Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019

Romana Link-Machowska, CZTERY POKOLENIA INŻYNIERÓW (1)

Politechnika, założona w latach nie­woli przez zaborcę austriackiego we Lwowie w 1844 r., rozwijała się nieustannie w służbie nauki i rodzącej się techniki polskiej, i tak przetrwała – bez jakiejkolwiek przerwy od odzyskania niepodległego bytu państwowego, stając się najstarszą polską uczelnią techniczną. Gdy 1 listopada 1918 r. Ukraińcy opanowali Lwów i rozpoczęła się obrona miasta – samodzielni i pomocniczy pracownicy, a także studenci PLw brali w niej czynny udział. W roku 1920, powstania śląskie, w które znów aktywnie włączali się profesorowie i studenci PLw powodowały, że uroczysta inauguracja odbyła się dopiero w 1921 r. W latach 1918–1920 zaznaczył się znaczny ruch kadrowy, gdyż w miarę organizowania się Politechniki Warszawskiej, a także Uniwersytetu Poznańskiego – profesorowie PLw zasilali kadry tych uczelni (ze Lwowa odeszło wówczas 14 profesorów). Okres 1918–1939 miał dla dziejów Politechniki i miasta szczególne znaczenie. Lwów w odrodzonym państwie polskim stawał się od razu jednym z głównych pięciu ośrodków życia naukowego i kulturalnego, gospodarczego i politycznego.
Politechnika Lwowska – wspaniała uczelnia – dała Polsce wielu znakomitych inżynierów, naukowców, ale również mężów stanu (Ignacy Mościcki, Kazimierz Bartel, Jerzy Michalski, Jan Łopuszański, Jędrzej Moraczewski), organizatorów, pionierów postępu technicznego.

Na Politechnice działało bardzo prężnie Towarzystwo Bratniej Pomocy, założone w r.1891 – prowadziło m.in. dwa domy akademickie, kolonię wypoczynkową w Mikulczynie. Istniało 25 związków studenckich – dla poszczególnych specjalności i regionalne, a także 15 korporacji o charakterze ideowo-wychowawczym. Na Politechnice Lwowskiej mieściła się redakcja ogólnopolskiego: czasopisma „Życie Techniczne”, w którym autorami byli zarówno profesorowie, asystenci, inżynierowie, jak i studenci.
Gdy nastały trudne i bolesne lata wojenne we Lwowie, dwukrotnie zmieniali się okupanci. Ale zarówno pod rządami władzy radzieckiej, jak i brutalnego hitleryzmu zapadały decyzje o uruchomieniu Uczelni. Polscy profesorowie, zasadniczo ci sami co przed II wojną, wykładali w języku polskim nadal na użytek młodzieży w większości polskiej. Politechnika Lwowska, choć pod obcą władzą i obcą nazwą, żyła nadal swoim życiem jako uczelnia polska, zawsze i bez reszty wierna Ojczyźnie. Wierność tę przypłaciła najcięższymi ofiarami. Dopiero wówczas, gdy wojna miała się ku końcowi, władza sowiecka postawiła społeczność akademicką przed alternatywą – bądź przyjęcia obywatelstwa sowieckiego z obowiązkiem wykładania w języku rosyjskim lub ukraińskim, bądź opuszczenia rodzinnego miasta w ramach tak boleśnie i wyzywająco brzmiącej „repatriacji”. Rok 1945 stał się tym samym ostatnim w przeszło stuletnim istnieniu i działalności Uczelni. Z buntem w sercu z powodu doznawanej krzywdy, lecz bezsilnie wobec wymowy faktów dokonanych zebrało się grono profesorów na ostatnią swoją naradę na polskiej Uczelni. Podjęta jednomyślnie uchwała zebrania brzmiała: Politechnika Lwowska przenosi się in corpore do Gdańska i konstytuuje się tam jako Politechnika Morska. U podstaw uchwały leżała chęć utrzymania w całości, w stanie o ile możności nienaruszonym, tego ogromnego potencjału naukowego, jakim dysponowała Uczelnia. Po siedmiu dniach nadeszła jednak z Warszawy odmowa. I tak rozpoczął się exodus w kierunku ziem odzyskanych, zachodnich i północnych, w ramach grupowych transportów kolejowych. Ze złamanym sercem profesorowie wraz z rodzinami opuszczali miasto rodzinne i ziemię ojczystą. Ale już niedługo potem na miejscu – we Wrocławiu, Gliwicach czy Gdańsku – podejmowali profesorowie i młodsi pracownicy naukowi, wspólnym wysiłkiem, na gruzach niemczyzny budowę gmachu nauki polskiej.
Wysoko kwalifikowana kadra naukowa PLw umożliwiła utworzenie Politechnik w Krakowie, Gliwicach i Wrocławiu, wydatnie zasiliła Politechnikę w Gdańsku, a nawet w Warszawie. Liczbowo przedstawia się to następująco: 73 pracowników naukowych – Kraków, 71 – Gliwice, 65 – Gdańsk, Warszawa – 29. Praktycznie wszystkie powojenne polskie uczelnie techniczne, nie wyłączając krakowskiej AGH – „odziedziczyły” doskonałą kadrę naukowo-dydaktyczną z Politechniki Lwowskiej.

Na koniec anegdota świadcząca o dobrej formacji inżynierów, absolwentów Politechniki Lwowskiej. Jerzy Solak, inżynier konstruktor, absolwent PLw, zamieszkały po II wojnie światowej w USA, projektował kilka budynków w San Francisco. Po pamiętnym trzęsieniu ziemi w San Francisco wiele nowych budynków uległo zawaleniu z wyjątkiem tych, które projektował Jerzy Solak, a te nie uległy nawet zarysowaniu. Zasługę za to przypisywał jednak inż. J. Solak nie sobie, lecz właśnie Politechnice Lwowskiej, która potrafiła przygotować swoich studentów do rozwiązywania wszelkich zagadnień inżynierskich, uczyła twórczego myślenia. Oczywiście zagadnienie budownictwa na terenach zagrożonych trzęsieniami ziemi nie mogły być szczegółowo rozpatrywane.

Pochodzę z rodziny zakorzenionej na Kresach Południowo-Wschodnich, we Lwowie i Ziemi Lwowskiej. Urodziłam się w Przemyślanach, miasteczku powiatowym położonym nad Gniłą Lipą, u podnóża Gołogór – około 6000 mieszkańców, w tym około 3000 Żydów i Ukraińców. Moja matka, z domu Amon, pochodziła z rodziny polsko-węgierskiej. Mój pradziadek Jan Amon w okresie Wiosny Ludów w 1848 r. uciekł z Węgier i osiedlił się w Rohatynie, gdzie założył rodzinę. Mój dziadek Jan Karol Amon, ożeniony z Julią ze Szczurowskich, zamieszkał w Rożniatowie, gdzie był zarządcą majątków hrabiów Sieniawskich. Dziadkowie mieli siedmioro dzieci, 3 synów i 4 córki. Jedna z nich to Helena – moja matka (1895–1987). Natomiast ojciec mój pochodził z rodziny kolonistów niemieckich, którzy w XIX wieku przybyli do Polski z Bawarii. Mała dygresja: będąc w Zamościu znalazłam w przewodniku wśród kamienic w Rynku – kamienicę „Linkowską”, którą wybudował dla siebie Jan Michał Link, inżynier i architekt, pracując dla ordynatów Zamoyskich w latach 1652–1698, zmodernizował fortyfikacje, przebudował względnie wznosił kościoły w Zamościu, Krasnobrodzie, Sandomierzu. Oczywiście byłoby śmiesznym zarozumialstwem traktować „na serio” to pokrewieństwo. Mój dziadek Jan Link, ożeniony z Marią z domu Margasińską, miał czterech synów, z których Włodzimierz (1885–1965) był moim ojcem.

Romana Link-MachowskaW mojej rodzinie, zarówno po stronie matki, jak i ojca, byli liczni inżynierowie, którzy naturalnie studiowali na Politechnice Lwowskiej. Byli to: Włodzimierz Link – Wydział Inżynierii Lądowej – miernictwo; Franciszek Link – brat ojca, Wydział Inżynierii Lądowej, miernictwo; Józef Amon, brat mamy – Wydział Komunikacyjny – dróg wodnych; Mieczysław Amon – brat matki, Wydział Komunikacyjny – dróg wodnych.
W pierwszym pokoleniu inżynierowie urodzeni w latach 1885–1900 kończyli studia już w niepodległej Polsce w latach 1919–1922. Ich dzieci, idąc śladem ojców, rozpoczynały studia na Politechnice Lwowskiej, a wśród nich nieliczne, najstarsze, kończyły już w latach po II wojnie, te młodsze mogły zaś zacząć studiować dopiero po wojnie. Byli to: Romana Link – Wydziały Politechniczne AGH – geodezja; Włodzimierz Link – Szkoła Inżynierska, Dundee w Szkocji – Wydział Elektryczny, po zwolnieniu z wojska; Zbigniew Link, syn Franciszka – Politechnika Wrocławska, Wydział Inżynierii Budownictwa; Tomasz Amon, syn Mieczysława – WSI Szczecin – Wydział Elektryczny; Tadeusz Koczorowski, syn Marii z Amonów – Politechnika Śląska, Gliwice – Wydział Elektryczny; Jerzy Koczorowski, syn Marii z Amonów – Politechnika Śląska, Gliwice – Wydział Mechaniczny.
Inżynierowie drugiego pokolenia, urodzeni w latach 1914–1928, rozpoczynali studia przed II wojną (praktycznie tylko jeden urodzony w roku 1914) względnie po wojnie na uczelniach technicznych: w Krakowie, AGH – Wydziały Politechniczne, na Politechnice Śląskiej w Gliwicach i Politechnice Wrocławskiej. Uczelnie te były jakby kontynuacją Politechniki Lwowskiej, szczególnie w sensie kadry pracowników naukowych, którzy w tych miastach się osiedlili.
Inżynierowie trzeciego pokolenia, urodzeni w latach 1949–1957, nie stanowią już tak przeważającej grupy jak w pokoleniu pierwszym czy drugim, pojawiają się także i pradawni absolwenci studiów pedagogicznych, ekonomicznych, matematycznych i socjologicznych. Na 7 osób tej grupy pokoleniowej tylko 3 wybrały studia inżynierskie: Wojciech Machowski – syn Romany z Linków i Zdzisława – Wydział Telekomunikacji AGH, Adam Koczorowski – syn Tadeusza – Wydział Elektroniki i Automatyki – Politechnika Śląska, Piotr Link – syn Zbigniewa – Wydział Górnictwa Odkrywkowego Politechniki Wrocławskiej.
Ci trzej inżynierowie trzeciego pokolenia okazali się wybitnie zdolni i znacznie prześcignęli rodziców. Nasz syn Wojciech – pracownik naukowy Politechniki Krakowskiej, obecnie od 6 lat na Uniwersytecie Brunela w Londynie, w trakcie ukończenia pracy habilitacyjnej; Adam Koczorowski – współwłaściciel i dyrektor firmy Altkom-Akademia w Krakowie, zajmującej się programowaniem i szkoleniem w zakresie informatyki; Piotr Link po odbyciu praktyk w kopalniach w Szwecji i Grenlandii wyemigrował do Australii, gdzie rychło zrobił karierę na stanowisku dyrektora dużej kopalni odkrywkowej.

Kończąc te refleksje, wspomnę o moim ostatnim spotkaniu z Politechniką Lwowską w ramach działalności w Towarzystwie Miłośników Lwowa i Kresów Południowo‑Wschodnich. Jestem członkiem Zarządu, sekretarzem oraz członkiem Rady Redakcyjnej kwartalnika „Cracovia–Leopolis”, wydawanego przez TMLiKPW od 1995 roku. W roku 1994, ogłoszonym Rokiem Lwowskim, współdziałałam w organizacji imprez, między innymi poświęconych 150-leciu Politechniki Lwowskiej i 100-leciu Wystawy Krajowej we Lwowie. Praca w redakcji CL dała mi możliwość zaznajomienia się się ze wspaniałą działalnością Uczelni i jej profesorów, których mogłam poznać, gdy studiowałam w latach powojennych na Wydziałach AGH w Krakowie.

Dalszy ciąg w następnym numerze

1999–2011

ROMANA LINK-MACHOWSKA, ur. 1925 w Przemyślanach. Tam ukończyła szkoły, matura w Nowym Sączu, 1945. Studia geodezyjne na Wydz. Politechnicznych AGH w Krakowie, doktorat na AGH. Praca jako asystent i adiunkt w Katedrze Geodezji Górniczej AGH, emerytura 1985. 1992–95 studia na Uniw. Trzeciego Wieku UJ.