Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018

Marta Walczewska, POCZĄTKI SPORTU WE LWOWIE WSPOMNIENIE RODZINNE

Z czasów mego dzieciństwa we Lwowie pamiętam nazwisko Piaseckich – rodziny, z którą od kilku pokoleń przyjaźnili się Jedlińscy – rodzina mojej matki, Zofii z Jedlińskich Breitowej. Jej brat – dr Jacek Jedliński – w swoich wspomnieniach pisał:
Z trzema głównie domami Rodzice pozostawali w zażyłych bardziej stosunkach: Włodzimirskich, Piaseckich i Pietrzyckich. Z domem Piaseckich łączyły nas węzły serdecznej sympatii; z Geną, Staszkiem i Władkiem bawiliśmy się wspaniale, przy czym najatrakcyjniejszym punktem niedzielnego popołudnia były zabawy w sali dla gimnastyki ortopedycznej na ul. 3 Maja 10. […] Aura domu Piaseckich była nieco inna. Kult dla gór, Zakopanego i Krakowa, problemy sportu i zdrowia. Oto ułamki rozmów starszych, które zdołaliśmy zasłyszeć. […] Zaginęły niepowrotnie rodzinne albumy fotograficzne, jakże piękne vademecum wspomnień. Uchodzą zawodnej pamięci obrazy, zdarzenia, ludzie... Toną jakby w dalekiej, coraz grubszej mgle... Ale, czyż z dniem każdym w tę dolinę mgieł i cieni nie wstępujemy my sami?
Eugeniusz Piasecki przyjaźnił się z moim dziadkiem Ludwikiem Jedlińskim – dyrektorem Towarzystwa Asekuracyjnego „Florianka”, gimnastykiem, instruktorem Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół”. Jedlińscy wychowali i wykształcili ośmioro dzieci. Dwoje umarło w dzieciństwie. Moja matka Zofia była najmłodszym, dziesiątym dzieckiem.

Piaseccy mają wielkie zasługi dla rozwoju sportu we Lwowie na początku XX wieku. A były to lata, kiedy zajęcia sportowe w szkole były widziane bardzo niechętnie. Najwyższa Magistratura Szkolna nie pozwalała na przynależność uczniów do klubów sportowych. Wenanty Piasecki, lekarz, był jednym z założycieli „Sokoła” i przyjacielem doktora Henryka Jordana – pioniera polskiego sportu, twórcy „ogródków”.
Syn Wenantego Piaseckiego – Eugeniusz, też lekarz, orientował się w najlepszych systemach wychowania fizycznego. W wyniku prowadzonej przez niego polityki z władzami szkolnymi wprowadzono sport i grę w piłkę do szkół. W 1900 r. w „Gazecie Sportowej” pisano o meczu futbolu w IV Gimnazjum we Lwowie, gdzie sędzią rozjemczym był pan dr Eugeniusz Piasecki.
W 1903 roku powstało Kółko Footballowe „Sława”, które przekształciło się w klub pod nazwą „Czarni” (1906). W 1904 r. powstała organizacja już nie szkolna, ale krajowa – Towarzystwo Zabaw Ruchowych Młodzieży – TZR. Jego prezesem był dr Henryk Jordan. Związek miał spore środki materialne. Dr Jordan wyprowadził młodzież z sal gimnastycznych na powietrze – do ogródków z boiskami, sprzętem sportowym i urządzeniami.
Lwowski „Wiek Nowy” pisał w 1904 roku: Z uczniów IV Gimnazjum powstały pod kierownictwem dra Piaseckiego dwa kółka, które grywają na Placu Powystawowym w każdą niedzielę. W tym samym roku urządzono zawody między uczniami IV Gimnazjum ze Lwowa a III Gimnazjum krakowskim w Parku Jordana. Grano wtedy piłką „uszatą” – ze skóry, z uchem, za które łapało się ręką i ciskało do współgraczy. Z inicjatywy E. Piaseckiego założono w 1907 roku w IV Gimnazjum Klub – tzw. KGS – Klub Gimnastyczno-Sportowy, który stał się zalążkiem „Pogoni”. Uczniowie‑sportowcy z „Pogoni” przyjęli barwy Lwowa – nosili czerwone spodenki i niebieskie koszulki. W 1907 r. „Pogoń” wydzierżawiła tor z kawałkiem murawy i boiskiem. Była pierwszym klubem, który miał plac do gry na stałe.
Towarzystwo Zabaw Ruchowych przeniosło się do parku, wyposażonego w infrastrukturę sportową. Dr Jordan na widok tego obiektu powiedział: To jest to, o czym myślałem i czego chciałem, a oni mi tak mój krakowski park spartaczyli.

We Lwowie powstają coraz to nowe kluby. W 1909 roku powstaje Polski Związek Sportowy, federujący kluby. Prezesem Klubu – organizacji sterującej polskim sportem w Galicji – został dr Eugeniusz Piasecki.
W tym czasie w Krakowie istniała już „Cracovia”, drużyna, w której grał 16-letni wówczas Józef Kałuża.
W 1911 roku powstał Polski Związek Piłki Nożnej dla Galicji. Był on członkiem Austriackiego Związku Piłki Nożnej. Prezesem został inż. Ludwik Chriestelbauer ze Lwowa. Lwów stał się stolicą piłki nożnej do wybuchu I wojny światowej.
W 1912 r. dr Eugeniusz Piasecki został honorowym członkiem Klubu „Pogoni”. Wydał on w tym czasie pierwszy podręcznik skautingu i wymyślił polską nazwę Harcerstwo, wziętą z języka węgierskiego.
Zaszczytny tytuł honorowego członka Klubu otrzymał też p. Ludwik Kuchar – z rodziny pochodzenia węgierskiego – polski patriota. Jego sześciu synów zostało wybitnymi sportowcami, a z nich największym był czwarty, urodzony w roku 1897 – Wacław. Mówiono, że pan Ludwik Kuchar był najbardziej usportowionym ojcem polskiego sportu. On, wraz z żoną Ludwiką, całym sercem wspomagali rozwój sportu.
W latach 1921–22 rozkazem Ministra Spraw Wojskowych powołano Centralną Wojskową Szkołę Gimnastyki i Sportu w Poznaniu. Szkoła współpracowała ze Studium Wychowania Fizycznego przy Uniwersytecie Poznańskim, którego rektorem był dr E. Piasecki. Wacek Kuchar został powołany na instruktora zajęć gimnastycznych. Wystąpił też w poznańskiej „Pogoni”, strzelając bramki. W 1929 r. powstał w Warszawie na Bielanach Centralny Instytut Wychowania Fizycznego (CIWF – poprzednik Akademii Wychowania Fizycznego). Działające od 10 lat Studium, założone przez dra Eugeniusza Piaseckiego – pierwszego prezesa „Pogoni”, było wzorem dla nowego Instytutu.
Przyjaźń dwóch rodzin przetrwała mimo przeniesienia się Piaseckich do Poznania, mimo trudnych czasów wojennych i ekspatriacji ze Lwowa.

Wuj Jacek Jedliński w 1939 r. z Wojskiem Polskim znalazł się w Rumunii, gdzie organizował szkoły dla polskich dzieci na uchodźtwie. Tam dla swoich synów – Ryszarda i Jerzego – pisał wspomnienia. W 1945 r., po zakończeniu wojny, nie mógł już wrócić do swego domu we Lwowie. Osiadł w Makowie Podhalańskim (mówił: Tu są góry podobne, jak nasze huculskie). Założył gimnazjum, był jego dyrektorem. Pomógł mojej matce, która ekspatriowana ze Lwowa z trojgiem dzieci szukała nowego miejsca do życia. Wuj przyjął nas do swego malutkiego mieszkania służbowego w Makowie. Nawiązał kontakt z przyjacielem z dzieciństwa – Władysławem Piaseckim, synem Eugeniusza.

Mgr Władysław Piasecki (1901–1978) był absolwentem Uniwersytetu Poznańskiego, pracownikiem m.in. Biblioteki Zakładu im. Ossolińskich we Lwowie, Biblioteki Jagiellońskiej w Krakowie, a od 1949 r. kierownikiem, a następnie dyrektorem Biblioteki Głównej AGH w Krakowie. Zainicjował i nadzorował budowę nowego gmachu Biblioteki AGH. Był autorem pracy Zwięzły wstęp do bibliotekarstwa (1968). W 1987 roku budynkowi Biblioteki Głównej AGH nadano imię Władysława Piaseckiego, doceniając rolę wieloletniego jej dyrektora, który wyznaczył główne kierunki rozwoju biblioteki na następne lata.
Żona Władysława Piaseckiego, zwana przez nas Ciocią Lilą, bywała gościem w naszym domu. Syn Piaseckich – Marek, starszy ode mnie o parę lat, zajmował się fotografią artystyczną i malarstwem. Wyjechał na stałe do Szwecji. Oboje państwo Piaseccy, jego rodzice, spoczywają na krakowskim cmentarzu w Batowicach.
W liście z 1963 roku wuj Jedliński dziękuje za gratulacje otrzymane z okazji 40-lecia pracy kulturowo-oświatowej Władysława i pisze: Wracam tkliwym wspomnieniem do świetlanych lat na wspólnych zabawach spędzonego dzieciństwa! Ten drogi Lwów i ten przezacny, przemiły dom Doktorostwa Eugeniuszostwa Piaseckich! Tam umiem szukać początków moich późniejszych – literacko-artystycznych zamiłowań! [...] To też zasługa moich Rodziców, którzy nie tylko potrafili ocenić i zrozumieć aurę Waszego Domu, ale umieli przekazać naszemu młodemu pokoleniu Jedlińskich ten głęboki sentyment „pokrewieństwa z wyboru”, który nas umiał tak mocno powiązać – na całe życie. I kiedy – ze wzruszeniem i czcią – przypominam sobie postać Waszego Kochanego Ojca i Drogiej Waszej Matki, mam tę – wśród wielu – głęboką satysfakcję, że w imieniu naszym Oleńka Rolińska (siostra J. Jedlińskiego) mogła opromienić jakże smutne ostatnie ich chwile... Nie tylko „habent sua fata libellae”, ale i związki rodzinne! (bo byliście niejako naszą Rodziną!). Inna już była platforma spotkań młodszego naszego pokolenia. Znajomość Ryszarda (obecnie już trochę ustatkowanego, ale zawsze – poety) z Waszym Markiem (także artystą, fotografikiem, plastykiem) miała już zupełnie inne wymiary i bodaj nie wiedzieli obaj o serdecznych, braterskich i siostrzanych węzłach, jakie łączyły ich Rodziców, tj. nas! I dalej: Każdy Twój sukces Władku, jako wybitnego pracownika naukowego, jest dla mnie źródłem radości – i więcej rad bym o Was, moi Drodzy, wiedzieć, ale na przeszkodzie staje czas i zdrowie. Mówiąc poetyckim językiem Leopolda (również ze Lwowa) Staffa, czas idzie już z takim pośpiechem, że podołać trudno – wielu, bardzo wielu potrzebom niespokojnego serca... Z wiosną będę w Krakowie. Do rychłego więc i miłego zobaczenia – Wasz Jacek.
Rozproszenie mieszkańców Lwowa i Kresów po drugiej wojnie światowej spowodowało zerwanie licznych więzów rodzinnych i przyjacielskich. Tylko nieliczne przetrwały – jak serdeczna więź pokoleń rodzin Piaseckich i Jedlińskich.

Napisane na podstawie wspomnień dra Jacka Jedlińskiego i książki Jacka Bryla pt. Wacław Kuchar.