Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019

NOWE KSIĄŻKI

• Ukazało się całkiem nowe wydawnictwo książkowe – choć w istocie jest czasopismem – Krakowskie Pismo Kresowe. Rocznik, nr 1, 2009. Wydawcą jest Księgarnia Akademicka w Krakowie (2010), a redaktorem naczelnym Adam Świątek. W Radzie Redakcyjnej zasiada znany nam skądinąd prof. Tomasz Gąsowski. KPK (to skrót aż trzech słów tytułu) jest czasopismem, które wedle zamiarów redaktorów ma się zajmować szeroką problematyką historii i kultury, z uwzględnieniem ludzi, którzy jedną i drugą tworzyli bądź byli ich podmiotami.
KPK prezentuje się jako czasopismo stricte naukowe, poświęcone „kresom” szeroko rozumianym, a więc zarówno I Rzeczypospolitej (tych właściwych kresów, zza Zbrucza), jak i z II RP (co już jest połączeniem naciągniętym, bo trudno wszak porównywać Kijów czy Mińsk ze Lwowem i Wilnem, a np. Ukrainę – tę rzeczywistą, naddnieprzańską, czy Inflanty – z Pokuciem czy Grodzieńszczyzną). Straszne i smieszne (jak się mawia z rosyjska) jest to, że dziś tzw. „ścianę wschodnią”, tę pojałtańską, niektórzy nazywają Kresami. Tylko tak dalej…
Mowa więc o Kresach rzeczywistych, które w istocie Polską nigdy nie były (choć polskiej ludności było tam niemało, oraz o „Kresach” (w cudzysłowie), które przez wieki były integralnie z Polską i polskością związane (chociaż – dla symetrii – mieszkańców innych narodowości było tam też niemało), a nazwę kresów nabyły dopiero w XX wieku.
W numerze KPK takich rozróżnień oczywiście nie dokonano, uznano zapewne, że dziś to nie na czasie i być może dla młodszych pokoleń (niekoniecznie dostatecznie wykształconych w szkołach średnich) byłoby to trudno zrozumiałe. Czy tym bardziej nie prosiłoby się takie wyjaśnienie?
W krótkim wstępie do pierwszego numeru napisano wiele o mitach i sentymentach, o wieloetniczności, o neoimperializmie. Dlaczego jednak nie przybliżono istotnych w całej sprawie różnic między bliskimi i dalekimi kresami? Nie wytłumaczono, że te bliskie mieściły się w ogólnym obrazie Polski związanej z Zachodem, z kulturą łacińską, te dalekie zaś nie zmieniły wschodniego charakteru, opartego na prawosławiu, nie bez wtrętów kultur pozaeuropejskich i pozachrześcijańskich. Czytelnik, zwłaszcza ten młody, zapoznałby się z problematyką kresową w sposób bardziej świadomy.
Tyle więc uwag ogólnych. Co mieści się w tomie? Pierwszy numer KPK zawiera 11 tekstów naukowych (licząc z recenzjami), a ponadto ciekawe dodatki, jak Biblioteka kresoznawcy za rok 2008* oraz Przegląd wybranych wydarzeń naukowo-kulturalnych roku 2008. Materiały podstawowe uszeregowano – może trochę na wyrost – w czterech działach. Pierwszy to Źródła, w którym zamieszczono jeden tylko tekst, a mianowicie relację Polaka z Żytomierszczyzny, który urodził się na terenie sowieckiej Marchlewszczyzny, przeżył dramatyczne lata do II wojny światowej, ojca deportowali, potem rozstrzelali, szereg osób z rodziny zmarło w Wielkim Głodzie. W 1944 r. wstąpił na ochotnika do I Armii LWP. Wyszkolono go w szkołach oficerskich, doszedł do wysokiego stopnia, ale w 1949 r. nie zgodził się na przyjęcie obywatelstwa polskiego. Jak pisze A. Wylegała, która materiał nagrała i opracowała, relacja ta jest doskonałym przykładem nie tylko polskich losów, ale i polskiej świadomości narodowej oraz tragiczności wyborów dokonywanych przez Polaków z ZSRR.
Część II to Artykuły – z pięciu cztery dotyczą problematyki polskiej w związkach z Rusią-Ukrainą; piąty to Przyczyny i okoliczności powstania Towarzystwa im. Piotra Skargi we Lwowie (w 1908 r., autorka prof. H. Kramarz). Część III – Kolekcje i zbiory – tu dwa różne artykuły. A. Wylegała omawia kolekcję elektroniczną „Polacy na Wschodzie” w Archiwum Historii Mówionej Ośrodka „Karta”. Drugi tekst, napisany przez Ukrainkę O. Nestorowycz, dotyczy identyfikacji portretu Polki ze zbiorów Winnickiego Muzeum Sztuk Pięknych
W części IV Sprawozdania znalazł się artykuł Litwinki G. Jankeviciute o Muzeum Dziedzictwa Kościelnego w kościele św. Michała w Wilnie. Kościół ten stanowił już muzeum za czasów sowieckich, teraz został jednak przywrócony do dawnego stanu (na podstawie zdjęć Jana Bułhaka!), do robót tych i aranżacji zaproszono jednak… Niemców. Do najważniejszych skarbów kościoła św. Michała należą grobowce i epitafia rodziny Sapiehów, relikwiarz św. Stanisława itd.
Część V Recenzje obejmuje dwa ciekawe materiały. Pierwszy to omówienie słownika biograficznego Wybitni Polacy w historii Winnicczyzny, autorstwa W. Kołesnyk (Winnica 2007). Drugi to Aleksy Gilewicz – historyk nieprowincjonalny (autor Z.K. Wójcik, Przemyśl–Wrocław 2008). A. Gilewicz (1905–1969) był lwowianinem, mieszkającym w Przemyślu. Ukończył studia na UJK, jego mistrzem był prof. Franciszek Bujak. Wyróżniał się Gilewicz jako historyk, naukowiec i działacz społeczny, stawiając czoło sytuacji, w jakiej przyszło mu po II wojnie pracować: realia polityczne, których dominantą były rządy komunistyczne i antagonizmy polsko-ukraińskie, a dodatkowo problemy funkcjonowania naukowego i kulturalnego miasta oderwanego od swego głównego ośrodka kulturowego, jakim do 1939 r. był Lwów.
Czekamy z ciekawością na drugi rocznik (2010) Krakowskiego Pisma Kresowego, prosząc zarazem Redaktorów, by przyszłym czytelnikom wyjaśnili różnicę między Kresami i „Kresami”.

*    Jako pierwszy figuruje tytuł „Cracovia–Leopolis” oraz 7 innych, wśród nich jednak brakuje takich, których byśmy jeszcze bardziej oczekiwali, np. „Semper Fidelis” lub „Spotkania Świrzan”, „Biuletyn Bukaczowiecki” itd.

• Wyszła dziesiąta książeczka Biblioteki „Cracovia–Leopolis”. Wśród dotychczasowych dziewięciu trzy miały charakter antologii, przypominając najcelniejsze teksty zamieszczone w kwartalniku od 1995 roku. Taki też jest tomik dziesiąty, zatytułowany Rozmowy o Kresach i nie tylko, a znalazło się w nim 17 wywiadów przeprowadzonych w ciągu 16 lat przez Janusza Palucha. Jego też jest wybór, bo w sumie rozmów było ponad 60, z czego autorami tylko pewnej części byli inni redaktorzy.
Książka została wydana przez Małe Wydawnictwo w Krakowie (2010), przy udziale finansowym kilku sponsorów, w tym Oddziału Krakowskiego TMLiKPW. Jednak podstawą do uznania omawianej pozycji jako kolejnego tomu Biblioteki „Cracovia–Leopolis” są fakty podstawowe: teksty zostały napisane dla naszego kwartalnika przez członka naszej redakcji, stanowiąc istotny i stały składnik zawartości każdego numeru CL, poświęconego bez reszty problematyce lwowskiej i wschodniomałopolskiej (czyli „kresowej”). W problematyce tej mieści się historia i dzień dzisiejszy Kresów oraz postacie związane z Kresami pochodzeniem, twórczością lub inną formą działalności stałej czy doraźnej, lub wszystkimi tymi więzami łącznie. Takich właśnie osób poszukują nasi redaktorzy.
Cieszy nas ogromnie, że lwowskie wywiady z kwartalnika CL trafiły aż za Ocean, do nowojorskiego czasopisma. Jednak – wobec tego, co powiedziało się wyżej – trudno wymieniać oba pisma jednym tchem. Prosiłoby się powiedzieć, że owe teksty, które znalazły się w „Przeglądzie Polskim” w Nowym Jorku (wszystkie? niektóre? nie wiemy) zostały zapożyczone z „Cracovia–Leopolis”.
To dobrze, że najciekawsze wywiady z naszego kwartalnika ukazały się jako książka – taka była wszak intencja Rady Redakcyjnej od dawna. Wychodzimy bowiem z założenia, że rozmowy sprzed 16, 8 czy 4 lat ugrzęzły już w naukowych, publicznych czy prywatnych bibliotekach albo że sporo ludzi nigdy się z nimi nie zetknęła – warto więc przypomnieć lub umożliwić „odkrycie”. (AC)

• Postać świętego (od niedawna, kanonizacja w 2009 r.) arcybiskupa Zygmunta Szczęsnego Felińskiego budzi coraz większe zainteresowanie w naszym społeczeństwie. Jego podobizny spotykamy obecnie w kościołach w okolicach, gdzie postać ta była dotąd zupełnie nieznana. Chodzi tu np. o archidiecezję krakowską, która leżała na uboczu działalności Świętego, ustępując tym stronom, przez które wiodła Jego droga życia – ziemiom dawnego zaboru rosyjskiego oraz wschodniej Galicji/Małopolsce, gdzie żył i działał po powrocie z wygnania.
Pomimo iż Święty zmarł w Krakowie, siedziba założonego przezeń Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi w Krakowie powstała dopiero po II wojnie, a fakt ten związał się z ustanowieniem tu stolicy prowincji, przeniesionej z konieczności ze Lwowa po II wojnie światowej.
Na obszarze Polski południowej powstały m.in. domy w Mszanie Dolnej, Zakopanem, Wiśniowej, Rzeszowie, Hyżnem (k. Rzeszowa)
Krótki życiorys Arcybiskupa zamieściliśmy w CL 4/10 (Niezwykłe spotkanie ze Świętym), jednak więcej na Jego temat i założonego przezeń Zgromadzenia Rodzina Maryi można dowiedzieć się z wystawy w ich siedzibie w Krakowie oraz wydanych licznych książek. Cztery spośród nich otrzymaliśmy od Sióstr w Krakowie. Są to:
– Duchowa spuścizna abpa Zygmunta Szczęsnego Felińskiego. Jest to zbiór 9 referatów z sympozjum w 2002 r. w Krakowie, pod redakcją ks. Jana Machniaka (Wydawnictwo Karmelitów Bosych, Kraków 2002) – o kolejach i dramatach życia Felińskiego, ówcześnie jeszcze Sługi Bożego (przed wyniesieniem na ołtarze).
– bp Michał Godlewski: Tragedia Arcybiskupa Felińskiego (1862–63) (wyd. Zgromadzenie ss. Franciszkanek Rodziny Maryi, Warszawa 1997). Autor omawia wnikliwie krótki okres (16 miesięcy) trudnej działalności Felińskiego jako arcybiskupa warszawskiego, przedstawiając niezrozumienie ze strony społeczeństwa Warszawy intencji Arcybiskupa, a z drugiej strony naciski ze strony władz rosyjskich, co w sumie – po wybuchu Powstania Styczniowego – zakończyło się usunięciem Felińskiego z Warszawy na 20-letnie zesłanie do Jarosławia nad Wołgą.
– ks. Adam Zelga: Arcybiskup Zygmunt Szczęsny Feliński (1822–1895) (wyd. Centrum Duszpasterstwa Archidiecezji Warszawskiej, 2009). Książeczka streszcza w przystępny sposób koleje życia, dramaty i dokonania św. Zygmunta Szczęsnego.
– Rodzina Maryi. Dzieło bł. Zygmunta Szczęsnego Felińskiego (1857–2007) (Wydawnictwo Karmelitów Bosych, Kraków 2009). Jest to zbiór 8 referatów oraz kilku innych tekstów pod red. ks. Józefa Wołczańskiego, z sympozjum pod ww. tytułem, które odbyło się w Krakowie w 2007 r. Mowa tam zarówno o samym Zgromadzeniu ss. Franciszkanek Rodziny Maryi, założonym przez Felińskiego, i wielu aspektach działalności Sióstr, jak i jego twórcy. M.in. ks. prof. J. Wołczański mówił o rozwoju strukturalnym Zgromadzenia na Ziemiach Południowo-Wschodnich, a prof. F. Ziejka z UJ o Felińskim jako poecie.

• Na rynku księgarskim ukazała się oczekiwana przez środowiska rodzin katyńskich – i nie tylko – książka Andrzeja Przewoźnika i Jolanty Adamskiej pt. Katyń. Zbrodnia. Prawda. Pamięć. Andrzej Przewoźnik, z wykształcenia historyk, był w latach 1992–2010 sekretarzem Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, zginął 10 kwietnia 2010 r. w pamiętnej katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem. Książka jest ukoronowaniem bardzo pracowitego życia zawodowego Przewoźnika, które prawie w całości poświęcił sprawie badania i odkłamywania szeroko pojętej zbrodni katyńskiej. Książka została ukończona i opublikowana – już po tragicznej śmierci autora – dzięki staraniom Jolanty Adamskiej, długoletniej współpracownicy głównego autora. Wykonała ona niezbędne korekty i dopisała ostatnie rozdziały, stając się współautorką tego pomnikowego dzieła. Publikacja została starannie wydana przez Wydawnictwo „Świat Książki” (Warszawa 2010). Zawiera ponad 650 stron i 91 ilustracji.
W 14 rozdziałach książki znajduje się szczegółowa historia odkrywania prawdy katyńskiej od lat czterdziestych ubiegłego wieku po dzień dzisiejszy. Wszystko w oparciu o pozyskane dokumenty i badania ekshumacyjne poprzedzające budowę cmentarzy w Katyniu, Charkowie i Miednoje. Te działania autor organizował, prowadził i nadzorował osobiście.
W pierwszych dwóch rozdziałach przedstawiona jest sytuacja Polski przed II wojną światową i później, w kleszczach dwóch mocarstw totalitarnych. W kolejnych dwóch – utworzenie obozów specjalnych NKWD i sytuacja jeńców polskich na terenie ZSRR. Rozdział piąty pt. Mord przypomina decyzję Biura Politycznego WKPB z dnia 5 III 1940 o zagładzie polskich jeńców z obozów w Kozielsku, Starobielsku i Ostaszkowie oraz z więzień tzw. Zachodniej Ukrainy i Białorusi. Przedstawiono technikę wykonywania zbrodni i mentalność funkcjonariuszy NKWD. Prawie równocześnie z decyzją o wymordowaniu ok. 25 700 polskich jeńców wojennych i więźniów władze sowieckie zarządziły ­deportację do północnego Kazachstanu rodzin tych jeńców (rozdział 6). Wskazuje to na zamysł wytępienia elit polskich z korzeniami. Cmentarzysko w Katyniu zostało ujawnione przez Niemców w 1943 r., czyli trzy lata po dokonaniu zbrodni, ale na odkrycie grobów jeńców ze Starobielska i Ostaszkowa trzeba było czekać jeszcze 50 lat.
Rozdziały 7–9 to szczegółowy opis odkrywania grobów w Lesie Katyńskim w 1943 r., prace Komisji Technicznej PCK przy ekshumacji, uzyskanie listów i przedmiotów wydobytych z dołów śmierci. Następne rozdziały to następstwa Zbrodni Katyńskiej, decyzje aliantów, zacieranie i fałszowanie śladów. Po utworzeniu w ZSRR Armii Polskiej pod dowództwem gen. W. Andersa poszukiwano „zaginionych oficerów”. Autor przedstawił matactwa władz sowieckich w tej sprawie.
Walka o prawdę zaostrzyła się w latach 90. XX wieku i na początku bieżącego. Ujawnienie miejsc pochówków jeńców ze Starobielska i Ostaszkowa pozwoliło na budowę Polskich Cmentarzy Wojennych w Katyniu, Charkowie i Miednoje, otwartych w 2000 r. Ale walka o pełne ujawnienie prawdy o zbrodni katyńskiej trwa nadal po tym roku.
Dzięki współautorce zasadnicze rozdziały książki poprzedzone są wstępem i wprowadzeniem, a zakończone epilogiem zawierającym ostatnie wypowiedzi i teksty A. Przewoźnika z początku kwietnia 2010 roku. Jako załączniki umieszczono w książce dokumenty z 1943 r. oraz teksty przemówień z 7 IV 2010 r. premiera D. Tuska (wygłoszone) i z 10 IV prezydenta L. Kaczyńskiego oraz prezesa A. Skąpskiego (niewygłoszone).    (DTS)

• Maria Bogucka opublikowała w Oficynie Naukowej (W-wa 2010) niewielką książkę pt. Ludzie z Kresów. Autorka, urodzona w 1929 r. w Warszawie, na podstawie zgromadzonych dokumentów, tradycji rodzinnych, zapamiętanych opowiadań odtwarza swoje drzewo genealogiczne kilka pokoleń wstecz. Okazuje się, że zarówno ojciec jak i matka pochodzą z polskich rodzin kresowych. Autorka charakteryzuje XIX-wieczne środowiska polskie w rejonie Kamieńca Podolskiego, Izmaiłu i Kiszyniowa w Besarabii, Odessy, a później XX-wieczne w rejonie Wilna i Grodna. Historie rodzinne wzbogaca tłem geograficznym i historycznym. Z charakterystyki środowisk swoich przodków wyciąga wnioski o współżyciu i zażyłości ludzi kresowych i żałuje, że rozproszenie po II wojnie światowej zniszczyło te wspólnoty.
(DTS)

• Doktor Tadeusz Kukiz, lekarz i humanista, także nasz autor, zakończył właśnie wydanie drugiej serii swoich książek. Pierwsza, 6-tomowa seria (1997–2002) – jak dobrze pamiętamy – dotyczyła obrazów sakralnych, przede wszystkim Madonn z terenu Małopolski Wschodniej i Wołynia, przewiezionych po II wojnie wraz z ekspatriantami w różne strony powojennej Polski, głównie na ziemie zachodnie. Druga seria to 4 książki poświęcone miejscowościom – również z terenu Małopolski Wschodniej – związanym z własną rodziną. Wcześniejsze tomiki dotyczyły Łopatyna, Radziechowa i Uhnowa, miejsc pochodzenia obojga rodziców, a obecny czwarty – Kukizowa, którego znaczenie, wobec brzmienia jego nazwy, ma znaczenie innego typu, lecz również szczególne.
Kukizów leży na pn. wschód od Lwowa, w odległości 20-kilku kilometrów, najbliżej Jaryczowa. Wody stąd spływają do Pełtwi i razem – w Busku – do Bugu. Tutejsze grunty to urodzajne czarnoziemy, ale są też moczary. W takiej okolicy zamieszkiwała ludność już w czasach prehistorycznych – znaleziono tu cmentarze z III tysiąclecia przed Chr. Natomiast najwcześniejsza wzmianka z nazwą Kukizowa datuje się z 1. połowy XV wieku. Tu właśnie powstaje problem: skąd ta nazwa miejscowości i skąd nazwisko rodziny Kukizów? Co je łączy? Co było pierwsze?
Autor dokonał niezwykłych wysiłków poszukując etymologii, a co za tym idzie – znaczenia nazwy i nazwiska. Studiowanie literatury i konsultacje u językoznawców doprowadziły do przekonania, że chodzi tu o źródłosłów orientalny, z grupy języków turecko-tatarskich. Zbliżone wyrazy pojawiają się w nazwach na Krymie, a jakiś udział w przeniesieniu ich na Ruś i na wschodnie ziemie polskie mogli mieć Karaimi i Wołosi (wędrujący z Siedmiogrodu do Karpat Wschodnich, stając się Hucułami), a nawet Ormianie. Trzeba wyrazić podziw dla dra Kukiza za te żmudne badania historyczne oraz językoznawcze i słownikowe oraz liczne kontakty z naukowcami polskimi i zagranicznymi. Sam jednak nie czuje się w pełni usatysfakcjonowany i uważa, że tematem powinni się zająć profesjonaliści.
Dalej omawia Autor rodziny i ciekawsze postacie spośród właścicieli dóbr kukizowskich, miejscową parafię, kościół i kolejnych proboszczów, a także Dom Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi (por. artykuły o nich w CL 4/10 i niniejszym).

• Krakowskie PTG „Sokół” wzbogaciło swój – dość już obfity – dorobek wydawniczy kolejną wartościową pozycją: luksusowo wydanym reprintem Pamiętnika V Zlotu Sokolstwa Polskiego w Krakowie w 1910 r. Asumpt do tej edycji dała 500. rocznica Bitwy pod Grunwaldem w 1410 r., toteż Zlot ów został nazwany Grunwaldzkim. Pierwotne wydawnictwo ukazało się we Lwowie nakładem Związku Polskich Gimnastycznych Towarzystw Sokolich w 1911 r., a obecne w 2010 r.; jego redaktorem jest Konrad Firlej.
Wydawnictwo ma formę albumu dużego formatu, w twardych okładkach, na kredowym papierze, ma piękną formę graficzną z wieloma cennymi zdjęciami, głównie z Krakowa, ale i wielu miast – gniazd „Sokoła” podzielonego jeszcze wtedy kraju.
Bogaty tekst otwierają dzieła poetyckie dwojga lwowskich poetów: Rota Marii Konopnickiej, wtedy właśnie napisana, oraz Grunwaldzkie Pola pełne chwały Jana Kasprowicza, dalej zaś wstrząsające kazanie lwowskiego biskupa-sufragana Władysława Bandurskiego.
W poszczególnych rozdziałach znajdujemy opis uroczystości zlotowych i zawodów, a także prezentację poszczególnych delegacji działaczy, m.in. z okręgów lwowskiego (V), tarnopolskiego (VI) i stanisławowskiego (VII).

• Wydawnictwo „Wołanie z Wołynia” (Biały Dunajec–Ostróg 2010), kierowane przez nieocenionego ks. Witolda J. Kowalowa, wydało w swojej serii Biblioteka WzW (jako tom 69) niezwykle ciekawą, ale zarazem o smutnej treści książkę. pt. Podolskie klejnoty, napisaną przez Marka A. Koprowskiego, reportera i podróżnika, zajmującego się od ponad 20 lat problematyką wschodnią. Książka zawiera 19 reportaży – opowieści o bardziej i mniej znanych miejscowościach naszego (choć dziś zaanektowanego) Podola – województwa tarnopolskiego, ale zaczętej w wołyńskim Krzemieńcu. Wiśniowiec, Brzeżany, Czortków, Okopy św. Trójcy, Trembowla, Buczacz, Zbaraż, Husiatyn, Zaleszczyki – to ważne miejsca polskiej historii i polskiego życia. I jeszcze Jałowiec, Dźwiniaczka – święte miejsca Polaków.
Autor opisuje miejscowości i ich tragiczne klejnoty – zbezczeszczone świątynie, nawiązuje do historii i słynnych postaci. Ale nade wszystko polecenia godne są jego rozmowy z Rodakami, opisy dramatów i nadludzkich wysiłków pozostałych tam i coraz starszych mężczyzn i kobiet, przybywających księży, którzy nie cofają się przed największymi trudnościami – tymi obiektywnymi i tymi, które wynikają ze złej woli kolejnych okupantów.
To wszystko trzeba przeczytać.

• Żydzi Lwowa. Opowieść to oryginalny album fotograficzno-tekstowy, przygotowany przez dra Leszka Allerhanda i wydany przez Instytut Allerhanda (Kraków–Warszawa 2010). Autor, urodzony we Lwowie w 1932 r., zamieszkały dziś w Zakopanem, jest lekarzem, synem i wnukiem prawników. Jego dziadek, Maurycy Allerhand (1868–1942/43) był znanym profesorem Uniwersytetu Jana Kazimierza, a nazwisko tego znakomitego uczonego było już w naszym kwartalniku wymieniane kilkakrotnie.
Album o lwowskich Żydach dotyczy zarówno tej całej społeczności, jej historii i kultury od połowy XIII w. aż po koniec II wojny światowej, jak i wybitnych postaci i rodzin, w tym w pełni zasymilowanego w polskiej kulturze rodu Allerhandów, wywodzącego się ze wschodniej i środkowej Galicji/Małopolski. Pierwszym o tym nazwisku, który osiadł we Lwowie, był wspomniany prawnik Maurycy.
Album obejmuje kilkaset cennych zdjęć, zarówno odnoszących się do Żydów, jak i do Lwowa w ogóle*. Zdjęciom towarzyszy wielowątkowy tekst opracowany przez autora albumu. Przedmowę napisał i część zdjęć ze swoich zbiorów dostarczył dr Adam Redzik**.
Treść albumu obejmuje sześć rozdziałów, z czego trzy pierwsze odnoszą się – jak wspomniano – do historii dawniejszej (1256–1772, 1772–1918, 1918–1939), trzy kolejne do czasów, które traktujemy jeszcze jako współczesne (choć to już też historia): okupacja sowiecka 1939–1941, okupacja niemiecka 1941–1944 oraz lipiec 1944 – marzec 1945. W pierwszej części znajdujemy m.in. zdjęcia wybitnych Żydów ważnych dla swojej społeczności, jak i tych, którzy stali się chlubą polskiego Lwowa, m.in. Wiktor Chajes, Szymon Askenazy, Majer Bałaban, Ludwik Ehrlich, Julian Kleiner, Hugo Steinhaus, Stanisław Ulam, Marian Hemar, Józef Wittlin, Tońko – Henryk Vogelfanger.
W albumie zwraca uwagę oddanie polskości. Leszek Allerhand skłania się do tej części lwowskich Żydów, którzy uważali się za Polaków. Znajduje w historii tej społeczności, a także w pełnych zawiłości historyczno-kulturowych dziejach Lwowa takie wątki i takie środowiska, które świadczyły o możliwości zżycia się – pomimo barier przede wszystkim religijnych – asymilującej się coraz szerzej części żydowskiej mniejszości z polską większością. Przykładami byli Allerhandowie, Wiktor Chajes, Steinhausowie, Marian Hemar. I wielu innych. W ramkach zamieszczamy dwa cytaty, które o tym świadczą.

*    Zdjęcia ulic, gmachów, kościołów, osób, dokumentów.
**    W albumie w spisie literatury wymieniono także „Cracovia–Leopolis”. Dr Redzik zamieścił również w naszym kwartalniku artykuły i recenzje na inne tematy.
 
• W CL 3/10 omawialiśmy książkę Bronisława Szeremety pt. Watażka – zbrodnie i zakłamane wspomnienia. Obecnie otrzymaliśmy wydanie w języku angielskim pt. Deceptive Memoirs (Wrocław 2004).

• Dużo, dużo poezji pisze się dziś o Lwowie, ale mało jej dla dzieci. Dla dzieci, którym trzeba wszak opowiadać o tamtym Mieście, o jego pięknie i radosnych mieszkańcach, ale i o smutku, który to Miasto i jego mieszkańców niezasłużenie pogrążył.
Pisanie to oczywiście jedna strona medalu, druga to poezję tę, czy w ogóle literaturę, dzieciom (tym już podrośniętym) podsunąć. Dobry krok zrobił oddział Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów PW w Brzegu, wydając tomik wierszy Janusza Rzepkowskiego z uroczymi ilustracjami – o nich poniżej – pod tytułem Pisane sercem i bałakiem (2009).
Autor – wcale nie lwowianin ani „kresowianin”, urodzony grubo po II wojnie na Ziemiach Zachodnich – jest nauczycielem matematyki i dyrektorem szkoły podstawowej w Kopicach koło Brzegu. Ale – co bardzo ważne – z lwowianką ożeniony…
Właśnie dzięki żonie wszedł w środowisko, gdzie tradycje lwowskie są nadal żywe, bałak słychać niezmiennie (sam go przejął!). Swoją szkołę włączył więc bez wahania do Konkursu Recytatorskiego Poezji Lwowskiej i Kresowej im. Mariana Hemara, organizowanego corocznie przez oddział brzeski TMLiKPW. Na potrzeby konkursowe dzieci ze swojej szkoły zaczął więc pisać wiersze, i to w bałaku nabytym od żony z podlwowskich Prus (o Prusach też jest wiersz). Teraz wiersze te stały się tematem wspomnianego tomiku. Są lepsze i gorsze – wybraliśmy jeden i reprodukujemy poniżej.
Książeczka ma jeszcze drugą stronę medalu: ilustracje. Pani Alicja Zbyryt, prezeska Towarzystwa w Brzegu, która tomik zredagowała, znalazła w „Cracovia–Leopolis” (2/10) serię rysuneczków pani Jadwigi Cieczkiewicz, którą zamieściliśmy swego czasu w naszym kwartalniku*, i zwróciła się do nas o ich udostępnienie do zbioru wierszyków. Chętnie na to się zgodziliśmy i dzięki temu tomik nabrał jeszcze wdzięku.
ZOSTALI SI TYLKO GUZIKI…

Pradziadek stareńki, lecz dobrze pamięta,
jak stawał do wojska – „Ojczyzna rzecz święta”.
A czas był okrutny – bez broni, bez chleba
i dziadziu powtarza – „Tak byłu potrzeba”!

Dwóch wrogów my mieli – tak opowiada –
faszystów z zachodu i ze wschodu – gada.
Jeden wjechał głośno, strzelał, bombardował,
a drugi jak ten Judasz, za plecy si schował.

Tyli co du wojska my młode stawali,
mundury całkiem nowe, plecaki dostali,
a broni i chliba nie dla wszystkich było,
a my Niemca bić chcieli, aż nas świerzbiło!

Mieli my si szkolić, na wroga czekali,
a tymczasem ruskie ud tyłu nas dustali.
Wzięli w plen, z Hitlerem tak si dogadali,
że my wielgim wrogiem dla obu si stali.

Ja si uratował, ucikł im z niewoli
i więcej nie zobaczył kulegów niedoli.
Do chat nie wrócili, choć wszystkie czekali
I tylku si guziki po nich nam zostali.

Są tam hen na kresach miejsca nieodkryte,
w drzew korzenie żołnierze wtuleni czekają,
w szynele plutony jedynie spowite
na ostatni apel ustawić się mają.

2008

* Rysunki te, ilustrujące bałak, otrzymaliśmy najpierw wśród pamiątek w spuściźnie po dr. T. Krzyżewskim, a potem jeszcze powtórnie dzięki p.dr D. Różyckiej, która napisała wspomnienie o Pani Jadzi.

• Podobnie jak Państwo nasze podejmuje się ratowania po pogromie sowieckim* obiektów architektury (niestety w mniejszym stopniu ich strony wewnętrznej, bo to staje się często niemożliwe) i tzw. małej architektury (np. nagrobków) – trwają prace nad inwentaryzowaniem i publikowaniem zbiorów muzealnych, zachowanych na terenie Lwowa i Małopolski Wschodniej.
Nasi naukowcy – historycy i historycy sztuki, bibliotekarze i inni specjaliści – nawiązują kontakty z muzeami, archiwami i bibliotekami oraz z tamtejszymi naukowcami, by razem przebijać się przez zwały materiałów, między którymi kryją się skarby naszej kultury, tak jakościowo, jak ilościowo. Akcję sponsoruje Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego i doprowadza do edycji tych materiałów w postaci przeważnie albumów (nb. pięknie wydawanych). Seria ta nazywa się Poza Krajem, a tomy można zakupywać jedynie w Warszawie, w siedzibie Ministerstwa KiDN.
Jednym z tych wydawnictw jest album Plakat polski w opracowaniu Agnieszki Szablowskiej i Mariany Seńkiw. Niestety nie posiadamy tego znakomitego tomu, opieramy się więc na recenzji z „Rzeczpospolitej” z 20–21 III 2010, napisanej przez T. Stańczyka (tytuł recenzji: Książki, o których nie wiecie).
Jak piszą autorki: Album jest lekcją historii polskiego plakatu do 1939 roku w tysiącu stu obrazach, bo aż tyle reprodukcji liczy książka, oraz prezentuje prace znakomitych grafików, m.in. Stefana Norblina, Edmunda Bartłomiejczyka, Kazimierza Sichulskiego, Karola Frycza, Władysława Skoczylasa, Marka Żuławskiego i najbardziej znanego wśród nich twórcy plakatu – Tadeusza Gronowskiego…
Plakat bardziej niż inne gatunki sztuk plastycznych jest dokumentem czasu. Propagowano prasowanie elektryczne, informowano o budowie okrętów w polskiej stoczni, zachęcano do kupowania polskich samochodów „Stetysz” i korzystania z polskiej linii lotniczej „LOT” oraz nabywania wielu innych krajowych wyrobów.
Osobna uwaga należy się plakatom związanym ze Lwowem. Oglądamy plakaty o pierwszej polskiej wystawie awiatycznej w gmachu Politechniki Lwowskiej (IX–X 1910), o Międzynarodowych Targach Wschodnich, o słynnych firmach – lwowskiej wytwórni wódek Baczewskiego i Książnicy Atlas, o sezonie zimowym w Truskawcu.


* Pogrom w wydaniu ukraińskim trwa nadal, choć w mniejszym stopniu; polega on na burzeniu budowli – raczej na ich przebudowie, pozbawianiu cech polskiej i rzymskokatolickiej tożsamości.