany z familią Herburtów. Występuje poza tym pewna liczba nazwisk podobnych, jakby zniekształconych: Kukis, Kukisz, Kukiż. Ich wzajemne powiązania są dość skomplikowane, należy więc podziwiać Autora, któremu w jakimś stopniu udało się te parantele rozwikłać, choć zapewne nie do końca.
Drugi wątek książki, to Kukizowie współcześni. Autor, nie bez trudu zapewne, nawiązał kontakty z rodzinami o tym nazwisku, wywodzących się dziś – poza samym Kukizowem – ze Lwowa, z nieodległych miejscowości Lubycza, Uhnów, Mosty Wielkie. Znaleźli się też Kukizowie w różnych regionach dzisiejszej RP, a ponadto w Ameryce, w Niemczech…
To ogromna praca naukowa, ale myliłby się ten, kto a priori uważałby ją za nudną, przeznaczoną tylko dla specjalnie zainteresowanych lub fachowców. Sposób pisania Doktora Tadeusza jest szczególny, przetykany uwagami całkiem osobistymi, anegdotą, wierszem. Historię objaśniają dodatkowo tablice genealogiczne, ubarwia duża liczba zdjęć ludzi, miejsc i wydarzeń.
Reasumując, nie tylko owa ostatnia (?) książka dra Kukiza, lecz cały cykl Jego prac poświęconych nazwisku, rodzinie i jej siedzibom, staje się ważnym ogniwem w historii Małopolski Wschodniej, ponieważ wyjaśnia tworzenie się społeczności polskiej na tamtej ziemi od średniowiecza.

* W notce o tamtej książce pominęliśmy jej oficjalny (wytłuszczony) tytuł oraz miejsce i rok wydania: Wrocław 2010. Przepraszamy Autora i Czytelników.
 
TADEUSZ KUKIZ urodził się w 1932 r. w Tarnopolskiem i tam w dzieciństwie mieszkał. 10 kwietnia 1940 r. jego ojciec, funkcjonariusz Policji Państwowej został aresztowany przez NKWD i 26 czerwca 1941 r. zamordowany w więzieniu Brygidki we Lwowie. Rodzina deportowana do północno-wschodniego Kazachstanu, powróciła do kraju w 1946 r. i zamieszkała na Śląsku Opolskim.
Szkołę średnią ukończył w Prudniku, w latach 1951–57 studiował medycynę (Uniwersytet w Ołomuńcu, Akademie Medyczne w Zabrzu, Lublinie i Warszawie). Prawie trzydzieści lat prowadził oddział chorób wewnętrznych w Niemodlinie i kierował tamtejszym Kołem Polskiego Towarzystwa Lekarskiego; ogłosił kilkanaście artykułów w profesjonalnej prasie medycznej.
Od początku działalności Związku Sybiraków oraz Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich współuczestniczył w pracach organizacyjnych. Od kilkunastu lat popularyzuje historię i i kulturę Kresów na łamach czasopism i w radiu. Szczególnie wiele starań włożył w zgromadzenie materiałów i opisanie losów kresowych obrazów sakralnych przywiezionych po II wojnie światowej do Polski w nowych granicach. Plonem tej pracy są liczne artykuły w prasie krajowej i emigracyjnej oraz seria sześciu książek pod wspólnym tytułem Madonny Kresowe i inne obrazy sakralne z Kresów wydana w latach 1997–2002, a także tom Wołyńskie Madonny (1998).
Zamierzeniem Tadeusza Kukiza było też opracowanie historii kresowych miejscowości, z którymi związana jest jego rodzina. [o pięciu książkach na ten temat pisaliśmy w kilku numerach CL, a także powyżej]
 
• W wydawnictwie Biblioteki „Wołanie z Wołynia” (jako 63. tom) w 2009 r. ukazała się książka: Jan Fitzke – Z Wołynia 1936–1939 – fragmenty spuścizny piśmienniczej – zebrane i opracowane przez Andrzeja Gaczoła i ks. Witolda Józefa Kowalowa. Zasadniczym celem publikacji jest przekazanie współczesnemu czytelnikowi dorobku piśmienniczego i badawczego Jana Fitzke, archeologa, muzealnika, naukowca, absolwenta Uniwersytetu Jagiellońskiego, pracującego w latach 1936–1939 w Łucku na Wołyniu.
Podstawowa część książki byłaby dla niefachowców mało zrozumiała bez obszernych objaśnień na początku i na końcu: wstępu ks. W. J. Kowalowa, rozdziałów A. Goczoła z obszerną biografią Jana Fitzkego (1909–1940), wspomnieniowych artykułów muzealników ukraińskich oraz na końcu aneksu o uroczystościach w Łucku w maju 2009 r. Praca podzielona jest na kilka rozdziałów tematycznych, teksty opatrzone są odnośnikami podającymi źródła i objaśnienia, zawiera 91 ilustracji fotograficznych.
Jan Fitzke urodził się w 1909 r. w Gdowie, kształcił się w Krakowie w II Państwowym Liceum św. Jacka i na Uniwersytecie Jagiellońskim, studiując antropologię i prehistorię na Wydziale Filozoficznym. Magisterium uzyskał w grudniu 1932 r. Po studiach w latach 1933–1936 pracował dorywczo lub prowadził własne badania archeologiczne jako wolontariusz w rejonie Krakowa, a także w Wielkopolsce i koło Łodzi. Wyniki prac publikował. Aby mieć stałą pracę i wspomagać finansowo rodzinę, podjął pracę w Muzeum Wołyńskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk w Łucku, którego na początku 1937 r. został kierownikiem. Wkrótce doprowadził Muzeum do grona przodujących placówek na ówczesnych Kresach Wschodnich RP, a sam stał się niezapomnianym i szanowanym do dzisiaj badaczem przeszłości Wołynia. Z właściwą sobie pasją poznawczą prowadził badania archeologiczne na terenie Wołynia opisując szczegółowo każde odkrycie i publikując wyniki w prasie codziennej, popularno-naukowej i periodykach naukowych – m.in. w sławnym krakowskim Ilustrowanym Kurierze Codziennym. W omawianej książce przedrukowano 29 jego artykułów (wraz z rysunkami i szkicami) pogrupowanych w 3 rozdziałach:
–    archeologia (16);
–    muzealnictwo (9);
–    historia i krajoznawstwo (4).
Jest to bogaty dorobek naukowy, pionierski na wołyńskim terenie, rokujący wspaniałą karierę młodego naukowca. Niestety po trzech latach przyszłość przerwana została przez wybuch II wojny i wkroczenie Armii Czerwonej do Polski. Jan Fitzke jako podporucznik WP dostał się do niewoli, znalazł się w obozie w Kozielsku, a następnie podzielił los oficerów zamordowanych w Katyniu. 19 czerwca 1943 r. „Goniec Krakowski” wymienił go pod numerem 2482.
W osobnym rozdziale omawianej książki zamieszczono listy J. Fitzkego z Łucka do rodziny w Wieliczce oraz do dra Tadeusza Reymana w Muzeum Archeologicznym w Krakowie, a także jedyny ostatni list do rodziny z Kozielska. Korespondencja z Krakowem względnie Wieliczką wskazuje na bardzo silne związki emocjonalne autora ze środowiskiem, z którego wyszedł, do którego tęsknił i nie zerwał kontaktów.
Ostatni rozdział w publikacji (aneks) jest sprawozdaniem z uroczystości 80-lecia Wołyńskiego Muzeum Krajoznawczego w Łucku i odsłonięcia tablicy pamiątkowej Jana Fitzke na budynku Muzeum. Uroczystość i sesja naukowa w dniach 18–20.05.2009 r. były zorganizowane przez obecnych ukraińskich pracowników Muzeum, ceniących wkład naukowy i organizacyjny swego poprzednika. Do współpracy i uczestnictwa w uroczystościach zaproszona była rodzina z Krakowa: bratankowie i siostrzeniec p. Andrzej Gaczoł.
Książkę „Z Wołynia 1936–1939” warto polecać także jako źródło dodatkowych informacji o ludziach pracujących na Kresach, a zajmujących się historią i archeologią.
DTS

• Literatura historyczna o dziejach Kościoła katolickiego na Kresach Południowo-Wschodniej Rzeczypospolitej wzbogaciła się o bezcenną wprost pozycję. Jest to praca Księdza Infułata Teofila Skalskiego pt. Terror i cierpienie. Kościół katolicki na Ukrainie 1900–1932. Wspomnienia (Lublin-Rzym-Lwów 1995). Jej autor był początkowo wykładowcą kilku dyscyplin liturgicznych w Seminarium Duchownym w Żytomierzu, później proboszczem kościoła św. Aleksandra w Kijowie, a wreszcie administratorem apostolskim diecezji żytomierskiej w granicach państwa sowieckiego po 1921 r. Aresztowany w 1926 r. pod zarzutem szpiegostwa i działań kontrrewolucyjnych został osadzony więzieniu w Kijowie, skąd przewieziono go na Butyrki do Moskwy. Tam w 1928 r. zaaranżowano proces poszlakowy, mający na celu zdyskredytowanie polskiego duchowieństwa katolickiego odciętego kordonami traktatu ryskiego 1921 r. od Ojczyzny oraz polskich placówek dyplomatycznych na Ukrainie sowieckiej. W mowie oskarżycielskiej prokurator domagał się dla ks. Skalskiego kary śmierci; ostatecznie wyrok złagodzono do kary 10 lat ścisłej izolacji więziennej, konfiskaty mienia i utraty praw obywatelskich na okres 5 lat po wyjściu na wolność. Osadzony w więzieniu na Butyrkach, a później w „politizolatórze” w Jarosławiu nad Wołgą, uzyskał wolność w 1932 r. na mocy wymiany polsko-sowieckiej więźniów politycznych. Po powrocie do kraju ks. Skalski pracował do 1939 r. w Łucku, a po II wojnie światowej w Mszanie Dolnej k. Rabki (archidiecezja krakowska), gdzie zmarł w 1958 r.
Praca ks. Skalskiego pisana wprawdzie ex post odznacza się wieloma walorami historyczno-dokumentalnymi. Przede wszystkim jest ona niezwykle wnikliwym zapisem narodzin nowego porządku rewolucyjnego, a co się z tym nierozłą­cznie wiąże świadectwem zagłady struktur społeczno-religijnych diecezji łucko-żytomierskiej oraz kamieniecko-podolskiej. Na kartach książki jawią się dziesiątki postaci duchowieństwa i katolików świeckich, których dramatyczna walka o wytrwanie przy wierze, beznadziejne niekiedy wręcz wysiłki o zachowanie przed profanacją przez rozjuszone hordy bolszewickie katolickich świątyń, czy wreszcie upominanie się o prawo do ojczystego języka i kultury w nowej rzeczywistości postrewolucyjnej, zostały ukazane przez autora w mistrzowskim wprost ujęciu. Szerzące się represje, ferowane wyroki do łagrów i więzień bez nadziei na uwolnienie stamtąd kiedykolwiek, zagłada bezcennych dóbr architektury i sztuki sakralnej oraz psychologiczne studium duszy funkcjonariuszy nowej władzy – to zarazem główne wątki, ale i walory omawianego dzieła. Miażdżąca machina sowieckiego reżimu nabierająca wprawdzie dopiero rozpędu, ale już nader operatywna i skuteczna spowodowała niemało ran i ciosów w tkance duchowo-religijnej u wielu katolików, ale również w organizmie całego Kościoła za wschodnią polską granicą. Chociaż niektórzy łamali się psychicznie pod ciosami gróźb, szantażu czy wyrafinowanych represji, trzeba z całą odpowiedzialnością za słowa stwierdzić, iż rzeczywistych apostatów było niewielu. Opinia ta dotyczy także szeregów duchowieństwa, szczególnie mocno poddanego procesowi komunistycznej indoktrynacji. Chociaż grono kapłanów z każdym rokiem kurczyło się, wierni przechowywali wartości religijne w rodzinach, świadomi, że wiara i Kościół katolicki są bastionami obrony własnej tożsamości w obliczu ateistycznego komunizmu.
Interesującym wątkiem książki ks. Skalskiego są informacje podane z autopsji o ustanowieniu tajnej administracji kościelnej w Rosji sowieckiej w 1926 r. przez watykańskiego wysłannika bp. Michela d’Herbigny. Mianowani wówczas biskupi oraz administratorzy apostolscy, jak również erygowane nowe jednostki administracji kościelnej miały na celu – krótkotrwałą, jak się okazało, ale owocną – adaptację misji Kościoła do nieznanych dotąd warunków koegzystencji z wojującym ateizmem sowieckim. Niemało też informacji przynosi lektura pracy na temat losów duchowieństwa katolickiego w więzieniach i łagrach sowieckich, a przy tym czytelnik dowiaduje się o analogicznych dziejach hierarchów innych wyznań i religii represjonowanych po 1917 r.
Warto wreszcie wskazać na jeszcze jeden – a jest ich daleko więcej w całym dziele ks. Skalskiego – istotny walor książki, a mianowicie dokumentację niechlu­bnej roli Żydów w zaprowadzaniu i utrwalaniu nowego porządku komunistycznego na ogarniętych pożogą rewolucyjną południowo-wschodnich ziemiach Rzeczypospolitej. Wielokrotne spotkania ks. Skalskiego z nimi dowodziły, że stali oni zawsze u szczy­tu władzy sowieckiej. Wykazywali się niebywałą gorliwością w niszczeniu nade wszystko ludzi, ale nie gardzili też swoistą metodą miażdżenia wszystkiego – w tym wartości i dóbr religijnych, narodowych i kulturowych – o innej niż sowieckiej proweniencji. Autor książki nie czyni ze swych obserwacji w tej mierze propagandowego użytku – choć i tak pewne koła przywieszą mu etykietkę antysemity – ale z rzetelnością uczciwego historyka przekazuje fakty o jednoznacznej wymowie moralnej. Wątek ten z całą pewnością zasługuje na uwypuklenie, aby prawdzie historycznej stało się zadość.
Cennym uzupełnieniem całości są aneksy o walorach źródłowych oraz wybór 107 fotografii przeważnie nigdy dotąd nie publikowanych, ukazujących sylwetki duchowieństwa oraz świątynie Podola i Wołynia w większości dziś już nie istnie­jące, z początków XX stulecia. Umieszczona zaś na wstępie przedmowa arcybiskupa metropolity lwowskiego obrz. łac. prof. dra Mariana Jaworskiego stanowi istotną rekomendację wartości omawianego dzieła. Warto na koniec dodać, iż praca ks. T. Skalskiego ­inauguruje serię edytorską pt. BIBLIOTEKA ARCHIDIECEZJI LWOW­SKIEJ OBRZĄDKU ŁACIŃSKIEGO w ramach Wydawnictwa Bł. Jakuba Strzemię tejże diecezji.
Danuta Nespiak (DN),
Danuta Trylska-Siekańska (DTS),
Andrzej Chlipalski