Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018

Wacław Gaberle, JAN ZAHRADNIK (1904–1929)

Karykatura Jana Zahradnika, zamieszczona w Kalendarzyku kieszonkowym na rok 1933, wydanym przez Artystyczną Knajpę Atlasa we Lwowie. Rys. A. Procajłowicz.Skończyła się pierwsza wojna światowa. Minęły burzliwe lata 1918–20. Lwów nie jest już stolicą Galicji, lecz miastem II Rzeczypospolitej. Zaczyna się nowe życie grodu Lwa, także życie literackie. Przetasowania: Leopold Staff, Kornel Makuszyński przenoszą się do Warszawy a Jan Kasprowicz na stałe do Poronina. Debiutują poeta i krytyk literacki Henryk Balk, sam Marian Hemar, a nieco później Stanisław Jerzy Lec.
 
W 1921 roku na łamach lwowskiego dziennika narodowego „Słowo Polskie” zaczynają się ukazywać wiersze młodziutkiego Janka Zahradnika. Urodzony w Kosowie w 1904 roku Zahradnik jako 14-letni chłopak brał udział w obronie Lwowa. Ale jego poezje nie przypominają utworów zawartych w antologii Lwów w pieśni poetów lwowskich (Lwów 1919), będących świadectwem tamtych dni. Jego wiersze są pełne smutku, rozważań metafizycznych (Spotkanie z Bogiem). W 1925 roku we Lwowie ukazuje się tomik Ludziom smutnym. Już okładka książki: czarna ze srebrnymi literami tytułu, wprowadza w nastrój wierszy. Mottem jej mógłby być znany liryk młodopolski S. Korab Brzozowskiego O przyjdź!:
…O przyjdź, jesienią – W chwili zmierzchu senną, niepewną – / I dłonie / Twe przejrzyste, miękkie, woniejące / Na cierpiące / Połóż mi skronie – / O śmierci…
Jeden z wierszy Zahradnika jest jakby wzięty z ducha swego lwowskiego poprzednika. Oto fragmenty:
Pani jesienna, pani bezimienna / Dowiem się może wreszcie, ktoś ty jest…/ Nazwa twa musi być tak bardzo senna / Jak każdy dech twój, każdy wiew i gest…/ Tak, to ty jesteś, do śmierci podobna! / To są twe ręce umaczane w mgle / A to twarz twoja, milczeniem żałobna – / Tak, to ty jesteś, niedośniony śnie! (O przyszłaś znowu).
Już w pierwszym wierszu tego zbioru wprowadza nas autor w ton swej poezji:
Nigdy już i nigdzie nie zrobię kroku / Położę się, zamknę oczy, w ziemi jest spokój (List otwarty)
A w innym:
Dlaczego nie nadchodzisz, godzino daleka? / Tętnice życia zwiędłe, niech pękną, natnij – / Nikt cię w świecie tak bardzo jak ja dziś nie czeka / I każdy mój wiersz jest ostatni… (Uśmiecham się do ludzi).
I pyta z odcieniem humoru:
Czy jestem czy nie jestem najsmutniejszy z ludzi? (Przyjacielu)
Osobisty ton wierszy i ich artyzm sprawia, że dziś bardziej przemawiają do nas te poezje lwowskiego liryka niż mające formę ballady (Ballada o człowieku bez duszy). Podejmuje on też w sposób ciekawy wątki fantastyczne (Południca, Osmętnica). Dodajmy, że zaduma polna Osmętnica idzie przez łąki i moczary także w wierszu Anioł Pański Kazimierza Tetmajera. Wiersze miłosne pisze wyjątkowo (Nie patrz na mnie tak smutno).
Ale… mimo sukcesu literackiego, jakim było ukazanie się Ludziom smutnym Jan Zahradnik przestaje pisać wiersze liryczne. Zajmuje się, pod pseudonimem „Janek”, publikowaniem wierszy codziennych i krytyką literacką. Jego poezja liryczna nie poszła jednak w niepamięć. W latach trzydziestych pisano o nim dość często. Książkę naukowca UJK M. Piszczkowskiego o Zahradniku (W-wa 1932) opatrzył przychylną rozmową prof. Ignacy Chrzanowski, a inny znawca literatury Wacław Borowy zamieścił wiersz Już ognie cichną w oczach w wydanej przez Ossolineum antologii liryki polskiej Od Kochanowskiego do Staffa (Lwów 1930). Wiersz ten znajduje się także, co ważne, w drugim znacznie zmienionym wydaniu (Londyn 1954). Kiedy wreszcie po ostatniej wojnie ukazała się, w opracowaniu R.Matuszewskiego i S.Pollaka, antologia Poezja polska 1914–1939 (W-wa 1962 „Czytelnik”), też znajdujemy w niej wiersz Zahradnika – Kolumb na morzu – z ducha romantyczny, przypominający trochę późniejsze Przesłanie Pana Cogito Zbigniewa Herberta. Nie trafił natomiast do antologii inny interesujący wiersz Hamlet w knajpie.
Z uznaniem wspominał po latach poetę znany pisarz Józef Wittlin w książeczce Mój Lwów, a pięknie i niebanalnie uczcił Zahradnika malarz i karykaturzysta Antoni Procajłowicz, zamieszczając w kalendarzyku firmy „Atlas”* na rok 1933 jego karykaturę i wierszyk:

Ścięła Cię przedwcześnie śmierci srebrna kosa,
Przedwcześnie dosięgły wyroki okrutne,
Zanim ludziom smutnym otwarły niebiosa
Twe pieśni smutne
Jako „smutny poeta” Zahradnik został zapamiętany zbyt jednostronnie. Przecież w „Słowie Polskim” stale zamieszczał wiersze okolicznościowe. Stąd też krakowski pisarz Witold Zechenter, jego rówieśnik i znajomy, pisząc w pamiętniku Upływa szybko życie o zjawisku wiersza codziennego, wśród autorów wymienia także Zahradnika.
Ciekawostki: Zahradnik napisał także tekst hymnu korporacji studenckiej „Leopolia”, do której należał jego brat Ludwik, a razem z Hemarem i paru innymi autorami w zamyśle żartobliwą sztukę Łatki lwowskie (Lwów 1924). Zajmuje się żywo krytyką literacką i teatralną. Toczy bój ze Skamandrytami, co kończy się surową oceną tomiku Ludziom smutnym przez W. Broniewskiego na łamach „Wiadomości Literackich”. Ale i tak po latach J.M. Rymkiewicz zaliczy go do poetów upowszechniających skamandrycki model wiersza. Recenzuje Srebrne i czarne Jana Lechonia. Artykułem Skrzywdzone arcydzieło zabiera głos w dyskusji o Przedwiośniu, jaka toczyła się wówczas w prasie polskiej. Jest autorem krytycznej rozprawy Kornel Makuszyński we wklęsłem zwierciedle (Lwów 1927): W koniunkturze powodzenia zatraca się świetny talent Makuszyńskiego – pisał. Współpracuje ze „Słowem Polskim”, ale drukuje i w innych pismach, jak satyryczny „Szczutek”. Należy do redakcji miesięcznika „Lwowskie Wiadomości Muzyczne i Literackie”, ważnego periodyku kulturalnego Lwowa.

Grobowiec rodziny Zahradników na Cmentarzu Łyczakowskim; miejsce pochówku poety JanaW. Zechenter podaje też inną ciekawą informację: Jan Zahradnik – notuje – miał wielu przyjaciół w kołach młodych poetów ukraińskich we Lwowie i zachęcał mnie do współpracy z nowym pismem, które właśnie w roku 1927 zaczęło się ukazywać we Lwowie pod tytułem „Literaturnyj Wistrzyk”. Był to organ młodzieży ukraińskiej, przeważnie słuchaczy Uniwersytetu Lwowskiego, pragnących współpracy z młodymi polskimi intelektualistami. Za namową Zahradnika napisałem dla tego pisma artykuł o młodym Krakowie literackim oraz wiersz pod tytułem „Ukraińcom”, wydrukowany tamże w tłumaczeniu młodego poety ukraińskiego – Jarosława Curkowskiego (W. Zechenter, Upływa szybko życie).
Należał do grona założycieli wyłonionego z ruchu narodowego Zespołu Stu, którego członkiem był m.in. Stanisław Ostrowski, późniejszy prezydent Lwowa (1936–1939), a następnie prezydent Rzeczypospolitej na wygnaniu (1972–1979).
Nie było mu jednak dane długo żyć i tworzyć. Gruźlica, „choroba wieku” i cygański tryb życia zrobiły swoje. Przed śmiercią wrócił jeszcze do liryki:
Ślady starte i z ziemią dokładnie zrównane / Troski zmarłego życia nikogo nie bolą / W niczyjej pamięci na chwilę nie stanę / Przemijającym smutkiem, przelotną niedolą. / A kiedym to zapadł w próżnię obojętną / Nad którą się żal niczyj nie schyli, nie nagnie / Niechaj zginę raz jeszcze tą śmiercią doszczętną / Która modłów i wspomnień po sobie nie pragnie (Napis na grobie).
(„Słowo Polskie” 1929, nr 175, cytat za M. Piszczkowskim O Janie Zahradniku, W-wa 1932, str. 13. Por. o tym wierszu: J. Ernst Dwie linie życia Lublin 1988).
Zgasł „jak papieros na wietrze” w szpitalu na Hołosku, jakby z poezji wziętą jesienią 1929 roku, mając zaledwie 25 lat. Tak jak jemu współcześni: Eugeniusz Małaczewski, autor tomu opowiadań Koń na wzgórzu i poeta Jerzy Liebert. Mimo że żył krótko, wpisał się w pejzaż literacki Lwowa, grodu o którym pisał:
Nie rzucę, nie zostawię najdroższego miasta / Dlaczegóż ma mi życia zamierać połowa? / Może się poza Lwowem jakiś świat rozrasta / Ale cóż mi po świecie, w którym nie ma Lwowa.
(cytat za Serce wydarte z polskiej piersi, Lwów w poezji, zebrała i opracowała D.B. Łomaczewska, W-wa 1993).

Inne były losy M. Hemara i K. Makuszyńskiego. Pisarze ci odegrali, jak wiadomo – każdy inną rolę w życiu i twórczości Zahradnika. Obaj, choć wywędrowali ze Lwowa, nie zapomnieli o tym mieście. Hemar sławił gród pod Wysokim Zamkiem wierszem i piosenką, a Makuszyński opowiadaniami Uśmiech Lwowa. Natomiast Przygody Koziołka Matołka wydane kilka lat temu we Lwowie, w wersji dwujęzycznej, cieszą dziś także ukraińskie dzieci.
Masywny grobowiec rodziny Zahradników na Cmentarzu Łyczakowskim (pole 14), w którym spoczywa poeta, bardzo naruszył ząb czasu, a boczne marmurowe tablice zostały wyrwane. Grono ludzi, którym jest bliska postać Janka Zahradnika, podjęło niedawno trud ratowania grobowca. Wszak 22 października przypada 80 rocznica śmierci autora Ludziom smutnym.

*    W książce Knajpy Lwowa J. Wynnyczuka znalazł się błąd: „Atlas” mieścił się przy Rynku 45, a nie Starym Rynku 45.

Nota bibliograficzna: Podstawowych wiadomości o Janie Zahradniku dostarcza „Literatura polska XX wieku. Przewodnik encyklopedyczny” t. II, W-wa 2000, PWN (hasło Zahradnik). Jest to przedruk z: „Literatura polska, Przewodnik encyklopedyczny” t. II, W-wa 1985, PWN. Oprócz pamiętników wymienionych w tekście warto pamiętać o: M. Tyrowicza „W poszukiwaniu siebie” (Lublin 1988) oraz „Wspomnienia o życiu kulturalnym i obyczajowym Lwowa 1918–1939” (Wrocław 1991), a także J. Ernsta „Dwie linie życia” (Lublin 1988). Natomiast Józef Giergielewicz, zamieszkały obecnie w Krośnie, zestawił obszerną b bibliografię przedmiotu w niewydanej pracy magisterskiej poświęconej poezji Zahradnika (UMCS Lublin 1975).