Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa
Kontakt

ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
cracovialeopolis@gmail.com

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019 | 2020 | 2021

s. Adolfina Dzierżek SM, SIOSTRY MIŁOSIERDZIA W MAŁOPOLSCE WSCHODNIEJ

W 2009 r. minęła 150 rocznica przeniesienia Domu Prowincjalnego Sióstr Miłosierdzia św. Wincentego a Paulo ze Lwowa do Krakowa. W tym kontekście chcemy popatrzeć na historię minionych lat Prowincji Lwowskiej. Jej początki sięgają 1783 r. Wtedy to, ze względu na rozbiory i brak możliwości kontaktu z przełożonymi w Warszawie, na terytorium zaboru austriackiego ukonstytuowała się Prowincja zwana Galicyjską lub Lwowską. Na tym terenie funkcjonowało już siedem domów Sióstr Miłosierdzia, ufundowanych przez miejscowe rody szlacheckie:
1. Lwów – Szpital św. Wincentego a Paulo (1741 r.)
2. Bursztyn – szpital i sierociniec (1742)
3. Lwów – sierociniec i szkoła – św. Kazimierza (1744)
4. Mariampol – szpital, sierociniec, szkoła i ochronka (1746)
5. Brody – szpital, sierociniec i szkoła (1760)
6. Przeworsk – szpital, szkoła, dzieci porzucone (1768)
7. Rozdół – szpital, sierociniec (1780)

Dom Centralny – siedziba Prowincji – mieszczący się we Lwowie przy ul. Teatyńskiej 1 składał się z kilku zabudowań. Do dzisiaj wszystkie się zachowały, chociaż uległy znacznemu zniszczeniu. Budynki te do niedawna stanowiły siedzibę ukraińskiej szkoły policyjnej. Figura Założyciela przedstawionego wraz z dziećmi na frontonie domu przetrwała najcięższe lata komunizmu. W głównym ołtarzu kaplicy mieścił się obraz św. Wincentego, a w bocznych u góry z jednej strony św. Katarzyny Labouré, a z drugiej św. Kazimierza. Obrazy te obecnie znajdują się w naszym Domu Prowincjalnym w Krakowie.
Władze zaborcze Austrii doprowadziły do likwidacji większości wspólnot zakonnych i zgromadzeń, określając je jako zbyteczne dla Kościoła i państwa. Ocalały tylko te, które prowadziły działalność społeczną: wychowawczą i dobroczynną. Zgromadzenie Sióstr Miłosierdzia ocalało.
Krytyczny stan szkolnictwa, a także lecznictwa na terenie Galicji oraz fakt, że siostry przyczyniały się do poprawy tego stanu bez narażania władz na jakiekolwiek wydatki, sprawiły, że władze zaborcze nie tylko pozwalały na taką działalność, ale przekazywały budynki skasowanych klasztorów Siostrom Miłosierdzia. Szpital, apteka, sierociniec, szkoła, ochronka i pielęgnowanie chorych w ich domach – to były dzieła, na które było zapotrzebowanie społeczeństwa zubożałego przez wojny i politykę zaborców.
W miarę jak poszerzało się pole pracy, powstawały nowe domy. W chwili przeniesienia domu Prowincjalnego ze Lwowa do Krakowa w 1859 r. było już w Galicji 14 domów i 127 sióstr. W 1856 r. powierzono siostrom we Lwowie Dom Karny dla Kobiet im. św. Marii Magdaleny. W 1875 r. we Lwowie-Kulparkowie otwarto Zakład dla Obłąkanych, a w 1893 Zakład dla Nieuleczalnie Chorych i inne. Siostry zajęły się także młodzieżą, szczególnie dziewczęta gromadziły w Stowarzyszeniu Dzieci Maryi, dając im formację religijną i intelektualną.
W 1859 r. z woli przełożonych generalnych w Paryżu Dom Prowincjalny Sióstr Miłosierdzia został przeniesiony ze Lwowa do Krakowa. Tu krakowski biskup Ludwik Łętowski dostrzegł wałęsające się i głodne dzieci w dzielnicy Krakowa – zwanej Kleparzem. Zwrócił się do Sióstr Miłosierdzia z prośbą o 4 siostry w celu zorganizowania dzieła miłosierdzia. Ufundował jednopiętrowy dom oraz niewielki kościółek. To wszystko przekazał siostrom szarytkom. Połowę budynku miał zajmować Dom Prowincjalny, a drugą połowę ochronka. 21 X 1859 r. sam fundator poświęcił uroczyście zabudowania i przy ołtarzu przekazał siostrom klucze. Pomocy sióstr szukali także ubodzy i chorzy, dlatego obok ochronki siostry podjęły i to wyzwanie. Zaczęła działać kuchnia ubogich, ambulatorium, następnie szkoła, sierociniec, apteka itp. W wyniku wielu przedsięwzięć powstał kompleks zabudowań z kościołem pw. Serca Jezusowego. W tym domu formowały się siostry miłosierdzia, które następnie podejmowały posługę miłosierdzia w różnych domach Zgromadzenia. Kiedy Kraków stał się centrum prowincji, nastąpił dalszy szybki rozwój placówek. Łącznie powstało ponad sto domów – ze szczególnym zagęszczeniem na wschodzie Polski. W samym Lwowie było 8 domów. Schemat powstawania placówek był podobny: szlacheckie rody Potockich, Ponińskich, Rzewuskich, Lubomirskich, Czartoryskich i inne prosiły o siostry dając im na własność folwarki i ziemie. Dochody z tych ziem przeznaczone były na prowadzenie działalności wychowawczej i dobroczynnej.
Najdalej wysunięty na południowy wschód był Śniatyn, miasteczko położone w pobliżu rumuńskiej granicy. Bardziej na północ wysunięte były: Czerwonogród, Husiatyn, Tarnopol i Brody.
Patrząc na prowincję zauważa się jej systematyczny rozwój tak pod względem personalnym, jak i liczby placówek i dzieł. W latach 1859–1914 siostry prowadziły:
24 szpitale powszechne
12 szpitali prywatnych – fundacyjnych
3 szpitale specjalistyczne: wojskowy i dziecięcy św. Ludwika w Krakowie oraz psychiatryczny we Lwowie-Kulparkowie
17 sierocińców
13 ochronek
16 szkół podstawowych
17 szwalni
6 zakładów dla ludzi starszych
1 zakład karny dla kobiet im. św. Marii Magdaleny we Lwowie
1 zakład dla dzieci podrzuconych
i inne mniejsze posługi. Siostry podejmowały posługę miłosierdzia w czasie pokoju i w trudnej dobie I i II wojny światowej. Najczęściej była to opieka medyczna. W tych trudnych latach opatrywały rannych żołnierzy na polach bitwy, w szpitalach, a nawet pomieszczenia sióstr były zamieniane na prowizoryczne sale szpitalne dla rannych żołnierzy i cywilów, bez względu na narodowość czy wyznanie. Siostry informowały przełożonych w Krakowie: Jeszcze przed rozpoczęciem wojny przygotowałyśmy miejsce na szpital dla chorych i rannych żołnierzy tak austriackich, jak i rosyjskich, gdyż nasze Zgromadzenie jest dla wszystkich.
Przetaczające się na przemian wojska rosyjskie i austriackie plądrowały zakłady i domy i zabierały wszystko. Jedna z sióstr pisze: Wojsko przystąpiło do rabowania folwarków. Zabierali wszystko; bydło, świnie, maszyny i narzędzia rolnicze. Niejednokrotnie siostry z podopiecznymi chorymi, starcami, dziećmi, a także z dobytkiem musiały uciekać pieszo lub na furmankach i szukać schronienia w innych domach sióstr lub opustoszałych domach wskazanych przez wojsko. W obu wojnach Zgromadzenie poniosło bardzo duże straty personalne i materialne, szczególnie na wschodzie.
W czasie II wojny światowej 14 sióstr straciło życie jako ofiary wojenne na wschodzie. Do ich liczby należy dodać 3 siostry, którym udało się powrócić do Zgromadzenia po latach poniewierki, udręki i poniżenia.
W związku ze zmianą granic w 1945 r. ogromny obszar terytorium Polski został przyłączony do Związku Radzieckiego. Siostry zostały zmuszone do opuszczenia Ukrainy. Prowincja utraciła ponad 30 domów – w samym tylko Lwowie 8. A cóż powiedzieć o setkach sióstr zaangażowanych w dziełach tam prowadzonych, które w nieludzkich warunkach często wraz z podopiecznymi przeżywały repatriację, niektóre więzienia, zsyłkę na Syberię i marsz z sierotami razem z Armią Andersa.
W tym samym czasie pojawiły się nowe tereny pracy na tzw. Ziemiach Odzyskanych, gdzie siostry w trudnych warunkach zakładały nowe placówki i rozwijały działalność.
W nowej rzeczywistości po 1989 r. otwarły się możliwości pracy apostolskiej i charytatywnej na Wschodzie. Siostry Miłosierdzia otwarły trzy domy na Ukrainie, na ziemiach, które niegdyś stanowiły centrum prowincji, oraz jeden dom w Rosji – w Magadanie.
W 1992 r. na prośbę księży pracujących już na Ukrainie siostry wyjechały do Emilczina. Żyły w warunkach bardzo skromnych. Objęły opieką trzy parafie i pięć miejsc kultu. Odwiedzały ubogich w ich domach i uczyły w szkołach języka polskiego, aby nawiązać kontakt z dziećmi. W tej posłudze współdziałały z miejscowym, polskim duszpasterzem. Brak lekarzy, pielęgniarek, aptek i leków czyni bardzo ciężkim życie ludzi chorych, zważywszy, że Emilczino leży w trzeciej strefie zagrożenia nuklearnego, po wybuchu elektrowni jądrowej w Czarnobylu. Po dwóch latach pobytu – w 1994 r. ze względu na stan zdrowia siostry opuściły Emilczino. W tym samym roku trzy siostry podjęły swą misję w Storożyńcu – miasteczku położonym blisko granicy ukraińsko-rumuńskiej. Współpracowały z polskimi misjonarzami. Parafia obejmowała 15 miejscowości. Tereny Bukowiny zamieszkałe są przez Ukraińców, Polaków i Rumunów, co wiąże się z koniecznością poznania ich języka i kultury. Ze względu na specyficzny kontekst społeczno-ekonomiczny i wielkie ubóstwo miejscowej ludności działalność sióstr i księży musi być wszechstronna. Zatem obok typowej działalności parafialnej (katecheza dorosłych i dzieci, prowadzenie młodzieżowych i dziecięcych grup maryjnych, przygotowanie do sakramentów świętych, troska o kościoły, które były bardzo zaniedbane, najpierw trzeba było je remontować) ważnym aspektem pracy sióstr jest pomoc medyczna – odwiedzanie chorych i zaopatrywanie ich w leki. Istotną sprawą jest tworzenie i realizowanie projektów pomocy mających na celu promocję miejscowej ludności. Projekty takie są tworzone dzięki współpracy księży, sióstr, miejscowych grup wincentyńskich – ludzi świeckich formowanych według duchowości św. Wincentego a Paulo oraz organizacji charytatywnych o charakterze międzynarodowym. Dzięki zdobywanym w ten sposób funduszom można było np. zbudować most na rzece, kuchnię dla ubogich, świetlicę dla dzieci, uruchomić stołówkę szkolną, przedszkole, zakupić narzędzia rolnicze, wyremontować kościół itp.
24 maja 2008 r. Zgromadzenie przeżyło niecodzienną uroczystość – beatyfikację s. Marty Wieckiej. Urodzona w 1874 r. na Pomorzu, wstąpiła do Zgromadzenia w Krakowie. Przeżyła w Zgromadzeniu 12 lat, z tego prawie 8 lat w Galicji: we Lwowie, Podhajcach i ostatnie trzy lata w Śniatynie, gdzie kierując się miłością bliźniego zastąpiła ojca rodziny w dezynfekcji sali po chorej na tyfus, zaraziła się i 30 maja 1904 r. zmarła. Jej grób znajduje się na miejscowym cmentarzu, otoczony niezwykłym kultem do dziś. Na prośbę ks. proboszcza Jana Radonia siostry podjęły decyzję otwarcia tam placówki.
W 2000 r. zakupiono dom i trzy siostry rozpoczęły swoją służbę. W Śniatynie trzeba współpracować z prawosławnymi i greko­katolikami, muszą zatem posiadać dobrą znajomość tych wyznań, by podobnie jak s. Marta przyczyniać się do budowania jedności. Tu podobnie jak w Storożyńcu służą chorym bez względu na wyznanie, wraz z duszpasterzem organizują codzienne życie parafialne, katechizują dzieci i dorosłych, prowadzą niepubliczne przedszkole, z którego korzysta 18 dzieci. Finanse zdobywają przez tworzenie projektów pomocy, podobnie jak w Storożyńcu.
Ostatnią placówką otwartą na Ukrainie jest Bałta. W 2008 r. cztery siostry rozpoczęły pracę w duchu naszego charyzmatu. Najbardziej naglący problem to dzieci z rodzin patologicznych (alkoholizm, rodziny rozbite itp.), pozostawione na ulicy, bez opieki, często pozbawione podstawowych środków do życia, narażone na wpływy złego środowiska: alkohol, narkotyki, papierosy, kradzieże. Siostry otwarły świetlicę, do której przychodzi około 20 dzieci z rodzin patologicznych. W świetlicy organizują im zabawy, naukę katechizmu, posiłek, a często i nocleg. Katechizują dzieci przy parafii ze szkoły podstawowej, gimnazjum i liceum. Odwiedzają starszych i chorych w środowisku, wspomagając ich materialnie i duchowo. Współpracują z miejscowym duszpasterzem w organizacji życia parafialnego.
Dla całości zaangażowania sióstr na Wschodzie wspomnę o Magadanie – od 2005 r. w Rosji nad Morzem Ochockim. W bardzo trudnych warunkach klimatycznych trzy siostry miłosierdzia służą potrzebującym pomocy, w większości potomkom polskich zesłańców. Przy parafii katechizują dzieci i dorosłych, prowadzą chór, kursy ewangelizacyjne, w których uczestniczy około 60 osób. Odwiedzają też ubogich i chorych niosąc pomoc medyczną, materialną, a szczególnie duchową.
Tereny na Wschodzie są nam bardzo drogie, bo tam zaczęło się i koncentrowało życie prowincji lwowsko-krakowskiej, dlatego że to miejsce ubogaciła swoją świętością Błogosławiona s. Marta Wiecka, ale też i dlatego, że tam siostry służą w dużej mierze Polakom, którzy z różnych powodów pozostali na tych ziemiach po 1945 r. W Magadanie chcemy nieść pomoc dawnym polskim zesłańcom lub też ich potomkom.
Tytuł oryginalny brzmi: „Siostry Miłosierdzia na Kresach Wschodnich”