Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa
Kontakt

ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
cracovialeopolis@gmail.com

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019 | 2020 | 2021

WERTUJĄC WYDAWNICTWA

• Wyraźne ożywienie zainteresowania Kresami, ich historią i kulturą, jakie ostatnio obserwujemy w polskich czasopismach, sprawiło, iż nawet „Tygodnik Powszechny” poświęcił kilka stron Lwowowi. Co prawda, nie uczyniono tego w sposób bezpośredni, ale via Wrocław, nadając dodatkowi specjalnemu przy numerze z 6 lutego ’11 tytuł: Wrocław–Lwów. Tak daleko stąd, tak blisko. Dodatek (nr 6) zredagowali Małgorzata Nocuń i Andrzej Brzeziecki, i tym osobom należy wyrazić wdzięczność, bo umiały zaprosić grono ciekawych osób do spisania całej serii tekstów o różnych sprawach polskiego Lwowa oraz lwowskiej esencji kultury obecnego Wrocławia.
Na wstępie przypomniano o niedawnym odsłonięciu w kościele Saint Germain w Paryżu tablicy upamiętniającej króla Jana Kazimierza (a później opata Saint Germain des Pres), którego serce spoczywa w tym kościele, ale przede wszystkim – jako fundatora Uniwersytetu Lwowskiego. Związane z tym wydarzeniem słowa Prezydenta Wrocławia Rafała Dutkiewicza otwierają zbiór omawianych tu okolicznościowych tekstów.
Adam Redzik (skądinąd także nasz autor) w artykule Początek omówił dzieje Uniwersytetu Lwowskiego od 1661 r., kiedy to król Jan Kazimierz podpisał akt fundacyjny Akademii Lwowskiej. Dziś obchodzimy 350-lecie tego doniosłego dla Polski i dla nas wydarzenia.
Następny artykuł to wspomnienie rektora Uniwersytetu Wrocławskiego prof. M. Bojarskiego: Pamiętamy o naszych nauczycielach. Dowiedzieliśmy się przy okazji, że insygnia rektorskie UJK, które po II wojnie były przechowywane w skarbcu UJK w Krakowie – zostały już przekazane do Wrocławia.
Dwa kolejne obszerne teksty traktują o dwóch najważniejszych lwowskich (i ogólnopolskich w swoich dziedzinach) szkołach naukowych. M. Nocuń pisze o Szkole Matematycznej, a prof. J. Woleński o Szkole Filozoficznej. P. Kosiewski omawia sztukę i artystów lwowskich okresu przedwojennego: Sztuka ponad podziałami, a literat M. Krajewski opowiada o swoich książkach, których treść osadzał dotąd pod Wysokim Zamkiem. M. Nocuń przeprowadziła rozmowę z A. Juzwenką, dyrektorem Ossolineum, który omówił dzisiejsze problemy Zakładu oraz Muzeum Lubomirskich – zbiorów i ich trudnej, a może niemożliwej drogi do rewindykacji. Tytuł: Dwa ossolińskie miasta.
J. Hrycak, profesor ukraińskiego uniwersytetu we Lwowie, w wypowiedzi pt. Polska: spokojne emocje zauważa: …Niestety, brak wiedzy na temat Polski i tego, jak dalece kultura polska była obecna we Lwowie, jest ogromny. Przeciętny lwowianin nie odpowie na pytanie, jakie imię nosił przed wojną uniwersytet i kim był król Jan Kazimierz. Dzieje się tak, ponieważ Polska jest mało obecna w ukraińskich mediach. Kiedy czyta się ukraińskie gazety i ogląda telewizję, odnosi się wrażenie, że Ukraina ma tylko jednego sąsiada: Rosję…
No cóż, długo nad tym pracowali, najpierw jedni, potem drudzy.

• W krakowskim „Dzienniku Polskim” z 23 IV ’11 znalazła się recenzja Wacława Krupińskiego, dotycząca wydanej niedawno książki pt. Rozmowy o Kresach i nie tylko, zawierającej 17 wywiadów przeprowadzonych w ciągu wielu lat przez Janusza M. Palucha, o której donosiliśmy już w CL 1/11. Tekst recenzji pod pięknym i trafnym tytułem – Bezkres cierpień na Kresach – przybliża czytelnikowi autorów relacji zawartych w rozmowach oraz spraw, które stały się problemami ich życia.
Wszystkie te rozmowy były prowadzone dla kwartalnika „Cracovia–Leopolis” i stamtąd przeszły do wspominanej tu książki, ale o tym w recenzji ani słowa. Zabawne.

• Dotarł do nas – przysłany przez naczelnego redaktora dra K. Szczura – nowy, podwójny numer „Szczecińskich Zeszytów Kresowych” (nr 5–6/2010). Objętość niemała (76 stron dużego formatu), więc ciekawego materiału sporo, i to sprawiedliwie – o wielu miastach, ludziach i wydarzeniach.
Z wydarzeń: poważny tekst o tragedii smoleńskiej. O ludziach: wspomnienie o profesorze Politechniki Lwowskiej Romanie Witkiewiczu; o pisarzu Józefie Korzeniowskim; wspomnienia prof. Tadeusza Kielanowskiego; wspomnienia Lwowiaka z czasu II wojny i opowieść młodego chłopaka z czasu mordów na Wołyniu. O Lwowie: kalendarium Obrony Lwowa 1918 r.; wiersz i piosenka o Lwowie; o sztandarach i tablicach upamiętniających Lwowski Obszar AK. Dalej relacja ze Stanisławowa, wiersz o Czortkowie. Relacja o męczeństwie ludności z powiatu złoczowskiego.
Bardzo interesującym dla dojrzałego czytelnika tekstem są medytacje doktora Szczura nad krzyżem. To dalszy ciąg rozmyślań, rozpoczętych w poprzednim numerze. Przenikają się tu wzajemnie dwie albo i więcej postaci krzyża: ten widzialny i ten rozumiany przenośnie, albo i ten, który tylko użycza swojej nazwy. Tekst trudny, ale wciągający.
I jeszcze kilka innych ciekawych materiałów.

• O przedwojennym miesięczniku „Lwowskie Wiadomości muzyczne i literackie” – patrz w dziale Listy w tym numerze.
 
• Harcerze przemyscy czynią energiczne starania o renowację przechowywanego w Przemyślu sztandaru przedwojennej Lwowskiej Chorągwi Harcerzy ZHP. Sztandar ten, jako dar społeczeństwa i wojska, został przekazany harcerzom we Lwowie w 1933 r., w 15-lecie Obrony Lwowa 1918 r. We wrześniu 1939 r., po wejściu sowietów do miasta, sztandar przwieziono skrycie do Przemyśla i tam, w klasztorze Franciszkanów, ukryto między ornatami. Sztandar szczęśliwie przetrwał wojnę i lata powojenne i dopiero w 1989 r. został po raz pierwszy pokazany podczas uroczystości wmurowania kamienia węgielnego pod pomnik Orląt Przemyskich. Obecnie znajduje się w pracowni konserwatorskiej w Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie. Niestety dotąd nie ma wystarczających funduszy na jego odnowienie (chodzi o 16 tys. zł!).
Lwowska Chorągiew Harcerzy powstała w 1920 r. w ramach ZHP. Posiadała 32 hufce na obszarze województw lwowskiego, stanisławowskiego i tarnopolskiego. W konspiracji działała do 1944 roku.
Powyższą informację przeczytaliśmy w krakowskim „Dzienniku Polskim” z 4 III 2011.

• Kolejne zeszyty „Palestry” otrzymaliśmy od dra Adama Redzika: 1–2 i 3–4/2011. W pierwszym z wymienionych znajdujemy artykuł W. Litwaka o niezwykle ważnej debacie pt. Pojęcie ludobójstwa we współczesnej polityce międzynarodowej. Debata ta jest pierwszą z zamierzonych, a nosi miano Lemkinowskiej. Nazwa ta bierze się od nazwiska Rafała Lemkina (1900–1959), niegdyś studenta UJK we Lwowie, ucznia prof. J. Makarewicza, później adwokata i wybitnego polskiego uczonego, który badając przejawy szczególnego barbarzyństwa w XX wieku – poczynając od rzezi Ormian w Turcji w 1915 r. i szeregu dalszych, w tym ludobójstwa na Polakach przez Ukraińców (1943–44), ­holokaustu itd. – jako pierwszy wprowadził pojęcie ludobójstwa (genocydu).
Drugi artykuł: Adam Redzik Jubileusz 350-lecia UJK. Chcielibyśmy poprosić dra Redzika o pozwolenie na przedruk tego artykułu w naszym kwartalniku.
W drugim z zeszytów „Palestry” znalazły się dwa ogromnie dla nas interesujące artykuły: 100-lecie powstania Związku Adwokatów Polskich (nie podano autora tekstu) – najważniejszej organizacji adwokackiej okresu II Rzeczypospolitej. ZAP powstał we Lwowie w 1911 roku. Logiczną kontynuacją tego tekstu jest artykuł dra A. Redzika pt. „Czasopismo Adwokatów Polskich” – organ Związku Adwokatów Polskich (1913–1914, 1919–1939). Był to organ ZAP, a powstał w 1913 r.
W obu artykułach, obok opisu wydarzeń związanych z historią Związku i jego czasopisma pada mnóstwo nazwisk, ważnych dla dziejów Lwowa, ale także Krakowa.

• Oprócz najświeższych numerów „Palestry”, o których piszemy wyżej, dr A. Redzik nadesłał nam grubą książkę o tytule Bez togi (wyd. Redakcja „Palestry”, Warszawa 2011). Napisał ją niezwykły człowiek i niezwykły adwokat, Stanisław Mikke. Owa niezwykłość wynikła zarówno z wartości, jakie w swoim życiu wyznawał, ale także ze śmierci, która stała się jego udziałem: zmarł tragicznie w katastrofie smoleńskiej.
Urodził się w Łodzi (1947), ukończył studia prawnicze w Warszawie i tam spędził niemal całe dalsze życie. Był najpierw prokuratorem (ale nie politycznym), potem adwokatem. Równocześnie dużo pisał nie tylko na tematy prawnicze, wydał kilkanaście książek, paręset publikacji. Mimo że nie pochodził z Ziem Wschodnich, zaangażował się mocno na ich rzecz. Był wiceprzewodniczącym Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, pisał o zbrodniach sowieckich. I zginął razem z Andrzejem Przewoźnikiem…
Książka Bez togi składa się z ponad 120 felietonów i esejów na różne tematy. Dla nas szczególnie miły jest ten: Orlętom – białe róże. Opowiada tam Mikke o swej sympatii do Lwowa, wyniesionej z domu rodzinnego i zainteresowaniu przez całe życie.
Panu Doktorowi Adamowi Redzikowi serdeczne podziękowanie.