Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018

Bogusław Rogowski, WARTO UTRWALAĆ NARODOWĄ TOŻSAMOŚĆ

Od kilku już lat w Kędzierzynie-Koźlu uroczyście obchodzone są „Dni Kultury Kresowej”. Połączone są one zwykle z obchodami kolejnych rocznic działalności w tym mieście Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo­-Wschodnich. W ramach „Dni” odbywają się różnego rodzaju spotkania, konferencje, wystawy i koncerty. Jest to święto dużej grupy mieszkańców miasta, wywodzących się z południowo-wschodnich ziem Rzeczypospolitej, którzy w wyniku zmowy przywódców tzw. Wielkiej Trójki – Stalina, Roosevelta i Churchilla, zawartej na konferencji jałtańskiej – zmuszeni zostali do opuszczenia swej ojcowizny i przesiedlenia się na Ziemie Zachodnie i Północne nowej Polski, po tym jak wschodnie tereny II Rzeczypospolitej zaanektowała Rosja Sowiecka. Wielu mieszkańców tamtych terenów zamieszkało przed laty w naszym powiecie.

Tak zwana „repatriacja” prowadzona była chaotycznie i bez właściwego przygotowania. Nierzadko przesiedleńcy po opuszczeniu swoich domostw przez kilka tygodni koczowali wraz ze skromnym dobytkiem w pobliżu stacji kolejowych w oczekiwaniu na miejsce w transporcie, gdyż kolej radziecka była w tym czasie zajęta przewozem „trofiejnych” łupów z Zachodu. Gdy już komuś udało się dostać miejsce w towarowym wagonie, podróżował w ciemno. Wiedział jedynie, że jedzie na Zachód, do Polski. Ówczesna władza i radzieccy propagandziści obiecywali wysiedleńcom przysłowiowe „złote góry” na ziemiach polskich.
Od wiosny 1945 roku liczna rzesza Polaków, głównie z województw: lwowskiego, stanisławowskiego, tarnopolskiego i wołyńskiego, zaczęła opuszczać rodzinne strony. Kierowani byli, głównie koleją, na Dolny Śląsk, Ziemię Lubuską oraz Pomorze. Na Śląsk Opolski trafiło w tym czasie blisko 200 tys. przesiedleńców zza Bugu. Państwowy Urząd Repatriacyjny (PUR) w Katowicach zakładał, że w powiecie kozielskim osiedli się 5 do 6 tys. repatriantów. Rzeczywistość okazała się inna. Ponieważ linia kolejowa Kędzierzyn–Nysa tuż za Koźlem była zniszczona, większość transportów rozładowywano w Koźlu lub w Kędzierzynie. Pierwsza, 25-osobowa grupa repatriantów z Kamionki Strumiłowej przyjechała do Koźla już 9 maja 1945 r. PUR, znajdujący się obok stacji kolejowej (przy ul. Piastowskiej) w Koźlu, rozlokował ich w mieszkaniach i poniemieckich gospodarstwach na terenie powiatu kozielskiego. W sprawozdaniu do władz województwa śląsko-dąbrowskiego w Katowicach z 30 V 1945 roku starosta kozielski Franciszek Cupka pisał: Wydatnie zwiększa się liczba ludności przez napływ transportów z repatriantami ze wschodu. Przybyło w 8 transportach 1198 rodzin, tj. 4539 osób. Sprawa osadzenia ich w terenie napotyka duże trudności.
Do połowy czerwca 1945 r. do Koźla trafiło kolejnych 13 transportów z przesiedleńcami. Przyjechało nimi 1596 rodzin, czyli 5840 osób. Kresowiacy, wraz ze sprzętami domowymi, przywieźli ze sobą 1243 krowy, 471 koni, 48 świń, 114 owiec i 131 kóz. Z powiatu trembowelskiego (w województwie tarnopolskim) dotarło do Koźla kilkadziesiąt rodzin pochodzących z 6-tysięcznego Budzanowa. W miasteczku tym tylko jednej nocy – z 21 na 22 marca 1944 r. – banderowcy spod znaku UPA spalili blisko 130 zagród i wymordowali w okrutny sposób kilkudziesięciu mieszkańców.
Do 13 listopada 1945 r. na Ziemi Kozielskiej mieszkało już 2813 rodzin, czyli 10 176 osób ekspatriowanych ze Wschodu. Zakwaterowano je głównie w miejscowościach położonych wokół Koźla, gdyż obowiązywała zasada, że w miastach wolno było przyjmować wyłącznie fachowców z różnych branż. Najwięcej przesiedleńców ze Wschodu osiedliło się w gminach: Większyce (2730 osób), Reńska Wieś (1720), Polska Cerekiew (1612), Pawłowiczki (1506), Gościęcin (1347). Najmniej zamieszkało w gminie Bierawa (tylko 82 osoby). Pod koniec roku 1945 akcja repatriacyjna i przesiedleńcza w powiecie została zamknięta.
Ekspatrianci szybko i aktywnie włą­czyli się do odbudowy państwowości polskiej i odegrali znaczącą rolę w zagospodarowaniu Ziemi Kozielskiej.
Warto przypomnieć, że już 15 maja 1945 roku przybyli do Koźla pierwsi polscy lekarze – Janina i Tadeusz Zabiegowie. Doktor Zabiega – absolwent Wydziału Lekarskiego Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie, został przez Wojewódzki Wydział Zdrowia w Katowicach mianowany lekarzem powiatowym. Jego żona objęła opieką kozielskie dzieci. Lekarze ci w prowizorycznych warunkach zorganizowali leczenie setek chorych na tyfus i czerwonkę. Dr Zabiega, mając do dyspozycji tylko jedną polską pielęgniarkę, wilniankę – Stanisławę Paderewską, podjął także działania profilaktyczne wśród licznej rzeszy repatriantów, znajdujących się na kwarantannie w punkcie repatriacyjnym. Przystąpiono jednocześnie do zabezpieczenia sprzętu medycznego, bazy leczniczej oraz mieszkań dla następnych lekarzy przybywających do miasta. A byli nimi również Kresowiacy – doktorzy medycyny: Józef Gawliński, Klemens Kiryłowicz oraz Aleksander Radecki, którzy przez wiele lat stanowili trzon kozielskiej, a następnie opolskiej służby zdrowia. Nie sposób pominąć tutaj także jednego z pionierów kędzierzyńskiej służby zdrowia – dra Władysława Opolskiego, który mając pięć lat, wraz z rodzicami, zamieszkał we Lwowie. Tam w latach 1932–1938 studiował na Wydziale Lekarskim UJK. W 1936 roku, jeszcze jako student, został koasystentem w uniwersyteckiej Klinice Chirurgicznej. Po przesiedleniu do Polski 18 sierpnia 1945 roku przybył do Koźla i został zatrudniony w kędzierzyńskim szpitalu św. Antoniego jako dyrektor szpitala i jedyny lekarz w tej placówce, będąc drugim chirurgiem w powiecie kozielskim. Był równocześnie lekarzem Ubezpieczalni Społecznej, lekarzem rejonowym PKP, a niezależnie od tego przez 24 godziny na dobę pełnił pogotowie chirurgiczno-położnicze. Wielu kędzierzynian jest mu wdzięcznych za uratowanie życia dzięki przeprowadzeniu skomplikowanych operacji u mieszkańców miasta.
Przez przeszło rok parafią rzymsko­katolicką w Koźlu administrował ks. Piotr Lewandowski, pochodzący z Budzanowa w pow. trembowelskim.
Do aktywnej pracy przystąpili także przesiedleni nauczyciele. Po przejęciu przez dra Czerwińskiego gimnazjum koedukacyjnego i liceum w Koźlu do kadry nauczycielskiej zostali przyjęci m.in.: ks. katecheta ze Lwowa – Kazimierz Orkusz, który następnie został wicedyrektorem szkoły. Zatrudniona została w szkole przybyła z Trembowli nauczycielka fizyki i chemii – Stanisława Aftarczuk. Do kadry pedagogicznej dołączył jej krajan, polonista – Józef Balwirczak. O majątek szkoły dbał tercjan, były lwowianin – Michał Hajdun. Przed rozpoczęciem roku szkolnego 1945/46 do pracy przyjęte zostało nauczycielskie małżeństwo z Czortkowa – Genowefa i Stanisław Kotowiczowie. Kierownikiem szkoły w Komornie został lwowiak – Władysław Hajdun, awansowany następnie na inspektora szkolnego i prezesa ZNP.
Także w innych dziedzinach życia społecznego i gospodarczego repatrianci z Kresów zajmowali wiele ważnych i odpowiedzialnych stanowisk.
Przedwojenny inspektor Policji Państwowej ze Lwowa, a także były komendant wojewódzki PP w Poznaniu, Wilnie i Warszawie – Wiktor Ludwikowski, został naczelnikiem kozielskiego oddziału powiatowego Państwowego Urzędu Repatriacyjnego, a po jego likwidacji kierował Bankiem Ludowym w Koźlu. Jako członek Prezydium Powiatowej Rady Narodowej w Koźlu, od czerwca 1946 roku, włączył się także w organizację rad narodowych w naszym powiecie. Od samego początku na odpowiedzialnych stanowiskach w PUR pracował budzanowski notariusz Gabriel Wilowski. W połowie 1945 roku, po demobilizacji z wojska, zastępcą wójta w Blachowni Śl. został Mieczysław Żurek, pochodzący ze Świętego Józefa koło Kołomyi, który w następnych latach prezesował Gminnej Spółdzielni „Samopomoc Chłopska” w Sławięciach, a później przez wiele lat Powiatowemu Związkowi Gminnych Spółdzielni w Koźlu. Na początku lat osiemdziesiątych wybrano go przewodniczącym kędzierzyńsko-kozielskiej Miejskiej Rady Narodowej.
Tuż po przybyciu do Koźla budzanowscy młynarze: Emil Szozda (ojciec słynnego kolarza) oraz Wojciech Michlak odbudowywali po amerykańskich nalotach kozielski młyn Winklera przy ul Grunwaldzkiej (obecnie Łukasiewicza) i następnie przez wiele lat nadzorowali jego pracę. Bronisław Moroz, były mieszkaniec Budzanowa (późniejszy główny mechanik zakładów chemicznych „Rokita” w Brzegu Dolnym), przejął w 1945 roku od radzieckich władz wojskowych gazownię miejską w Koźlu przy ul. Piastowskiej i kierował nią przez kilka lat. Od 1948 roku burmistrzem Koźla był repatriant z Budzanowa – Mikołaj Martiuk, który na początku lat pięćdziesiątych założył orkiestrę miejską oraz był jej dyrygentem.
Zaraz po zakończeniu działań wojennych przyjechał do Koźla z Kołomyi Józef Oryszczuk i wraz z małżonką Heleną uruchomił w mieście kino „Hel”. Przez wiele lat pan Józef był głównym kinooperatorem tej placówki, która w tamtych czasach pełniła ważną rolę kulturotwórczą.
Przybyły w połowie 1945 roku ze Zborowa k. Trembowli Józef Długosz został organizatorem i pierwszym kierownikiem Państwowego Przedsiębiorstwa Budowlanego w Kędzierzynie. Zajmowało się ono remontami i odbudową domów w Koźlu i w Kędzierzynie, a także odbudową kozielskich mostów na Odrze, wysadzonych w marcu 1945 r. przez wycofujących się Niemców. Przez wiele lat inny przedwojenny urzędnik z Budzanowa – Michał Ziemski był kierownikiem Powiatowego Urzędu Ziemskiego w Koźlu. Stanisław Balawajder z Trembowli zajmował się w kozielskim starostwie weryfikacją autochtonów, a następnie kierował Powiatowym Urzędem Likwidacyjnym. Jedną z animatorek powojennego życia kulturalnego w Kędzierzynie była lwowianka – Irena Szczygieł, która już w roku 1945 tworzyła w mieście teatrzyki dziecięce. Najcieplej wspominanym przez mieszkańców Koźla ojcem miasta był Bolesław Chodyniecki, pochodzący z miejscowości Panowice koło Podhajec w województwie tarnopolskim.
Nie sposób w tej „wyliczance” pominąć kresowiaka – Honorowego Obywatela Miasta Kędzierzyna-Koźla – ks. infułata Ludwika Rutynę, pochodzącego z miejscowości Podzameczek w powiecie Buczacz (województwo tarnopolskie). Przez 32 lata sprawował on w Koźlu posługę kapłańską i był proboszczem parafii pod wezwaniem św. Zygmunta i św. Jadwigi Śl. Ceniony jest głównie za to, że osobiście brał udział w remontach i budowie kościołów filialnych, porządkowaniu cmentarzy, a także budowie Domu Katechetycznego. Po przejściu na emeryturę w 1991 roku wyjechał na Kresy do Buczacza. Tam przez 10 lat odbudował w powiecie trembowelskim 11 kościołów katolickich, odzyskanych od władz ukraińskich oraz jest dziekanem parafii budzanowskiej.
To tylko kilka znanych przykładów udziału repatriantów ze Wschodu w życiu gospodarczym i społecznym Ziemi Kozielskiej. Zapewne było ich znacznie więcej, gdyż jak wykazał Spis Powszechny z 1950 r., w powiecie kozielskim mieszkało przeszło 12 tysięcy osób przybyłych ze Wschodu. Stanowili oni ponad 10 procent mieszkańców tej ziemi. Z upływem lat kresowiacy mocno zasymilowali się z pozostałą ludnością. Ich potomkowie nierzadko są nieświadomi dorobku i zasług, jakie wnieśli ich protoplaści w rozwój Ziemi Kozielskiej. Warto więc, by zamiast od kilkudziesięciu już lat kontestować zbrodnie i krzywdy doznane ze strony ukraińskich nacjonalistów oraz ówczesnych władz sowieckich, a także władz komunistycznej Polski, starać się przywracać świadomość swej przeszłości i utrwalać dla potomnych swoją narodową tożsamość.