Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018

Zofia i Tadeusz Z. Bednarscy, MALARZ STANISŁAW DĘBICKI

Stanisław Dębicki, autoportret  (S. Krzysztofowicz-Kozakowska, Sztuka Młodej Polski, wyd. Kluszczyński, Kraków)Kochał bardzo kraj, a do Lwowa był szczególnie przywiązany – tak napisał po śmierci artysty jego przyjaciel Tadeusz Rybkowski1. Istotnie tak było. W stołecznym mieście Galicji zamieszkał Dębicki po powrocie z Francji, i tu wkrótce w grupie artystów prym wodzić zaczął, a środowisko zaakceptowało go serdecznie. Wspomniany autor przypomniał, że ponownie (po kontaktach na studiach w Wiedniu), kiedy zszedł się z Dębickim we Lwowie dopiero w 1894 roku, wówczas wśród gromady artystów lwowskich Stanisław Dębicki grał – jak to mówią – pierwsze skrzypce. Było to zasługą prawdziwie wielkiego talentu i wielkiej kultury artystycznej, jaką w swoich pracach wykazywał2.
A wspaniały piewca rangi lwowskiego grodu – Stanisław Wasylewski w swej książce Lwów, omawiając lata 1900–15, tak prezentował rolę naszego bohatera:
Czołową postacią lwowskiej cyganerii jest artysta, bez którego, jak ktoś powiedział, nie wyobrazić sobie świata artystycznego Lwowa w tej dobie: Stanisław Dębicki czyni na mniejszą skalę, to co w Krakowie Wyspiański. Kładzie fundamenty pod zdobnictwo książki3.
Bo i rzeczywiście – ten urodzony w Lubaczowie w 1866 r. artysta na lwowskim terenie dał się wkrótce poznać wszechstronnie. Obszerną listę lwowskich zaagażowań Dębickiego rozpocznijmy od spraw Towarzystwa Przyjaciół Sztuk Pięknych. Tu wystawiał jako portrecista, pejzażysta, wedutysta. To krakowianin – Stanisław Wyspiański, odwiedzając lwowską wystawę TPSP 25 października 1892 r. zapisał w swoim raptularzu, iż oglądał akwarele Makarewicza oraz piękne akwarele Stanisława Dębickiego, o którym Łoziński powiedział: to jest genialny człowiek...4 Tę prostą uwagę możemy podziwiać!
Zaangażował się też Dębicki w działalność Towarzystwa od razu po wznowieniu jego bytu jako samodzielnej organizacji – 1 stycznia 1895 r. wszedł do komisji znawców5. To jemu powierzyło TPSP opracowanie medalionu na cześć prezesa Towarzystwa. O czym sam Dębicki też pisał w korespondencji z Feliksem Jasieńskim6. To Dębicki brał udział w delegacji TPSP w listopadzie 1901 r. u namiestnika i marszałka krajowego Andrzeja hr. Potockiego, interweniującej o dotacje i poparcie działań TPSP7. A kiedy zaściankowość TPSP we Lwowie mierzić światłych artystów poczęła, Dębicki – jako jeden z trzydziestu sześciu innych artystów – podpisał w 1912 r. apel o wyższy poziom wystaw lwowskiego TPSP i kontakt ze współczesnym ruchem artystycznym8. To w dokumentach lwowskiego TPSP jest poświadczenie, iż we Lwowie w 1897 r. powstało Stowarzyszenie Malarzy dla Podniesienia Sztuki Religijnej, którego akt i on podpisał9. Dębicki opracował wreszcie afisze dla TPSP.
O związkach Dębickiego z lwowskim sokolstwem przypomina Spis imienny uczestników IV Zlotu Sokolstwa Polskiego, jaki odbył się we Lwowie w dniach 27–29 czerwca 1903 r., który zgromadził 5083 uczestników członków lwowskiej Macierzy10.
O roli Dębickiego w stworzeniu wartościowej estetycznie karty pocztowej w lwowskiej firmie wydawniczej Henryka Altenberga kompetentnie wypowiedział się Zenon Przesmycki (Miriam) w „Pro arte” w eseju Karty pocztowe, stwierdzając: ... w serii drugiej spotykamy zaraz na wstępie majstra skończonego (...) Stanisława Dębickiego – omen magnum – nikt prawie nie zna w Warszawie, a nie wiem, czy dość go ceniono we Lwowie. A jednak jest to ten z naszych artystów, który niewątpliwie nauczył się od Japończyków (...) odgadł tajemnicę ich tworzenia i umiał ją przystosować do zupełnie innych tematów (...).
Dębicki posiada zdumiewającą miarę i takt artystyczny, że jego kompozycje nie przygniatają, nie zapychają karty, lecz lekko, a jednak nieodzownie z nią się wiążą – zrozumie każdy, jak szczęśliwie udało się p. Altenbergowi, że miał tuż we Lwowie takiego majstra11. A piękne karty pocztowe rozprowadzane były i w Krakowie, o czym wspomina – nie szczędząc pochwał lwowskim artystom – monografista ilustrowanych pocztówek Jerzy Zieliński12.
Tenże sam autor esejów zawartych w „Pro arte” – Przesmycki, w rozdziale o drzeworycie japońskim zauważył, że obok kolekcji Feliksa Jasieńskiego – mniejszy może co do wielkości, lecz nader ciekawy i cenny w szczegółach jest zbiór drzeworytów [Stanislawa Dębickiego – dopisek TZB]...13 A wielcy zbieracze „japonów” cenili się wzajemnie i serdeczne kontakty utrzymywali – zrazu korespondencyjne, później osobiste. Zaświadcza o tym bogaty plik korespondencji Dębickiego skierowany do Jasieńskiego, przechowywany w Bibliotece XX. Czartoryskich Muzeum Narodowego w Krakowie. Dowiadujemy się z tych listów, iż Dębicki miał zlecone przez Jasieńskiego wydostanie czegokolwiek od kolegów, co szło z oporami, choć udało mu się pozyskać prace Aleksandra Augustynowicza, Bogdana Lubienieckiego, Juliana Makarewicza, Michała Płonskiego czy Zygmunta Rozwadowskiego14. W ten sposób poznajemy również krąg artystów lwowskich, z którymi Dębicki się stykał. On rozszyfrował podpisy „japonów” i ustalał, kto był czyim uczniem15.
Zapowiadał Dębicki 25 maja 1903 r. nadesłanie pracy do krakowskiej Teki grafików, zaznaczając że będzie o wiele lepsza od szkicu pp. Solskich. Świadczy to, iż robił Dębicki portret tym krakowskim artystom sceny. Zlecał tu też zadbanie przez Mangghę o należyty kształt swej rzeźbiarskiej pracy w srebrze, pisząc tu: Równocześnie wyślę plakietę dla Łozińskiego. Marudziłem długo, ostatecznie wylepiło się coś16.
To Dębicki namówił Jasieńskiego, by ten nabył wszystkie rysunki do Bajki o Kasi i królewiczu, a dzięki temu wspaniałemu darczyńcy dziś posiadają je zbiory Muzeum Narodowego w Krakowie17.
Listem z 22 lutego 1906 r. Dębicki przedstawial Jasieńskiemu propozycję nabycia kilkudziesięciu druków japońskich, dodając o sposobie spłaty zestawu: W razie gdyby przypadl Wam do gustu, nie będziecie potrzebowali spieszyć się z zapłatą18. I widać do transakcji doszło. Jest też w liście z maja 1906 r. po raz pierwszy mowa o żonie p. Stanisława, czyli Marcelinie z Opałków – Baba dziękuje za pamięć i pozdrawia wzajemnie19.
Niezwykle istotny dla tematu naszego studium jest niedatowany list Dębickiego do Jasieńskiego o następującej treśći: Drogi Panie! Byłem niedawno w Krakowie i ku mojemu zgorszeniu nie zastałem Was w domu. Stryjeński chce mnie sprowadzić do Krakowa jako instruktora dla rzemieślników przy Muzeum Techniczno-Przemysłowym...20
Wiemy zatem, że Dębicki do Krakowa zaglądał, usiłował spotkać się z szacownym zbieraczem, a i zamierzał podjąć się obowiązków pedagogicznych w mieście pod Wawelem. Do tego tematu w korespondencji z Jasieńskim wraca jeszcze nasz bohater w jednym z następnych listów, stwierdzając z ukrytą nutą zawodu: ... sztuka krakowska nie dopuszcza mnie do siebie (...) może cały Kraków jest wielkim kretowiskiem. Na szczęście nie przywiązywałem wagi do pertraktacji z p. Stryjeńskim. Toteż o żalu nie ma mowy...21
A kiedy na łamach lwowskiego „Słowa Polskiego” w listopadzie 1901 r. rozgorzała dyskusja nad wypowiedziami Feliksa Jasieńskiego na marginesie uwag o Maxie Klingerze na temat misji przyszłej polskiej sztuki, Dębicki – zgodnie ze swą naturą – usiłował sprawę załagodzić, sam w tej sprawie wydał z innymi oświadczenie i pisał: Dodać muszę, że p. N, jak i p. W z resztą całej redakcji „Słowa Polskiego” uczuli szczery żal z powodu Waszego rozgoryczenia. (...) Przekonałem się również, że żywią tu wszyscy dla Was niekłamany szacunek, zresztą inaczej być nie może22.
Serdeczne kontakty Dębicki–Jasieński, przeniesione ze Lwowa do Krakowa, owocowały również opracowaniem efektownego ekslibrisu dla wielkiego zbieracza, a także pracami portretowymi, ukazującymi Mangghę.
W rozlicznych lwowskich pasjach Dębickiego istotne były zainteresowania teatrem. Polegały nie tylko na przyczynieniu się do wystroju pięknego budynku, na bywaniu z kolegami na premierach, ale również na współpracy jako dekoratora i kostiumologa. W tworzeniu malowideł dla Teatru Wielkiego odegrał Dębicki rolę, dając projekty, a później je realizując. Było o tym dość głośno, zwłaszcza gdy okazały budynek – dzieło architekta Zygmunta Gorgolewskiego – został uroczyście otwarty 4 października 1900 r. Wtedy można było podziwiać wspaniale prezentujące się dekoracje: widowni jako dzieła Stanisława Reychana, klatki schodowej – Antoniego Popiela, w foyer głównie Stanisława Dębickiego – w środkowym plafonie alegoria Poezji, w zachodnim Taniec, we wschodnim Muzyka. Nadto alegorie Miłości, Niewinności, Sprawiedliwości i Mądrości oraz sceny z Balladyny Juliusza Słowackiego i Zemsty Aleksandra Fredry23. Jako scenograf i kostiumolog wystąpił przy realizacji dramatu autorstwa Takeda Izuma pt. Transakcja, czyli wiejska szkółka. O poranku japońskim pisał Spectator m.in. ... Zasługą dyrekcji było, że całą dekorację i kostiumową stronę przedstawienia oddała w ręce artysty malarza Dębickiego, głębokiego znawcy świata japońskiego...24
Takie słowa zapewne musiały satysfakcjonować naszego bohatera. W trzy ćwierćwiecza później, po wystawieniu owego japońskiego dramatu Lidia Kuchtówna, pisząc monografię Ireny Solskiej zanotowała: Sztuka robiła na widzach ogromne wrażenie. Stroną dekoracyjną zajął się art. mal. Stanisław Dębicki, znawca japońszczyzny. Zachwycano się również inscenizacją25. Ta była też dziełem Stanisława Dębickiego!
W cztery lata po jego śmierci wielka wystawa książki i grafiki lwowskiej z czerwca 1928 r. uzmysławiała rozmiar jego dorobku w tej tylko dziedzinie, pokazując jego 293 prace! Wymieńmy zatem choć kilka najbardziej znanych pozycji książkowych, jakie ożywił Dębicki kompozycjami okładek i ilustracjami w tekstach autorów polskich i obcych. I tak opracował okładki do: całego cyklu kilkusettomowej Biblioteki Powszechnej, wydanej przez Wilhelma Zukerkandla ze Złoczowa; w 1895 – Nowel Ignacego Maciejowskiego-Sewera i Śpiewów historycznych Juliana Ursyna Niemcewicza z ponad 30 ilustracjami; w 1899 – do Buntu Napierskiego, poematu dramatycznego Jana Kasprowicza z rysunkami; w 1902 – do Bajek, klechd i baśni również Kasprowicza – z rysunkami i do Legend Andrzeja Niemojewskiego z rysunkami do stron tytułowych rozdziałów, inicjałami, ozdobnikami: w 1904 – do Bajki o Kasi i królewiczu Lucjana Rydla z ilustracjami, Pieśni ludowych celtyckich, germańskich i romańskich spolszczonych przez Edwarda Porębowicza; Prometeusza źle skowanego Andre Gide’a; 1905 – Pod niebem indyjskim Rudyarda Kiplinga; 1909 do tomu studenckiej młodzieży Uniwersytetu we Lwowie ku czci Słowackiego... On zasilał okładkami, przerywnikami, inicjałami pisma warszawskie („Chimera”, „Świat”, „Tygodnik Ilustrowany”), lwowskie („Nasz Kraj”. „Lamus”, „Tydzień”, „Nasza Sztuka”, „Szczutek” i „Liberum Veto”, w którym był kierownikiem artystycznym).
A może współpraca przy albumie o Słowackim była antycypacją myśli o krakowskim pogrzebie wieszcza z Krzemieńca? Bo Kraków powracał w jego myślach i tęsknotach. On to skomponowal okładkę do 11 zeszytu „Sztuki Polskiej” poświęconego Matejce z motywami wież Mariackiego Kościoła.
Był twórcą afiszy – również dla lwowskiego Towarzystwa Przyjaciół Sztuk Pięknych – winiet i firmowych znaków, nalepek.
Choć niektórzy uważali go za kontemplatora, trzymającego się na uboczu, to jednak był stałym bywalcem kawiarni Schneidera, a jego pracownia, mieszcząca się przy ul. Pełczyńskiej 7, stanowiła niebagatelny ośrodek życia artystycznego młodopolskiego Lwowa. Ze Lwowa został zaszczytnie wezwany na katedrę po Wyspiańskim w Akademii Sztuk Pięknych, gdzie w wieku 55 lat zmarł w lipcu 1924 r. Po dwu latach ciało jego oddano Lwowowi, miastu, które ukochał szczególnie.

PRZYPISY
1 Tadeusz Rybkowski: Śp. Stanislaw Dębicki, „Słowo Polskie”, 1924, 3 IX, nr 242
2  ibidem
3 Stanisław Wasylewski: Lwów, Wydawnictwo Polskie (Wagner), Poznań, b.d., s. 151
4 Stanisław Wyspiański : Kalendarz życia i twórczości 1 III 1890 – ostatnie dni marca 1896. Opr. Maria Stokowa: Dzieła zebrane, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1982, t. 16, s. 186
5 Por.: Polskie życie artystyczne w latach 1890–1914. Praca zbiorowa pod redakcją A. Wojciechowskiego. Ossolineum, 1967, s. 178
6 Por.: Zofia Romerowa: O grafice Stanisława Dębickiego. W: Pamiętnik IX Zjazdu Bibliotekarzy Polskich, Lwow 1929, s. 77
7 Wydział Towarzystwa Sztuk Pięknych we Lwowie u namiestnika i marszałka krajowego. „Słowo Polskie”, 1901, 20 XI, nr 542
8 Por.: Józef Chełmoński w świetle korespondencji. Opr. Jan Wegner. Ossolineum 1953, s. 147
9 Por.: Biblioteka Ossolineum. Papiery TPSP we Lwowie, Korespondencja 1884–1920. Tom XLVIII, s. 147
10 Por.: Pamiętnik IV Zlotu Sokolstwa Polskiego we Lwowie. Lwów 1904, s. 139
11 Zenon Przesmycki (Miriam): „Pro arte”. Uwagi o sztuce i kulturze... Towarzystwo Akcyjne S. Orgelbranda i Synów w Warszawie. b.r. (po 1909), s. 249–251
12 Por.: Jerzy Zieliński: Pozdrowienia z Krakowa. Krosno 2005, s. 71
13 Zenon Przesmycki (Miriam): „Pro arte”, op. cit. s. 327
14 Biblioteka XX. Czartoryskich w Krakowie. Rkps 633/II, najczęściej nie datowane
15 ibidem
16 ibidem, list z maja 1903
17 ibidem, list z 7 I 1904
18 ibidem, list z 22 II 1906
19 ibidem, list z maja 1906
20 ibidem
21 ibidem
22 ibidem
23 Z internetu: http://www.lwow.home.pl/teatrwielki.htlm, s. 6 i 8. Por. też Stanisław Wasylewski: Lwów, op. cit., s. 153.

TADEUSZ Z. BEDNARSKI, krakowianin, ur. 1934 w Poznaniu. Filolog i dziennikarz, współpracował z ponad 60 tytułami prasowymi. Stworzył cykl o siedmiu malarzach Młodej Polski. Wyróżniony Złotym Laurem Kultury Polskiej, Honorowy Obywatel m. Szczawnicy.

ZOFIA BEDNARSKA, z d. Białas, ur. 1940 w Krakowie. Absolwentka AM w Krakowie, praca zawodowa w Przychodni Przemysłowej w Krakowie, gdzie przeszła wszystkie stopnie, aż po kierownictwo Przychodni. Od 1964 jako żona Tadeusza, współpracuje w wydaniach jego książek.