Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018

W KRAKOWIE I DALEJ

Notatki
• W bieżącym roku mija 70. rocznica śmierci wielkiego Arcybiskupa lwowskiego obrządku ormiańskokatolickiego, Józefa Teodorowicza, senatora RP, wspaniałego patrioty polskiego. W związku z tym polscy Ormianie obwołali rok bieżący, 2008, Rokiem Arcybiskupa Teodorowicza, który będzie solennie obchodzony w całym kraju. Początek Roku zainaugurował ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski mszą św. rzymskokatolicką, odprawioną 10 lutego br. w kościele dominikańskim we Wrocławiu. Po mszy odbyło się spotkanie, na którym ksiądz poruszył niektóre aspekty życia i działalności Wielkiego Arcybiskupa.

• W Krakowie w styczniu ‘08 w wieku 85 lat zmarł aktor Julian Jabczyński, który spędził tu wiele lat powojennych. Urodził się w Stanisławowie (1923), a po wybuchu II wojny wyjechał wraz z matką do Rumunii i swoje aktorstwo, jeszcze amatorskie, rozpoczął właśnie tam, w ośrodku polskim w Craiovej. W 1945 r. wrócili do Polski, do Krakowa, ale były tu dlań lata nędzy i głodu. Przeniósł się do Opola, potem na Wybrzeże, a do Krakowa powrócił w 1956 r. Wszedł w grono jeszcze działających dawnych aktorów, w dużej części lwowskich. Dyrektorem był wtedy – co by o nim nie mówić – doskonały reżyser w starym dobrym stylu, lwowianin Bronisław Dąbrowski. Jabczyński stał się jednym z ulubionych aktorów krakowskich teatrów, grał głównie w komediach, a także w kabarecie Jama Michalikowa.
Publicysta jednej z krakowskich gazet napisał po jego śmierci: był aktorem przedwojennym. A jakże inaczej? Był wszak z naszych stron!
Dodajmy nieco złośliwie: bo u nas aktorzy nie grali tyłem albo na leżąco, albo na baranach innego aktora. Albo na drabinie, która miała udawać Mont Blanc. Choć to raczej nie wina (czy zasługa?) aktora, lecz reżysera. Dlatego dziś w teatrach pustawo...

• W prasie przeczytaliśmy, że ekspatrianci (ignorancko nazywani w PRL i III RP „zabużanami”), którzy utracili całe swoje mienie na ziemiach zabranych, nie mają nadal szans otrzymania godziwych rekompensat – ponad owe 20% wartości. Okazuje się, że ani PiS, ani PO nie czynią niczego pozytywnego w tym kierunku, pomimo obietnic przedwyborczych. Politycy LiD natomiast – tak jak b. postkomunistyczne rządy – uważają, że ustawowe 20% dla Kresowian to aż nadto wystarczająca rekompensata. Nie dziwi nas to, ponieważ nie zapominamy, że w taki właśnie sposób wypowiadał się niejaki Widacki, dobrze pamiętany z czasów, gdy był ambasadorem na Litwie, a obecnie działa jako poseł LiD, pomimo że jego pozapolityczna działalność oczekuje na osądzenie przez wymiar sprawiedliwości RP (patrz CL 2/05 – Widactwo).
„Zabużanom” pozostaje więc tylko droga sądowa – najpierw w sądach krajowych, potem w Trybunale w Strasburgu. Tylko kto z ekspatriantów lub ich niebogatych potomków będzie w stanie podjąć takie przedsięwzięcie?

• W grudniu 2007 r. odbyło się przekazanie sztandaru krakowskiego środowiska 27. Wołyńskiej Dywizji Piechoty Armii Krajowej do Muzeum Armii Krajowej w Krakowie.
Sztandar (kombatancki) przechowywany był od 1988 r. – tj. od czasu poświęcenia go na Wawelu przez kard. Franciszka Macharskiego – w kościele pw. Świętej Jadwigi Królowej pod troskliwą opieką ks. prałata Jana Dziaska. Przy kościele tym gromadzili się wołyńscy kombatanci pod przewodnictwem śp. Tadeusza Świądra, a następnie Jana Lipińskiego. Obecnie w związku z naturalnym zmniejszeniem się Środowiska Żołnierzy 27. WDP AK postanowiono przekazać sztandar do Muzeum AK. Pierwsza część uroczystości odbyła się w kościele św. Jadwigi, gdzie mszę św. odprawił ks. prałat J. Dziasek, który wygłosił mądrą i piękną pożegnalną homilię. Druga część miała miejsce w Muzeum, gdzie po przemówieniu dyrektora Muzeum AK Adama Rąpalskiego – jako przyjmującego, i Jana Lipińskiego – jako przekazującego, sztandar znalazł swoje miejsce. W obu częściach uroczystości wzięło udział kilkadziesiąt osób ze środowisk akowskich, kombatanckich, wołyńsko-kresowych i in. patriotycznych. (DTS)