Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa
Kontakt

ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
cracovialeopolis@gmail.com

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019 | 2020 | 2021

POETA KTÓRY CHCIAŁ BYĆ LWOWIANINEM

Postać i twórczość nieznana
 
Kto z Czytelników słyszał o poecie Domniku? Tak, Domniku, nie Dominiku. My też nie słyszeliśmy, aż dopiero w materiałach po Tadeuszu Krzyżewskim znaleźliśmy dość tajemniczy tomik wierszy tego poety, zatytułowany Tylko we Lwowie. Tomik został przygotowany przez dra T. Krzyżewskiego w latach 1980–90 minionego wieku i opublikowany jako maszynopis w parunastu egzemplarzach dla jakiegoś grona zainteresowanych, bo szansy na normalny druk wtedy nie było. Warto zapisać, że maszynopis został wykonany i graficznie opracowany przez panią Jadwigę Cieczkiewicz (także od niedawna nieżyjącą). Jak pamiętamy, jej specjalnością były oryginalnie wykonywane na maszynie tytuły i inicjały z zestawionych umiejętnie lite­rek (zazwyczaj przy użyciu litery m).
A oto Wstęp, napisany przez T. Krzyżewskiego.

Zbiór wierszy o tematyce lwowskiej, zapoczątkowany wierszem-inwokacją: „Tylko we Lwowie”, napisany został przez Franciszka Dorowskiego (1859–1926), aktora, a potem inspicjenta teatru w Krakowie, piszącego pod pseudonimem DOMNIK.
Był autorem licznych komedii i obrazków dramatycznych, wystawianych przeważnie na scenach prowincjonalnych, a także we Lwowie i Krakowie. Należą do nich: „Kąkol” (1881), „Wigilia św. Andrzeja” (1884), „Dzieci Muzy” (1892), „Stare Miasto” (1899), „Ojcowizna” (1908) z muzyką Jana Galla, oraz „W górę serca” (1913). W twórczości swej ma także udane wiersze.
Powiązany był serdecznymi więzami pokrewieństwa ze Lwowem, a szczególnie z lwowskimi aktorami. Około 1903 r. nosił się z zamiarem przeniesienia do Lwowa i w tym okresie napisał wodewil folklorystyczny „Na Łyczakowie”, wystawiony na scenie teatru lwowskiego w 1906 r. z udziałem aktorów Wł. Romana i M. Węgrzyna. Utwór ten został powtórnie wystawiony w Teatrze Wielkim we Lwowie w 1936 r. w adaptacji Wiktora Budzyńskiego, jako „Wodewil lwowski”.
Jak o tym świadczy dołączony wybór wierszy lwowskich Domnika, miał on również popularyzatorski talent poetycki, a jego wiersze o tematyce lwowskiej powstały chyba w latach 1920–1925. Tchną one serdecznym, niewymuszonym odczuciem polskości Lwiego Grodu oraz umiłowaniem lwowskiego krajobrazu.
Ulica Akademicka we Lwowie na przełomie wieków XIX/XX
Często drukowano wiersze i utwory Domnika błędnie pod nazwiskiem „Dominika” (Biuletyn Koła Lwowian, Londyn 1967, nr 12 i 13). Wobec tego godzi się zapamiętać, że chodzi tu o Franciszka Dorowskiego, występującego pod pseudonimem Domnik.
Czerwiec 1992

Nie wiemy oczywiście, skąd zaczerpnął T. Krzyżewski te informacje, nie zapisał tego, a zapytać Go – za późno, bo zmarł kilka lat temu. Nie wiadomo również, czy ten zbiór lub pojedyncze wiersze były kiedykolwiek publikowane, gdzie? kiedy? Nie wiemy też, dlaczego Domnik lgnął do Lwowa, skąd brał się ten sentyment.
Do tomiku dołączono jeszcze jeden wiersz: Widokówki Lwowa (tak właśnie można określić wiersze Domnika zawarte w tomiku), podpisany T. Domnik, Londyn 1967, a mówi o rozsianych po świecie rodakach, tęsknocie, wspomnieniach. Czy to syn poety Domnika na emigracji?

Zbiorek zawiera 13 wierszy: „Tylko we Lwowie”, „Park Kilińskiego”, „Park Kościuszki”, „Park Głowackiego”, „Wysoki Zamek”, „Góra Stracenia”, „Plac Akademicki”, „Bulwar Akademicki”, „Plac Mariacki”, „Plac Halicki”, „Plac Bernardyński”, „Wesołki Lwowa” oraz wspomniany „Widokówki Lwowa”. Obok przedstawiamy spośród tych wierszy najbardziej „krajoznawczy”.
 
Bulwar Akademicki
Piękny to bulwar z szeroką aleją,
W której topole włoskie zielenieją!
Smukłe, strzeliste, jakby piramidy,
Niebieskich stropów żywe kariatydy!
Zdobią je piękne, różnobarwne kwiaty,
Ujęte w klomby i wąskie rabaty.

Po prawej stronie, ku środkowi miasta
Piękny budynek jak zjawa wyrasta:
„Izba Handlowa” dla przemysłu Lwowa,
Tu się mózg kupca, inżyniera chowa,
Rozkazy płyną stąd na wszystkie strony,
By kraj dobrobyt miał zabezpieczony.

Tuż za tym gmachem stoi gmach Kasyna;
Skromny, niewielki, nic nie przypomina,
Że ma tak piękne, artystyczne cele,
Kulturze Lwowa przyczynił się wiele:
Odczyty, rauty, dobroczynne bale,
Zawsze przepiękne i zawsze wspaniałe.

Naprzeciw, dobrze w całej Polsce znany
Słynny Zalewski! Mile odwiedzany
Przez Lwowian, obcych, którzy walą ławą
Na pyszne ciastka z przewyborną kawą.
Bo sam Zalewski – mistrz nad mistrze znany,
Wielce ceniony, przez Lwowian kochany.

Zaraz na rogu słynna Teliczkowa,
Dla swoich gości specjały chowa:
Różne frykasy, myśliwskie bigosy,
Słynne „maczanki”, przewyborne sosy,
W niedzielę zawsze flaczki z parmezanem,
Krokiety w sosie winem zakrapiane.

Obok Krupiński, branża kolonialna:
Fauna północy, flora tropikalna,
W zimie dziczyzna, drób, kawior i ryby,
Przeróżne owoce, w marynatach grzyby,
Wina gronowe ze świata całego,
Koniak francuski, wódki Baczewskiego!

W końcu alei z pod ziemi wyrasta
Drapacz Sprechera – to ozdoba miasta.
Architekt Kessler gmach ten projektował,
Prostotą linii zadziwił, czarował.
Zaraz w sąsiedztwie Welza cukierenka:
Wieczorem kawa, koncert i piosenka.
Tuż obok Welza jest sklep Hoszowskiego,
Farby, lakiery, perfumy Coty’ego.
Firma to stara, towar doborowy,
Bo sam Hoszowski to kupiec wzorowy!
Zaraz naprzeciw dumą cię napawa
Piękny sklep Meinla: herbata i kawa.

Obok księgarnia to Połonieckiego,
Znanego speca, wydawcy słynnego.
On się przyczynił do nauk krzewienia,
Jemu mają też do zawdzięczenia
Liczni, poeci, muzycy, pisarze,
Co to „suszyli” darmo kałamarze.

Bulwar ten wieńczy gmach, który nazwać można
Wielkim, wspaniałym. To jest hotel George’a
Pięknie, z przepychem wielkim urządzony,
Dlatego przez obcych lubiany, ceniony.
Dobra kawiarnia, restauracja znana,
Zawsze przez Lwowian licznie nawiedzana.

Naprzeciw George’a, to Bank Hipoteczny,
Piękny budynek, stylowy, bajeczny,
Drugim swym frontem vis a vis wpatrzony
Gdzie plac Mariacki z Halickim złączony –
Tam, gdzie sklep wielki w kamienicy Starka
Błyszczy neonem jak srebrzysta arka.

A teraz dalej idąc wolnym krokiem,
Wpatrzeni w piękno zachwyconym okiem,
Mamy przed sobą dawny Lwów magnacki
I najpiękniejszy z placów, plac Mariacki!
Ta wielkomiejska, cudna panorama
Od kilku wieków cała zachowana.
 
Ulica Akademicka w latach międzywojennych,  po wybudowaniu nowego gmachu Sprechera