Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019

KULTURA, NAUKA

SESJA O LWOWSKIM SŁUDZE BOŻYM
W klasztorze oo. Kapucynów w Krakowie 27 września 2010 r. odbyło się sympozjum o Słudze Bożym Serafinie Kaszubie Kapłan do szpiku kości. W ubiegłym roku minęła 100. rocznica urodzin o. Serafina, który przyszedł na świat we Lwowie na Zamarstynowie 17 czerwca 1910 r. Wśród referatów odnotować należy wystąpienia dyrektora Wydziału Kultury i Dziedzictwa Narodowego Urzędu Miasta Krakowa Stanisława Dziedzica Milczący Kościół na nieludzkiej ziemi. O sytuacji geopolitycznej w Związku Sowieckim, prof. dr hab. Rolanda Prejsa OFMCap Kapucyni Prowincji Krakowskiej po II wojnie światowej. Struktury organizacyjne i formy obecności (referat został odczytany, stan zdrowia uniemożliwił obecność profesora na sympozjum), dr. Roberta Cielickiego OFMCap, Niepotrzebny grat zbiera ułomki, czyli o działalności duszpasterskiej o. Serafina Kaszuby, o. Ryszarda Modelskiego OFMCap Obecny stan procesu beatyfikacyjnego. Świętość Ojca Serafina. Szczególne znaczenie wśród referatów miała „relacja świadka”, czyli opowieść rodaka i przyjaciela o. Serafina, o. Hieronima Warachima. Dzięki jego pracy duszpasterskiej oraz naukowej i publicystycznej postać Sługi Bożego została w sposób szczególny zauważona i doceniona. To o. Warachim zgromadził listy i zapiski o. Kaszuby, które stały się podwalinami jego książki zatytułowanej Włóczęga Boży. Ojcowie Serafin i Hieronim byli uczniami V Gimnazjum we Lwowie, gdzie się poznali. Po kilku latach zeszli się ponownie w Krakowie w klasztorze kapucynów. O. Hieronim utrzymywał kontakt listowny z o. Serafinem podczas jego pracy na Wołyniu, a później na terenie dawnego ZSRR. Jako prowincjał nakłaniał o. Serafina do powrotu do Polski. Udało się go na kilka lat „wyrwać” do kraju i podleczyć. Po jego śmierci o. Warachim został mianowany wicepostulatorem procesu beatyfikacyjnego o. Serafina i pełnił tę funkcję do zamknięcia procesu na szczeblu diecezji w 2001 r.
Podczas sympozjum zaprezentowano też film biograficzny poświęcony o. Serafinowi w reżyserii Dariusza Walusiaka. Odbyła się również promocja nowej książki autorstwa o. R. Modelskiego Kapłan do szpiku kości. Ojciec Serafin Kaszuba. Autor ukazuje postać o. Serafina poprzez pryzmat swoich doświadczeń misjonarskich. Wszak wiele lat spędził w krajach południowoamerykańskich i afrykańskich, gdzie zajmował się tym samym, czym o. Kaszuba na „nieludzkiej ziemi” – głoszeniem słowa bożego. Pisząc biografię o. Serafina oparł się też na dokumentach archiwalnych i beatyfikacyjnych zgromadzonych w Rzymie. W książce znajdziemy też wiele interesujących fotografii obrazujących życie i pracę o. Kaszuby. Sympozjum zwieńczone zostało uroczystą mszą świętą w intencji beatyfikacji SB Serafina Kaszuby, której przewodniczył JE ks. kardynał Marian Jaworski.
Janusz Paluch

LWOWIANIN LAUREATEM W LUBLINIE
Z niemałym opóźnieniem – za które wszystkich przepraszamy – donosimy o ważnym wydarzeniu kulturalnym, jakim było w styczniu minionego roku przyznanie Honorowego Obywatelstwa Miasta Lublina profesorowi Andrzejowi Nikodemowiczowi, kompozytorowi, pianiście i pedagogowi, rodem z naszej wspólnej ziemi rodzinnej.
Najpierw więc przypomnienie korzeni: Andrzej Nikodemowicz jest trzecim z synów znakomitego architekta lwowskiego Mariana Nikodemowicza (ur. w 1890 w Mielnicy k. Borszczowa, zm. 1952 we Lwowie). Najstarszym był Eugeniusz (1916–2006), lekarz‑ftyzjatra; po ekspatriacji osiadł w Krakowie, został profesorem Akademii Medycznej (późniejszego Collegium Medicum UJ)*; drugim – Aleksander, architekt, dziś emerytowany wykładowca na Politechnice Krakowskiej.
Najmłodszy, Andrzej, po II wojnie pozostał ze swymi rodzicami we Lwowie. Tam ukończył studia muzyczne i podjął pracę w lwowskim konserwatorium. Jednak nie chciał ułatwiać sobie życia, nie wstąpił do partii, nie wyrzekł się też swoich przekonań religijnych i polskości. Nie ułatwili mu życia ci, którzy wtedy Lwowem rządzili. Choć przez lata wykształcił wielu muzyków, to jego osoba wciąż była solą w oku sowieckich władz. Gdy w 1973 r. odmówił zapisania dzieci do pionierów, wyrzucono go z pracy i pozbawiono środków do życia. Zakazano publicznego wykonywania jego utworów, a lwiwskie radio skasowało je ze swego archiwum. Po siedmiu latach Nikodemowicz stwierdził, że wraz z rodziną musi opuścić Lwów.
Tę wielką i trudną decyzję swego życia podjął w 1980 roku. Jego wybór padł na Lublin, gdzie ludzie życzliwi pomogli mu w ustabilizowaniu się bytowym, zawodowym, rodzinnym. Szybko otrzymał mieszkanie i angaż. Działał na kilku polach, a ukoronowaniem była praca w Instytucie Muzykologii Uniwersytetu MCS. Później także na KUL.
W Lublinie rozpoczął więc już bez przeszkód twórczość kompozytorską, a ważnym elementem jego dzieła stała się muzyka sakralna. Napisał m.in. ponad 50 kompozycji o charakterze kantatowym, równolegle do twórczości „świeckiej” (m.in. 7 koncertów fortepianowych). Dziełem, do którego Kompozytor ma szczególnie serdeczny stosunek, jest baśń Szklana Góra**, w której połączył muzykę z inscenizacją, pantomimą i narracją. Niestety dotąd nie udało się wykonać go w teatrze, a jedynie na koncercie.
Prezes Związku Kompozytorów Polskich Jerzy Kornowicz napisał:
W osobie Andrzeja Nikodemowicza Polska i Lublin mają nie tylko znakomitego twórcę, ale również postać o wielkich walorach etycznych, patriotę i humanistę. Człowieka, który żłobi charaktery bliźnich przez sam fakt bycia wśród nich. Swojej niezłomności artystycznej i ludzkiej dał dobitne przykłady w lwowskim okresie swego życia, jak i po zamieszkaniu w Lublinie. Wielu z nas dużo mu zawdzięcza…
 
*    Wspomnienie o jego mistrzu prof. St. Hornungu opublikowaliśmy w CL 4/97
**    Dzieło oparte jest na filozoficznej baśni, napisanej poetycką prozą przez Bronisławę Ostrowską-Grabską.
 
Konferencja naukowa w Gliwicach
Niezwykle ważna i ciekawa sesja, zatytułowana Kresowianie na Górnym Śląsku, została zorganizowana w Gliwicach z końcem października 2010 r. Organizatorami byli: Muzeum w Gliwicach oraz katowicki oddział Instytutu Pamięci Narodowej. Sesja, w której wystąpiło 17 referentów (głównie ze strony instytucji naukowych Katowic, Opola i Wrocławia oraz ze strony organizatorów), trwała cały dzień, przy czym referaty przedpołudniowe (cz. 1) i popołudniowe (cz. 2) różniły się między sobą charakterem.
W części 1. przedstawiono problematykę procesu przesiedlania ludności z Kresów na Śląsk. Prof. G. Gryciuk mówił o polityce władz sowieckich w sprawie wysiedlania ludności polskiej, a ks. dr A. Hanich o przebiegu tej akcji. Mówiono też o działalności PUR na Śląsku (dr H. Markowski), a następnie o osadnictwie wiejskim ludności kresowej na Opolszczyźnie (M. Goc) i osadnictwie miejskim (M. Tracz). Wreszcie o przesiedleniu uczonych lwowskich (W. Bąba) oraz o harcerzach lwowskich na Śląsku (dr J. Januszewska-Jurkiewicz) i wspomnieniach (B. Kubit).
Część 2. dotyczyła nowych sytuacji, w jakich znaleźli się kresowianie na Górnym i Dolnym Śląsku. O próbie zadomowienia się przesiedleńców mówiła prof. B. Kubis; dr A. Dawid i dr A. Dziuba opowiadali o ich politycznym angażowaniu się. Ciekawy temat poruszył dr D. Węgrzyn: Komitet Ziem Wschodnich na Górnym Śląsku 1945–1947. Były i konflikty między autochtonami a ekspatriantami. Mówił o tym S. Rosenbaum, a dr B. Linek o niepamięci historycznej w górnośląskim systemie kulturowym. Nie pominięto tematyki kulturalnej. B. Kasprowicz opowiadał o radiu, operze i operetce po 1945 r., a M. Hałaś o lwowskich echach w literaturze Górnego Śląska po 1945 r.
Na koniec Małgorzata Kłych przedstawiła ważny dla naszych środowisk temat: Historia i działalność górnośląskich towarzystw kresowych.
Mamy nadzieję, że organizatorzy konferencji gliwickiej wydadzą drukiem referaty sesji. Czekamy na to z niecierpliwością.
Ze swej strony chcemy zwrócić uwagę na referat ostatni – o historii i działalności towarzystw kresowych. Niech inicjatywa gliwicka trafi do wszystkich środowisk skupionych wokół oddziałów TMLiKPW, a także innych organizacji ekspatrianckich. Ten rozdział życia społecznego naszych kilkudziesięciu minionych lat należy opisać dla przyszłości.

DNI LWOWA W POZNANIU
We wrześniu ’10 odbyły się w Poznaniu XIII Dni Lwowa i Kresów, organizowane przez tamtejszy Oddział TMLiKPW. Na imprezy Dni złożyły się m.in.: otwarcie dwóch wystaw – fotograficznej Ach ten Lwów, spotkanie z J. Wasylkowskim, koncert zespołów kresowych z Bukowiny i z Bytomia, a także kilka spotkań towarzyskich w różnych miejscach Poznania.
Na XIII Dni otrzymaliśmy, jak corocznie, zaproszenie, z którego jednak z różnych przyczyn „obiektywnych” nie dało się skorzystać. Wysłaliśmy więc list z podziękowaniem i życzeniami, a przy okazji przymówiliśmy się o wydawany w Poznaniu teemelowski „Biuletyn Informacyjny”, zawsze ciekawy, jednak dawno u nas nie widziany.
W odpowiedzi nadeszły trzy ciekawe zeszyty. Pierwszy to nr 2/2010 (90!) z całą serią interesujących artykułów, z czego dla nas najważniejszy o Centrum Kulturalno-Oświatowym w Nowym Rozdole (jak pamiętamy, Rozdół był główną siedzibą Lanckorońskich). Ucieszyła nas wiadomość o przyznaniu Złotego Medalu Opiekuna Miejsc Pamięci Narodowej p. Tadeuszowi Tomkiewiczowi, prezesowi Ogniska Bukaczowczan i redaktorowi „Biuletynu Bukaczowieckiego” (który zawsze otrzymujemy). Gratulujemy!
Dwa dalsze zeszyty mają charakter słownikowy:
n Luminarze humoru kresowego (cz. I). Tu znajdujemy 14 życiorysów zarówno ludzi pióra (m.in. Fredro, Hemar, Makuszyński, Załucki), jak i aktorów (od Szczepka i Tońka poczynając);
n Lwów i Kresy Południowo-Wschodnie w dziejach sportu polskiego. Przypomniano 22 życiorysy takich mistrzów, jak Górski, dwóch Kucharów, Wacek, oraz innych sławnych i mniej pamiętanych. Ale także dwóch ludzi pióra związanych ze sportem: Parandowskiego i Wierzyńskiego.
Na marginesie: czy poznańscy Redaktorzy pamiętają, by wszystkie swoje publikacje wysyłać do Kolekcji „Leopolis” przy Muzeum Niepodległości w Warszawie? Tam w chwili obecnej powstaje opracowanie czasopism kresowych, wydawanych od II wojny na terenie naszego kraju i zbierane są wszystkie tego rodzaju wydawnictwa.

DNI LWOWA 2010 W WARSZAWIE
Wartościowy program składający się na Dni Lwowa zorganizował Oddział Warszawski TMLiKPW w połowie listopada’10. Warto wynotować kilka najciekawszych pozycji:
• multimedialna prezentacja T.K. Kozłowskiego poświęcona miasteczku Kosów na Pokuciu i postaci dra Apolinarego Tarnawskiego. Autor porusza szereg ciekawych wspomnień, m.in. o mistrzu Bachmińskim (Polaku, twórcy ceramiki huculskiej), o słynnych kaflach, kilimach i cacuszkach z drewna, z których słynęły kosowskie jarmarki;
• T.K. Kozłowski opowiada o lwowskiej tradycji teatralnej i jej znaczeniu dla kultury narodowej, o budowie Teatru Miejskiego we Lwowie;
• wystawa Lwowianie na fotografii w Kolekcji „Leopolis”;
• promocje książek: T. Olszańskiego Stanisławów jednak żyje; A. Fiedoruka Kuchnia lwowska i kilka innych.
I w tym przypadku liczymy na wydanie drukiem pamiętnika wygłoszonych wypowiedzi i wyboru pokazanych fotografii – w formie książeczki (broszury) dostępnej w całym kraju.

MUZYKOWANIE WE LWOWIE
Od dawien dawna w Polsce rodzinne muzykowanie było tradycją stwarzającą atmosferę serdeczności podczas wspólnego spędzania czasu. W latach rozbiorów muzykowanie w rodzinnym kole sprzyjało podtrzymywaniu ducha polskości. Po odzyskaniu niepodległości tzw. „herbatki” były miłym akcentem życia towarzyskiego, podczas których nie obchodziło się bez śpiewu. Święta Bożego Narodzenia były też świetną okazją do rodzinnego kolędowania. Po II wojnie światowej, szczególnie w ostatnich dziesięcioleciach, niestety zanika ta piękna tradycja, ustępując nagraniom z płyt. Nie jest to jednak zjawisko ogólne. Poza granicami Polski, szczególnie na dawnych Kresach Rzeczpospolitej, tradycja rodzinnego muzykowania żyje i jest nadal pielęgnowana.
Federacja Organizacji Polskich nU ponad piętnaście lat temu podjęła się trudu zorganizowania Spotkań Polskich Rodzin Muzykujących, które z ogromnym powodzeniem odbyły się m.in. we Lwowie, Truskawcu, Gródku Jagiellońskim, Dubnie, Łucku. Stały się w pewnym sensie tradycyją. Jednak po pewnym czasie, nie mając wsparcia finansowego, nastąpiła przerwa. Zarząd, na czele z panią prezes Emilią Chmielową, czynił starania o powrót do tej pięknej, integrującej Polaków tradycji.
Rok 2010 okazał się łaskawy. Dwukrotnie różne rodziny muzykujące z różnych miejscowości miały okazję do spotkania się w Kijowie i zaprezentowania bogatego repertuaru dzięki wsparciu Stowarzyszenia „Wspólnota Polska” i Konsulowi RP. Pierwsze spotkanie miało miejsce w maju w Sali Muzeum im. Łysenki. Przybyło 12 rodzin muzykujących z Żytomierza, Równego, Borysławia, Winnicy, Białej Cerkwi, Medenic k. Drohobycza, Krysowic k. Mościsk i Kijowa. Zabrzmiał Chopin, Moniuszko, Ogiński i wiele utworów z polskiego folkloru. Swą obecnością VII SPRM zaszczyciła Konsul RP w Kijowie.
Początek lipca stał się kolejną okazją do spotkania Polaków. „Opałkowa Chata” gościnnie przyjęła rodziny muzykujące z Równego, Browarów, Połonnego, Lwowa, Czerniowiec, Borysławia, Baru, Kirowogradu, Krysowic, Gródka Podolskiego i Żółkwi. Przybyli też przedstawiciele młodych talentów w dziedzinie rzeźby, malarstwa, hafciarstwa, reprezentujący organizacje członkowskie FOPnU.
Przed rozpoczęciem koncertu, w obecności konsula RP Dobrowolskiego, prezesa FOPnU Emilii Chmielowej i członków Zarządu odbyło się otwarcie wystaw. Wspaniałe, o różnorodnej tematyce, prace haftu artystycznego Marii Adamczuk i prace plastyków TSP „Skrzydła” cieszyły się zainteresowaniem. Koncert rodzin muzykujących był gorąco przyjęty. Ta piękna tradycja wspólnego muzykowania w różnych stronach państwa ukraińskiego jest godna uwagi i kontynuowania, bowiem przekazywana z pokolenia na pokolenie świadczy o trwałej łączności z Ojczyzną.    Teresa Dutkiewicz, Lwów

Kronika
• W październiku ub. roku studenci z Uniwersytetu Pedagogicznego z Krakowa ­udali się do Leicester w Wielkiej Brytanii, aby z osiadłymi tam po II wojnie światowej Polakami – byłymi ofiarami deportacji na nieludzką ziemię i uwolnionymi dzięki armii gen. Andersa – przeprowadzić wywiady. Skupisko Polaków w tym mieście jest podobno drugie w Anglii co do liczebności po Londynie, a grupa sybiraków wynosi ok. 40 osób.
Studenci z Krakowa zostali tam zaproszeni przez Stowarzyszenie Polskich Kombatantów. Zapisy rozmów mają być złożone w tworzonym w Krakowie Centrum Dokumentacji Przymusowych Migracji Polaków. W przyszłości możliwe jest odwiedzenie polskich emigrantów w podobnym celu w RPA, Australii, Nowej Zelandii oraz Kanadzie.
Przypomnijmy, że na temat polskich sierot, które z Rosji sowieckiej poprzez Indie dostały się do Nowej Zelandii (dziś są ludźmi niemłodymi) powstał film i książka, a m.in. w Krakowie przed paru laty wysłuchaliśmy relacji młodego naukowca.