Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa
Kontakt

ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
cracovialeopolis@gmail.com

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019 | 2020 | 2021 | 2022

„ARSENAŁ PĘKŁ”

Młodzieńcza erupcja twórczości poetyckiej, choć jeszcze nieopierzonej, patriotyczny zryw w imię Polski niepodległej, niespełniona miłość i w końcu przedwczesna śmierć spowodowana przez gruźlicę… Jakież to romantyczne! Jakby wyjęte z kart dawnego romansidła, ale i typowe dla czasów przez nas nazywanych okresem Młodej Polski. Wówczas rytm poetycki wybijali Stanisław Wyspiański, Lucjan Rydel. Kazimierz Przerwa-Tetmajer i wielu innych znamienitych ludzi pióra. Pierwszy z wymienionych także przedwcześnie zabrany został przez śmierć, choć zdążył jeszcze wyraziście zapisać się w dziejach literatury polskiej.
Stanisław Gottfried – bo jemu ten tekst jest poświęcony – zmarł w wieku zaledwie 23 lat. Przez kilka lat oswajał się ze świadomością powolnego umierania, wiedział, że musi się spieszyć, że może nie zdążyć postawić ostatniej kropki na końcu zdania. Mimo to nie udało mu się wykształcić swojego stylu, nie zdołał wyraźnie odbić się i wyjść przed szereg młodych zachłannych twórców. Nie zdążył…
Dobrze jednak, iż w prawie stulecie jego śmierci znalazły się dobre dusze – Karolina Grodziska i Alina Trzcionkowska, które uporządkowały jego dzieło, dokonały wyboru i oddały głos poecie. Młodemu poecie nieszczęśliwemu z miłości, zawiedzionemu życiem. Stąd gorycz, obawa i zniechęcenie z jednej strony, z drugiej zaś wola życia i chęć poznawania go niemal do ostatniego tchu! Jego ostatnie słowa na łożu śmierci brzmiały: Arsenał pękł. Nawiązywały do poetyckiej wyobraźni młodego człowieka o śmierci. Te dwa słowa zdają się potwierdzać to, co zawarł w dramatycznych słowach wiersza „Śpij serce”:

A chyba kiedyć już za dużo będzie krwi,
To pęknij – a powiedzą, żeś z radości pono
pękło –
A jeno milcz, by tłum, co z serca kpi,
Miał mniej o jeden śmiech, o jedną
okrwawioną duszę.
Nie będą pluć na ciebie przeniewierce –
Samotnie leż i dumnie w gronostajowej
trumnie.
Śpij obłąkane, głupie, nieszczęśliwe serce.
Czytam wiersze i biogram poety, młodego człowieka, wychowanego w dobrym polskim domu z zasadami. Wykształconego we Lwowie – V Gimnazjum i prawo na Uniwersytecie Lwowskim. Jakże to wyraziście widać i słychać w jego – jednak pogrążonych w zadumie i smutku – wierszach. Wyraziste piętno na jego twórczości wywarła jedna, jedyna, wielka miłość poety, nieodwzajemniona i odrzucona.
Czy brakuje w jego wierszach szczypty „pieprzu”, wynikającego z doświadczeń nienajlepszego prowadzenia się, gdzie alkohol i rozpasane życie stwarzają nowe dla współczesnych mu twórców horyzonty twórcze? A może zabrakło doświadczenia krwawej wojny, która u schyłku jego życia na dobre rozsiadła się w Europie, nie szczędząc przecież i jego rodzinnego Lwowa? Czy gdyby dodać szczyptę „soli” śmierci krwawej, tragicznej, jego wiersze brzmiałyby lepiej? Kto wie! Tymczasem czytamy wiersze piękne, w których poeta zachował doznania chwili, wzruszenia, czy to pięknem otaczającej go przyrody, obserwowanych wydarzeń, czy to wynikłe z lektury czytanych właśnie książek.
Jakże ciekawa i nie pozbawiona dramatyzmu jest wędrówka rękopisów młodego Stanisława. Archiwum po nim opiekowała się matka Józefa z Dropiowskich Gottfriedowa, po śmierci której rękopisami opiekował się brat Stanisława – Roman. Był absolwentem Politechniki Lwowskiej i już w czasie II Rzeczpospolitej przeniósł się – a wraz z nim powędrowały wiersze Stanisława – na Górny Śląsk. Po wybuchu II wojny światowej zamieszkał w Warszawie. Jego mieszkanie zostało zbombardowane podczas Powstania Warszawskiego. Rękopisy i maszynopisy (Roman Gottfried czasie okupacji zaczął je opracowywać i przepisywać) wydobył z gruzów syn Romana – Jan Gottfried, który po latach przekazał je do zbiorów rękopiśmiennych Biblioteki PAU w Krakowie.
Książka opatrzona jest interesującymi fotografiami. Wydany tom jego wierszy Stanisław Gottfried (1892–1915) lwowski poeta Młodej Polski warto przeczytać, by dzięki jego twórczości na chwilę poczuć atmosferę przełomu wieków XIX i XX.

Janusz M. Paluch