Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa
Kontakt

ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
cracovialeopolis@gmail.com

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019 | 2020 | 2021

NOWE KSIĄŻKI

•  Joanna Wolańska napisała, a Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego wydało w serii Poza Krajem (!) wspaniałą księgę pt. Katedra Ormiańska we Lwowie w latach 1901–1938, z podtytułem: Przemiany architektoniczne i dekoracja wnętrza (Warszawa 2010). Książka dużego formatu, liczy ponad 550 stron (w tym po polsku 450, ponadto obszerne streszczenia w jęz. angielskim, ukraińskim i armeńskim), zawiera ponad 300 ilustracji (większość to zdjęcia elementów wystroju). Publikacja została przygotowana we współpracy z Fundacją Kultury i Dziedzictwa Ormian Polskich.
Treść książki zamyka się w trzech częściach. Część I to ujęta w trzech rozdziałach problematyka restauracji i rozbudowy Katedry na przełomie XIX i XX wieku. Idea przedłużenia świątyni w kierunku ul. Krakowskiej w sposób zharmonizowany z częścią średniowieczną (XIV w.) i artystycznego zakomponowania jej wnętrza, a zarazem „rearmenizacji” starej części – w związku z postępującą latynizacją obrządku ormiańskiego – budziła wiele obiektywnych trudności i kontrowersji. Z tymi problemami musieli się uporać zarówno sam gospodarz Katedry i inicjator przedsięwzięcia, abp. Józef Teodorowicz, jak i zaproszeni przezeń artyści: Jan Bołoz Antoniewicz, Franciszek Mączyński, Józef Mehoffer, a wreszcie Jan Henryk Rosen i jeszcze szereg artystów odpowiedzialnych za liczne rozwiązania szczegółowe.
Część II książki poświęcona jest życiu i twórczości J.H. Rosena. Jego dzieło stworzone w lwowskiej Katedrze Ormiańskiej, stanowiące pewien kompleks historyczno-artystyczny, jest niepowtarzalnym dziełem sztuki samym dla siebie i może być uważane za jeden z ważnych czynników współtworzących artystyczny obraz Lwowa.
Część III to szczegółowe omówienie formy i treści polichromii Rosena na ścianach obu części lwowskiej świątyni ormiańskiej.
Lwowska Katedra Ormiańska zyskała swój niezwykły obraz architektoniczno-artystyczny w latach kadencji arcybiskupa Józefa Teodorowicza, zmarłego w przededniu wybuchu II wojny światowej. Sama wojna szczęśliwie nie spowodowała w niej szkód. Druga okupacja sowiecka doprowadziła do zamknięcia świątyni w 1950 r. i umieszczenia tam magazynu zbiorów muzealnych. Stan taki trwał do 2002 r., gdy katedrę oddano Ormiańskiemu Kościołowi Apostolskiemu (z Armenii), a nie katolikom obrządku ormiańskiego, których już we Lwowie zabrakło. Szczęściem świątynia nie przeszła w inne ręce…
Pani Joannie Wolańskiej należy się najwyższe uznanie za wieloletnią pracę badawczą, studia nad tematem w kraju (po tej i tamtej stronie kordonu) i poza nim (Niemcy, Szwajcaria, USA) oraz dotarcie do licznych osób, znających sytuację po kilkudziesięciu dramatycznych latach. Efektem tego jest opracowanie niezwykle szerokie, ale i drobiazgowe. Otrzymaliśmy poważny i doskonały obraz kultury polskiego Lwowa.

•  Wzrost zainteresowania Kresami – przynajmniej w pewnych sferach naszego społeczeństwa – rzuca się w oczy. Widać to po licznych wydawnictwach różnego typu (trudno nadążyć z ich opisywaniem!), w tym po albumach zdjęć z tamtych stron – z mniej lub bardziej udanymi objaśnieniami. Ostatnio wyszło znowu kilka.
Jednym z nich jest album zatytułowany Kresy. Najpiękniejsze miejsca i budowle (Wydawnictwo „Dragon”, Bielsko-Biała 2011). Autorami zdjęć są Marzena, Michał i Jacek Bronowscy, tekstów Elżbieta i Sławomir Kobojekowie. W albumie znalazło się w 3 rozdziałach ok. 400 zdjęć oraz kilkadziesiąt krótkich tekstów dotyczących miejscowości. Uwzględniono głównie Ziemie Wschodnie utracone po 1945 r., zaś z obszaru I Rzeczypospolitej jedynie kilka znanych miejscowości. Natomiast pominięto całkowicie ziemie północne, gdzie polskość krzyżowała się z wpływami niemieckimi: północną Litwę, Kurlandię i Inflanty.
O ile zdjęcia pozostają bez zarzutu, o tyle teksty wykazują sporo nieścisłości i miejscami niepotrzebną poprawność polityczną, poczynając już od sformułowania tytułów rozdziałów: Polskie ślady na Litwie, … na Białorusi, … na Ukrainie. Wydaje się wręcz obraźliwe, gdy jako ślady traktuje się Lwów i Wilno, Stanisławów i Tarnopol, Grodno i Krzemieniec. I całą krainę z dziesiątkami miasteczek o całkowicie polskim charakterze. A także zamkami, które broniły Polski i Europy przed najazdami ze wschodu, od mongolskich poczynając; kościołami i pałacami, wokół których tworzyła się polska kultura wielu wieków. I cmentarzami, gdzie tylu słynnych Polaków spoczywa!
Teksty wykazują uproszczenia, przykładem Cmentarz Łyczakowski. W opisie Katedry Ormiańskiej ani słowa o Rosenie! I tak dalej.

•  Prof. Stanisław S. Nicieja wydał kolejny tom poświęcony najpiękniejszej i najstarszej spośród czterech głównych nekropolii polskich: Lwów, Ogród Snu i Pamięci. Dzieje Cmentarza Łyczakowskiego oraz ludzi tam spoczywających w latach 1786–2010. Przepisujemy trafną recenzję z prospektu:
Książka podsumowuje ponad trzydziestoletnie badania prof. Stanisława Sławomira Niciei nad dziejami Cmentarza Łyczakowskiego we Lwowie. Jest nowym, bardzo bogato ilustrowanym ujęciem historii tej fascynującej nekropolii na tle wielkich cmentarzy europejskich, noszących charakter krajobrazowo-parkowy – od Lizbony do Sankt Petersburga. Zawiera ponad 4600 nazwisk i kilkaset fotografii, które wykonał albo uzyskał od lwowian rozsianych po całym świecie.
Nie jest to książka o smutku i rozpaczy – z czym kojarzy się na ogół śmierć i cmentarz – ale przede wszystkim jest zapisem różnych przejawów urody życia i smaków epoki, przypomina bowiem biografie ludzi, którzy żyli w pięknym, bogatym, pogodnym mieście, a odchodząc z tego świata zostali pożegnani zadziwiającymi swą urodą nagrobkami, rzeźbami i wierszowanymi epitafiami. Jest to opowieść o wielkich lwowskich rodach, wspaniałych artystach, uczonych, twórcach polskiej gospodarki i narodowych bohaterach. Opisano w niej nie tylko czyny, ale też przywołano związane z nimi anegdoty, humorystyczne sytuacje, ich sukcesy, wzloty, upadki, dramatyczne zdarzenia oraz romantyczne przygody.
Walorem tej książki jest to, co wyróżnia twórczość prof. S. Niciei – piękny literacki język, erudycja i potoczysta, sugestywna narracja.

•  Nakładem Fundacji Longinus w Łańcucie (2010) ukazała się książka Cmentarz w Zbarażu. Inskrypcje nagrobne. Autorami są Alina i Ireneusz Skrzypczakowie, którzy – wraz z młodzieżą szkolną z Łańcuta – w ciągu kilku lat wykonali uporządkowanie i inwentaryzację cmentarza zbaraskiego. Książka obejmuje 1012 inskrypcji, bibliografię, mapę i kilkadziesiąt zdjęć oraz historię cmentarza. Przedmowę napisał prof. S.S. Nicieja. W planie są podobne prace na polskich cmentarzach wiejskich powiatu zbaraskiego i wydanie kolejnej książki.
Nie trzeba przekonywać naszych Czytelników, jak ważna jest ta dokumentacja polskości naszych zabranych ziem, tym bardziej że destrukcja postępuje dramatycznie. Zakup opisanej książki pozwoli na wydanie tej drugiej.
Zamówienie można skierować dwojako – pocztą na adres: Fundacja Longinus, ul. Solskiego 7, 37-100 Łańcut, lub telefonicznie: 66 77-91-614. Cena wynosi 30 zł + 5 zł koszty wysyłki.

•  Tej książki nie czytaliśmy, ale trudno pominąć znalezioną w prasie informację o wydanym przez „Norbertinum” (Lublin 2010) Pamiętniku z Sybiru, spisywanym na bieżąco przez dziewczynę wiejską z powiatu Buczacz, deportowaną w 1940 r. do Krasnojarskiego Kraju, Bronisławę Danutę Ciebierę. W chwili wywiezienia miała 17 lat, jako „wróg ludu” została skierowana do katorżniczej pracy w obozie, który niewiele różnił się od łagru. Z marnej zapłaty, jaką wykonywała, potrącano jej nawet koszty podróży z Polski!
Ciebiera, jak pisze recenzent, daje nie tylko wstrząsające świadectwo syberyjskiej gehenny, ale także znakomity opis sowieckiej beznadziei. Na końcu zapytuje: jak to państwo mogło przetrwać 74 lata?

•  Sulimir Stanisław Żuk wydał w 2009 r. własnym nakładem książkę pt. Skrawek piekła na Podolu. Jest to kolejna pozycja wydawnicza dokumentująca tragiczne losy Polaków w czasie II wojny światowej, mieszkających w Małopolsce Wschodniej – na Podolu w rejonie Huty Pieniackiej, Huciska Brodzkiego, Podkamienia… Autor był naocznym świadkiem opisywanych wydarzeń. Jako dziecko mieszkał z rodzicami w Wołochach k. Ponikwy w pobliżu Huciska Brodzkiego i Huty Pieniackiej. Tam widział i przeżywał agresję sowiecką 17 września 1939, okupację sowiecką i niemiecką oraz ludobójstwo terrorystów z ukraińskiej organizacji OUN-UPA na bezbronnej ludności polskiej.
Antypolskie akty agresji zdarzały się już we wrześniu 1939, jak np. mordowanie żołnierzy polskich z rozbitych oddziałów lub uczniów wracających ze Lwowa do rodzinnych domów. Ale nasilenie wrogości ze strony UPA rosło podczas okupacji niemieckiej, zwłaszcza na początku 1944 r. Gdy Niemcy ponosili coraz większe klęski na froncie wschodnim, ukraińscy nacjonaliści mający świadomość, że ich organizacja zostanie bezlitośnie zlikwidowana przez sowietów, nasilili realizację swego „światowego dzieła”. Działali jak w amoku pod hasłem: Wyrżniemy wszystkich czużyńców (obcych), aż zostaniemy sami. Ich okrucieństwo skierowane było przede wszystkim przeciwko Polakom. Autor w swej książce podaje szczegółowe opisy zorganizowanych napadów i zagłady takich miejscowości jak: Hucisko Brodzkie (13 II 1944), Huta Pieniacka (28 II 1944) i Podkamień (12 III 1944). Podaje to, co sam widział, i to, co na bieżąco opowiadali świadkowie. Podaje sposoby zabijania, rabunki mienia i niszczenie całych wsi. Organizowana przez Polaków samoobrona niestety nie potrafiła powstrzymać bestialskich morderców.
Dokumentalną wartość publikacji – oprócz nazwisk umieszczonych w tekście – powiększają załączniki ze spisami zidentyfikowanych ofiar: załącznik nr 1 to lista osób zamordowanych w Hucisku Brodzkim 13 lutego – 39 Polaków; załącznik nr 2 to lista osób zamordowanych w Hucie Pieniackiej – 403 osoby (listy te obejmują tylko część ofiar faktycznie zamordowanych w tych miejscowościach). Załącznik nr 3 to rapsod żałobny pióra Edwarda Grossa pt. Zagłada Huciska Brodzkiego.
Książka opatrzona jest także 14 ilustracjami, mapką omawianego terenu i spisem bibliografii.
PS. Po sześćdziesięciu latach (i wielu staraniach) ofiary Huty Pieniackiej i sąsiednich miejscowości uczczone zostały przez uroczyste odsłonięcie i poświęcenie w dniu 21 października 2005 r. pomnika pamięci około 1000 mieszkańców polskich wsi.
(DTS)

•  W 2010 r. ukazała się książka lwowianina Jana Skwarczyńskiego pt. Wspomnienie mojej „przygody”. Cudzysłów w tytule sugeruje już na wstępie, że przygoda nie była przyjemna.
Autor urodzony we Lwowie w 1919 r. był najpierw studentem prawa na UJK – do czasu jego zamknięcia przez władze sowieckie – potem w czasie okupacji niemieckiej uczył się w technikum handlowym, a następnie pracował w Elektrowni Lwowskiej. Od listopada 1939 był zaangażowany w konspiracji: najpierw w organizacji Wojsko Polskie i Wierni Polsce, potem w Armii Krajowej, a od lipca 1944 w organizacji „Nie”. W publikacji znajdujemy jego wspomnienia od dnia aresztowania przez NKWD, tj. 27 czerwca 1945 r., poprzez więzienia i łagry do przyjazdu we wrześniu ’48 do Polski, do rodziny w Zabrzu.
We Lwowie więziony był przy ul. Łąckiego i w obozie przejściowym przy ul. Pełtewnej. Potem przez kilkanaście dni w potwornych warunkach w wagonie towarowym przewieziony został na Ural do łagru Kołomna 103 z wyrokiem 10 lat pracy poprawczej. Tam wraz z innymi więźniami wykonywał katorżniczą pracę przy budowie Szyrokowskiej Elektrowni Wodnej nad rzeką Kośwą. Jako ciekawostkę autor podaje, że kwalifikowanie do bardziej lub mniej ciężkich prac odbywało się komisyjnie na podstawie oględzin i szczypania… gołych pośladków w celu sprawdzenia sprężystości mięśni. Autor dostał kategorię III, świadczącą o złej kondycji fizycznej. Potwierdziło się to w następnych miesiącach, gdy jego zdrowie nie wytrzymywało pracy ponad siły. W kryzysowych momentach odsyłany był do obozowego szpitala i do obozu dla rekonwalescentów (dochodiag) Kołomna 104, a potem wracał do obozu Kołomna 103.
Autor spisywał swoje wspomnienia w 1982 r., a więc po wielu latach od opisywanych wydarzeń. Mimo to wspomnienia są napisane bardzo dokładnie: z opisem więzienia, obozów, baraków, nazwiskami osób, z którymi się zetknął, oraz równocześnie z opisem sposobu wykonywania ciężkich prac budowlanych, a także obserwacjami dotyczącymi klimatu w pobliżu koła podbiegunowego. Warto zacytować, jak został poinformowany o zwolnieniu z łagru 25 sierpnia 1948… Po sprawdzeniu personaliów zostałem wprowadzony do naczelnika, który oświadczył mi, że na mocy dekretu Prezydium Rady Najwyższej ZSSR wyrok skazujący mnie zmienia się na wygnanie (!) z granic państwa. Dzięki temu „wyrokowi” przez kilka następnych tygodni wędrował do ojczyzny – do Polski.
Autor przyznaje obiektywnie, że jego obóz na Uralu ze względu na klimat i dobrą organizację był dla niego pewnego rodzaju szczęściem, bo łagry Workuta i Kołyma były znacznie cięższe do przeżycia.
Autor na końcu książki dołączył listę Polaków, z którymi los go zetknął, a także uzupełnienie wspomnień współwięźnia Jana Wojdyły.
Podsumowując: pozycja bardzo warta czytania, dobrze napisana, dostarczająca konkretnych, prawdziwych informacji o „przygodach” naszych rodaków.       (DTS)