Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019

s. Mateusza Trynda OP, SIOSTRY DOMINIKANKI NA RZECZ KOŚCIOŁA KATOLICKIEGO ZA KORDONEM*

1. DLACZEGO UKRAINA
M. Kolumba BiałeckaZgromadzenie Sióstr Dominikanek od początku swojego powstania tj. od połowy XIX wieku, jest związane z Kościołem na Kresach Południowo-Wschodnich. W diecezji lwowskiej przyszła na świat założycielka Zgromadzenia Sługa Boża m. Kolumba Białecka. Ze Lwowem była związana jej droga powołania. Ówczesne wezwania stojące przed lwowskim Kościołem ukształtowały cel założonego przez nią Zgromadzenia. Widziała zaniedbany lud galicyjski zarówno na wioskach, jak i w samym Lwowie. Sama była doświadczona ciężką chorobą w dzieciństwie i długo opiekowała się chorym ojcem. Utworzyła się w niej szczególna wrażliwość na chorych, cierpiących w osamotnieniu po domach i odchodzących z tego świata często w zapomnieniu, bez sakramentów. Głównym celem Zgromadzenia jest praca wśród zaniedbanych warstw ludności, głoszenie im Królestwa Bożego i podnoszenie oświaty oraz opieka nad chorymi w ich domach. Sama założycielka zrealizowała ten cel w heroicznym stopniu.

Pierwszy dom Zgromadzenia powstał w Galicji, w Wielowsi (dzisiaj dzielnica Tarno­brzega).
Kolejno powstawały domy:
– Rawa Ruska, 1888 r. – gimnazjum żeńskie i katechizacja,
– Żurów, 1889 – praca parafialna,
– Tarnopol, 1907 – zakład dla sierot i internat,
– Złoczów, 1911 – przedszkole, internat, praca parafialna i katechizacja,
– Lwów, 1925 – internat,
– Annopola, 1929 – ochronka, katechizacja, praca parafialna,
– Chodorów, 1932 – przedszkole, Stowarzyszenie Katolickie, kuchnia dla biednych, praca parafialna,
– Dzibułki, 1936 – ochronka, kursy robót ręcznych, praca parafialna.
Do wybuchu II wojny światowej na terenach obecnie ukraińskich pracowała ok. 1/3 Zgromadzenia. Wszystkie wyżej wymienione domy zostały zamknięte na skutek terroru komunistycznego i zmiany granic Polski.

2. ŻÓŁKIEW
Po pieriestrojce Zgromadzenie odpowiedziało na potrzeby tamtejszego Kościoła i wysłało w 1994 r. dwie siostry, które na prośbę ówczesnego metropolity lwowskiego ks. arcybiskupa Mariana Jaworskiego skierowano do parafii św. Wawrzyńca w Żółkwi (ok. 14 000 mieszkańców). Rozpoczęły tu prace: s. Agata Talarczyk i s. Pawła Cygan. Następnie pracowały na tej placówce s. Wiesława Łukasik, s. Mateusza Trynda, s. Marcelina Mańka, s. Józefa Dmytriv i s. Marzena Baran.
Siostry katechizują dzieci i dorosłych w parafiach w Żółkwi i Starej Skwarzawie (od 1994 r.), Rawie Ruskiej (1994–1998 r.), Potyliczu (1994/1995 r.), w Mieżyriczu, Czerwonogradzie (Krystynopolu) i w Wielkich Mostach (1994–1999 r.) oraz w Kulikowie (od 2001 r.). Co roku przygotowują dzieci do I Komunii św., dorosłych do sakramentu ślubu i do spowiedzi. Chorzy, szczególnie opuszczeni, są odwiedzani w swych domach. W miarę możliwości organizuje się im uczestnictwo w Eucharystii, spowiedź i komunię św.
Dominikański charyzmat jest na wskroś maryjny. Z inicjatywy s. Wiesławy Łukasik powróciła do swojego miasta Matka Boża Żółkiewska w cudownej ikonie (kopii) słynącej łaskami już w czasach potopu szwedzkiego, a od 1946 r. będącej w Warszawie na Służewiu. Siostry są kustoszkami ikony, zaprowadziły w parafii nieustającą nowennę do Pani Żółkiewskiej. Założyły i opiekują się siedmioma Różami Różańcowymi, organizują zmiany tajemnic różańcowych, katechezy maryjne i spotkania okolicznościowe dla członków róż.
Jedenasty rok działa sobotnio-niedzielna Szkółka Języka Polskiego przy klasztorze sióstr w Żółkwi. Nauczanie odbywa się w trzech punktach (Żółkiew, Stara Skwarzawa i Kulików). Szkoła ma siedzibę w małym budynku na terenie klasztoru. Od 1998 r. dyrektorem jest s. Marcelina Mańka OP. Z przyczyn obiektywnych szkoła jest organizacją nieformalną. W roku szkolnym 2004/2005 uczęszczało do niej 160 uczniów, a w obecnym roku uczy się 140 dzieci z całego powiatu. W programie szkółki jest nauczanie języka polskiego z elementami historii i kultury polskiej i katecheza.
Każdego roku organizujemy letni odpoczynek dla uczniów szkoły. Wyjeżdżają na rekolekcje oazowe we wschodnie Karpaty i na zorganizowany odpoczynek do Polski. W tym roku 90 dzieci skorzystało z kolonii „Caritas” Diecezji Sandomierskiej. Od pięciu lat podczas wakacji klasztor organizuje półkolonie dla dzieci pozostających w mieście. Zajęcia trwają trzy tygodnie od godz. 10.00 do 15.30. W programie codziennie jest katecheza, zajęcia w języku polskim z historii i geografii Polski, zajęcia w języku angielskim, gry i zabawy zręcznościowe, basen ogrodowy. Liczba uczestników półkolonii wzrasta – w bieżącym roku było 130 osób. Dzieci z rodzin katolickich wieczorem uczestniczą we mszy świętej w parafialnym kościele. Uczestniczy w niej ok. 50 dzieci.
Od pierwszych dni pobytu sióstr w Żółkwi nieprzerwanie działa przy klasztorze Punkt Pomocy Humanitarnej. Potrzebujący, ubodzy, samotni i rodziny wielodzietne otrzymują materialną pomoc – odzież i żywność. W ciągu jedenastu lat wydano kilkaset ton ubrań, obuwia, pościeli, koców i żywności. Rocznie rozdziela się kilkanaście ton pomocy.
Od paru lat siostry koordynują leczenie dzieci chorych na gruźlicę i inne przewlekłe choroby.
W klasztorze co roku zatrzymują się studenci ASP. Młodzi konserwatorzy odbywają w kolegiacie źółkiewskiej praktyki studenckie i od szesnastu lat przywracają świetność tej perle polskiego renesansu. Pod dachem sióstr znajdują przystań także pielgrzymi nawiedzający ziemie swoich ojców.

3. CZORTKÓW
W 1995 r. na zaproszenie Ojców Dominikanów Zgromadzenie podjęło prace w Czortkowie (ok. 40 000 mieszkańców) na Podolu, diecezja lwowska. Na tych terenach Zgromadzenie rozpoczęło współpracę z ks. Marcjanem Trofimiakiem (obecnie ks. biskup ordynariusz diecezji łuckiej) w 1990 r. Do pracy katechetycznej na okres wakacji pojechały: s. Agata Talarczyk do Rydodub, s. Florentyna Niewczas i s. Natanaela Kwiatkowska do Borszczowa oraz s. Estera Markowska. Podczas wakacji 1991, 1992 i 1993 r. w Rydodubach, Czortkowie, Jagielnicy i Kopyczyńcach katechizowały siostry: Agata Talarczyk, Florentyna Niewczas, Urszula Michalik, Czesława Toczek.
Od 1991 r. duszpasterstwo parafialne w Czortkowie prowadzą oo. dominikanie. 25 sierpnia 1995 r. na stałe przyjeżdżają siostry dominikanki. Podejmują regularną katechezę w parafiach Czortków i Jagielnica, Kopyczyńce i Chorostków (1996/1997), Tłuste (od 1999 r.), Szypowce (od 2002 r.) i Czarny Las (od 2001 r.). Organizują letni odpoczynek dla dzieci i młodzieży, krajoznawcze rajdy rowerowe po Polsce, rekolekcje młodzieżowe w Polsce i na Ukrainie. Dzieci, które nie mają możliwości wyjazdu na letni odpoczynek, uczęszczają do sióstr na półkolonie.
Dominikanki otaczają opieką chorych i samotnych w domach. Odwiedzają ich, przynoszą polską prasę, lekarstwa, żywność, wspólnie modlą się z nimi, przygotowują do sakramentów, czuwają, by cyklicznie sprawować w ich domach Eucharystię. Siostry dochodzą do starszych i chorych w Czortkowie, Przychodach, Czarnym Lesie, Górnej Wygnance, Zawodzkim, Salówce, Jagielnicy, Berdzie, Zielonym, Biłym, Antoniówce, Oryszkowcach i Rosochaczu.
Od roku przy klasztorze działa świetlica środowiskowa. Zajęcia odbywają się od poniedziałku do piątku od godziny 14.00 do 17.30. Dzieci mają możliwość odrobienia lekcji, uczestniczenia w zajęciach sportowych, zabawach ruchowych i zajęciach plastyczno-technicznych, mają lekcje śpiewu. Siostry z dziećmi biorą udział w przeglądach piosenek dziecięcych i pieśni religijnych organizowanych przez miasto i inne cerkwie. Dla chętnych odbywają się lekcje języka polskiego. W świetlicy siostry prowadzą zajęcia w języku polskim. Każdego dnia podopieczni otrzymują posiłek. Ze świetlicy korzysta 20 dzieci z klas 1–5.
W klasztorze zbierają się starsi Polacy na wieczory kolędowe w okresie Bożego Narodzenia.
Siostry podejmują prace w parafii: zajmują się wystrojem kościoła, angażują się w przygotowanie odpustów, nocnych czuwań maryjnych, nabożeństw fatimskich, obchodów rocznicowych męczeństwa o. Justyna i współbraci i innych okolicznościowych nabożeństw.
Na placówce w Czortkowie pracowały ponadto siostry: Agnieszka Wiśniowska, Wiesława Łukasik, Wacława, Anastazja Kutnowska. Obecnie posługę pełnią siostry: Gabriela Jaworska (od 2000 r.), s. Juwencja Dziedzic (od 2003 r.), s. Noela Arendowska (od 2004 r.).

4. ŻYCIE KOŚCIOŁA PRZY KLASZTORACH DOMINIKANEK NA KRESACH
Pierwsze odczucia po przekroczeniu granicy polsko-ukraińskiej to zdumienie. Bezpośrednie sąsiedztwo Polski i Ukrainy pogłębia u przyjeżdżających poczucie zaskoczenia i zdziwienia różnicą mentalności i poziomu rozwoju kultury materialnej ich mieszkańców. Siostry przyjeżdżając do pracy na Wschód często nie mogą oprzeć się wrażeniu, że wróciły w czasy swojej młodości, czasy szarego socjalizmu, przygnębienia i kombinatorstwa.
Kościół na Ukrainie zachował się i ocalił skarb wiary dzięki heroicznej postawie kapłanów pozostających na tych ziemiach, działających jawnie czy w tzw. „podpolu” oraz niezłomnym trwaniu przy wierze wielu szlachetnych, starszych parafian, których kościoły zamieniono na spichlerze kołchozowe, magazyny czy zakłady produkcyjne. Przechowali w swych sercach katolicyzm, który był dla nich identyczny z patriotyzmem i poczuciem polskości.
Pierwsze działania sióstr po przyjeździe na Ukrainę to zbieranie w parafiach świadków wiary i wspólne odzyskiwanie i remontowanie świątyń. Nierzadko zdarzały się wzruszające sceny: kobiety całujące mury odzyskanych kościołów, mężczyźni oddający kościołowi krzesła i dywany ze swoich domów, całe wspólnoty spędzające wszystek wolny czas na pracy w swojej świątyni, wielka ofiarność i atmosfera nadziei, uniesienia i powrotu.
Siostry animowały prace w poszczególnych parafiach i jednocześnie uczyły podstawowych prawd wiary. Przygotowywały do sakramentów, pomagały duszpasterzom w formacji liturgicznej wiernych.
Wolność Kościoła na Kresach dla Polaków mieszkających po tamtej stronie była tożsama z możliwością stopniowego, publicznego przyznania się do swojej narodowości. Dlatego siostry zajęły się nauczaniem języka polskiego, propagują dobrą polską prasę oraz starają się o utrzymywanie żywego kontaktu parafian z ojczyzną.
Pierwsi parafianie to ludzie starsi, dzisiaj w większości już nieżyjący. Oni przyprowadzali do kościoła swoje wnuki. Wielka szkoda, że tylko pojedyncze rodziny w parafiach potrafiły zaszczepić wiarę średniemu pokoleniu. Gdy starsi nie mają problemu z określeniem własnej tożsamości narodowej (pamiętają czasy polskie), to już ich dzieci uległy sowietyzacji i zatraciły poczucie przynależności do narodu. Przez nauczanie języka polskiego wiele rodzin w sposób pośredni dochodzi do pytania o swoje pochodzenie narodowe. W ośrodkach, w których pracują siostry, w czasach radzieckich nie było organizacji pomagających zachować Polakom ich język i kulturę. Ze strachu nie mówiono w domach po polsku i nie przekazywano tradycji rodzinnych. Tylko w nielicznych domach heroiczne matki i ojcowie wychowywali swoje dzieci po polsku i katolicku, dbając o wspólną modlitwę i nawiedzając chociaż raz do roku czynne świątynie. Te rodziny są dzisiaj filarami naszych parafii, są wychowawcami pierwszych kresowych powołań.
Odmienna sytuacja jest w parafiach, gdzie nie ma katolickich rodzin, a są parafianie z rodzin mieszanych. Często wiara ich jest szczątkowa i nie umieją się modlić. Nie mają uformowanego w młodości obrazu Kościoła i próbują przenieść na tę nową dla nich organizację społeczną ukształtowane przez lata modele działania i relacje z organizacji komsomolskiej czy kołchozu. Ci neofici popadają w skrajności zachowań: od sowieckiej „demokracji” w kościele jako organizacji tylko społecznej, aż do negacji ludzkiego wymiaru Kościoła. Siostry organizują, przede wszystkim dla nich, wyjazdy na rekolekcje rodzin do Jarosławia. Świadectwo codziennego życia wierzącej rodziny porusza ich sumienia i zachęca do pracy nad darem wiary.
Następny etap w pracy sióstr na Wschodzie to czas ewangelizacji. W środowiskach, w których pracują dominikanki, do świątyń wszystkich wyznań chodzi ok. 1/4 mieszkańców. Reszta swoją niewiarę przykrywa prawosławiem lub – w miastach – otwarcie deklaruje ateizm. Siostry organizowały rekolekcje ewangelizacyjne. Gromadzą one ludzi wierzących, którzy rozwijają swoją wiarę. Oczywiście takie rekolekcje przynoszą piękne owoce, ale nie osiągają zamierzonego celu, nie docierają do dusz oziębłych. Zgromadzenie podjęło próbę dotarcia do większej liczby mieszkańców przez prowadzenie nieodpłatnej szkoły języka polskiego, świetlicy środowiskowej i odpoczynku podczas letnich wakacji. Spotkania z rodzicami dzieci pozwalają na stopniowe złamanie stereotypu Kościół tylko dla Polaków oraz zainteresowanie Słowem Bożym i dogmatami wiary.
Wprowadzanie do Kościoła innych nacji wymaga dużego wyczucia i delikatności wobec Polaków, którzy dla wiary dziesiątki lat cierpieli prześladowanie. Do misyjnej postawy trzeba gruntownie przygotować lokalną wspólnotę, a optymalnym rozwiązaniem jest wprowadzenie liturgii dla każdej grupy narodowościowej. Pomimo takich zachodów nie raz przychodzi siostrom uciszać wzburzenie i rozczarowanie, że kościół nawiedzają ci, których narodowościowo identyfikują ze swoimi oprawcami.
Jedno z największych wyzwań tutejszych Kościołów to wychowywanie do wolności, budzenie sumień i przywracanie ochrzczonym poczucia godności Dzieci Bożych. Lata totalitaryzmu zniszczyły w ludziach zdolność konsekwentnej oceny moralnej czynu. Przez kilkadziesiąt lat nie to było złe, co rzeczywiście jest złe, ale to, co partia zdecydowała, że jest złe. Ten mechanizm przykładowo działał tak: niewierność małżeńską zgłaszała poszkodowana strona partii, a ta rozstrzygała, czy rzeczywiście ta zdrada była niewiernością itp. Pierwotna ocena wartości czynu w sercach ludzkich pozostała prawidłowa: łajdak wydaje się być łajdakiem, a złodziej złodziejem. Nie ma już jednak partii. Nie ma instytucji, która zarządza myśleniem. Wobec tego ukształtowała się postawa, że wszystko jest dobre dla tego, kto jest bezwzględny i silny. A słabi, czyli pozbawieni władzy i środków materialnych, cokolwiek zrobią w swojej obronie, jest złe. Dla nich jest bierność i niesprawiedliwość. Chyba że kupią sobie przychylność „prawych”. Wielkim wyzwaniem dla sióstr jest nauczanie myślenia opartego na wierze i ogromna modlitwa o dar wiary oświeconej rozumem dla Kościoła Wschodniego.
Radością Kościoła przy domach dominikanek są młode, katolickie rodziny. Młode kobiety i mężczyźni wychowani od dzieciństwa w parafiach, którzy latami korzystali z katechezy, regularnie przystępują do sakramentów, ochrzcili dzieci w swoich kościołach i często jeszcze zupełnie maleńkie niemowlęta przynoszą do klasztorów sióstr, by razem z rodzicami słuchały Słowa Bożego, śpiewu i modlitwy.
Siostry w swoich parafiach pełnią także rolę animatorów polskiej kultury i kustoszy polskich pamiątek historycznych. Organizowały we współpracy z Sejmem RP Rok Polski na Ukrainie, Rok Reymontowski i obchody Dni Polskiego Folkloru na Ukrainie. Są laureatkami medalu Sejmu RP Rok 2000 oraz medalu MERITUS PATRIAE 2004 przyznanego przez Fundację Pomoc Polakom na Wschodzie z Warszawy.
Od jedenastu lat razem z parafianami siostry opiekują się grobami pozostawionymi przez rodaków wygnanych z tych stron układem jałtańskim.
Dominikanki ze szczególnym pietyzmem zajmują się pamiątkami pozostałymi po założycielce Słudze Bożej m. Kolumbie Białeckiej. Często odwiedzamy groby jej rodziców i sióstr na Cmentarzu Łyczakowskim i każdego roku organizujemy ekumeniczne nabożeństwo majowe we wsi Jaśniszcze w powiecie Brody. Tej ziemi i ludzkim sercom okaleczonym przez cierpienia okresu komunizmu potrzeba świętych orędowników i wzorów. Ufamy, że już niedługo Kościół potwierdzi oficjalnie świętość życia naszej Matki Fundatorki i także Kościół Lwowski zaczerpnie światło z głębi jej eucharystycznej duchowości i umiłowania Królowej Różańca świętego na równi z jej współczesną bł. Marceliną Darowską oraz świętymi abp. Józefem Bilczewskim i Zygmuntem Gorazdowskim.


*    Tytuł nadany przez redakcję. Tytuł Autorki brzmi: Zaangażowanie Zgromadzenia Sióstr św. Dominika na rzecz Kościoła Katolickiego na Ukrainie.