Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019

NASZYM ZDANIEM

BYŁO RÓŻNIE
W krakowskim „Dzienniku Polskim” z 1 IX 2010 znalazła się rozmowa red. W. Knapa z prof. Andrzejem Chwalbą, zatytułowana Miasto Hansa Franka. Redaktor stawia pytanie: W czasie okupacji krakowianie poddani byli terrorowi, ale też kwitło tu życie kulturalne, towarzyskie. Pełne były kina, kawiarnie, chętnie chodzono do filharmonii, cyrku itp. Czy taka postawa powinna dziwić współczesnych?
Profesor odpowiada: W żadnym wypadku. W całej Europie kina były pełne, również w Warszawie. Takie zachowanie było i jest naturalnym zachowaniem ludzi znajdujących się w stanie permanentnego zagrożenia.
Prawda i nieprawda. Owszem, w Warszawie czy Krakowie tak było. Owo zagrożenie dotyczyło w zasadzie ludzi, którzy mieli do tego szczególne powody, a nie wszystkich i nie wszędzie. Natomiast trudno sytuację w Polsce centralnej porównywać z tym, co działo się we wschodniej połowie kraju, zagarniętej przez sowietów. Tam nikt nigdy nie był niczego pewien, a o życiu kulturalnym – poza szczególnym, organizowanym przez sowieckiego okupanta, o kawiarniach (w rozumieniu zachodnim) lub tp. nie ma co mówić. Po wejściu Niemców było lżej, jednak trudno było porównywać sytuację w Krakowie i Lwowie. Psychoza strachu i niepewności pozostała. Lwowiacy, którzy przyjeżdżali wtedy do „starego GG”, byli zaszokowani tym, co zobaczyli na ulicach, w kawiarniach i w domach Krakowa czy ówczesnej Warszawy (bo tam skończyło się tragicznie). Eleganccy panowie z tych miast przyjeżdżali do Lwowa i wykupywali wszystko, co cenne, a lwowiacy wyzbywali się tego, by żyć. Jeszcze to dobrze pamiętamy.
Krakowianie w tamtych czasach mieli prawo (?) nie wiedzieć, co się dzieje na wschodzie (dawali też wyraz swojemu niedowiarstwu, często mało sympatycznemu). Ale po kilkudziesięciu latach i możliwości porównań warto już ostrożniej wypowiadać się o czasach okupacji i ludzi w nich żyjących. A w każdym razie nie uogólniać.