Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018

LISTY DO REDAKCJI

Pan Andrzej Ziemilski (Warszawa) nadesłał nam odbitkę swego wspomnienia (wydrukowanego w jednej z gazet w ub. roku) pt. „Włodyk”. Włodzimierz Drużbiak (1908–97) zachował się w pamięci p. Ziemilskiego:
Łagodnie uśmiechnięty, opalony, z furą jasnych włosów. Takim go znałem i zapamiętałem: może jeszcze z przedwojennej Czarnohory, z nart, ze schroniska na Maryszewskiej? A latem – z jakiegoś lwowskiego boiska, z hali sportowej przy ul. Jabłonowskich? A może było to później, dużo później, już za „pierwszych Sowietów” we Lwowie? Gdzieś na Pohulance, Pasiekach, na slalomowym stoczku, przekornie zwanym przez nas „Himalajami”?
„Włodyk” był pedagogiem sportu, znakomitym instruktorem, autorem pierwszej po wojnie książeczki o sztuce jazdy na nartach, ale jego królestwem była lekkoatletyka – odnosił własne sukcesy, a jako trener doprowadził polską sztafetę na olimpiadzie w Tokio do stebrnego medalu.

Panie Andrzeju! Nadesłany tekst bardzo nam „leży”, ale zbyt niedawno był gdzie indziej publikowany, byśmy go w całości odbitka xero była niepełna). A może napisałby Pan coś dla nas specjalnie? Bylibyśmy bardzo ucieszeni!

Otrzymaliśmy też list od p. prof. Zdzisława Żygulskiego jun., uzupełniający artykuł dr A. Małeckiej o Profesorze T. Lewickim (CL 3/98). Autor listu pisze:
Lwów miał wybitnych językoznawców, a niektórzy z nich osiągnęli sławę światową. Ich nestorem był Andrzej Gawroński (1885–1927), wszechstronny humanista i poliglota władający 60 językami, znawca sanskrytu, założyciel Polskiego Instytutu Orientalistycznego przy lwowskim uniwersytecie, także inicjator Polskiego Towarzystwa Językoznawczego. Jego uczniem był Eugeniusz Słuszkiewicz, autorytet w zakresie Indii. Prawdziwym geniuszem językoznawstwa indoeuropejskiego i ogólnego był Jerzy Kuryłowicz, profesor Uniwersytetu Jana Kazimierza, a po wojnie uniwersytetów we Wrocławiu i Krakowie. Znakomitym mongolistą był Marian Lewicki, arabistą zaś jego stryjeczny brat – Tadeusz Lewicki [...]. Spotykałem się z nim w domu moich karaimskich przyjaciół, Marianny z Zajączkowskich i Zygmunta Abrahamowicza. Mundzio Abrahamowicz, turkolog, odcyfrowywał źródła tureckie do historii Polski.
Tadeusz Lewicki, człowiek czarujący, otwarty i dowcipny, mówił śpiewnym lwowskim językiem, z lekką nutą ironii i autoironii. [...]


A teraz ciekawy list otrzymany od p. doc. dra Andrzeja Pisowicza, autora świetnego artykułu o polskich Ormianach, zamieszczonego również w CL 3/98:
Jeżeli któryś z Czytelników mego artykułu pt. Sześćset pięćdziesiąt lat Ormian polskich [...] przypadkiem oglądał w 1992 r. i zapamiętał jeden z programów prof. Jana Miodka Ojczyzna-polszczyzna, w którym prezentowane były moje argumenty na rzecz stosowania tradycyjnej polskiej nazwy stolicy Armenii w formie ERYWAŃ przeciw niefortunnej formie Erewan lansowanej przez polskie wydawnictwa kartograficzne i publikacje PWN, mógłby być zaskoczony widząc nie tylko w krótkiej notce biograficznej po moim artykule (dobre prawo redakcji do oparcia się na danych polskich atlasów), ale i również pochodzącym ode mnie tekście, zwalczaną przeze mnie od lat formę Erewan. Otóż nie zmieniłem poglądów od 1992 r. i nadal mówię i piszę ERYWAŃ, tak jak mówiono i pisano przed wojną (proszę sprawdzić m.in. w wydanym we Lwowie Powszechnym Atlasie Geograficznym Eugeniusza Romera, Książnica-Atlas, II wydanie). Jeszcze w 1969 r. polonista prof. Wacław Kubacki w swych Malwach na Kaukazie używał tej właśnie formy (por. przydomek niesławnej pamięci feldmarszałka Iwana Paskiewicza zwanego Erywańskim, a nie Erewańskim).
Forma Erewan pojawiła się po drugiej wojnie światowej w następstwie swoistego retuszu fonetyczno-ortograficznego, który przeprowadzono w ZSRR w 1936 r. w obrębie rosyjskiego (ale tylko rosyjskiego) nazewnictwa oficjalnego. Robiąc gest wobec Ormian i Gruzinów posiadających w ZSRR swe „republiki”, władze sowieckie zastąpiły stare, tradycyjne formy rosyjskie Eriwań i Tiflis formami nowymi: Jeriewan i Tbilisi, które były bliższe brzmieniu nazw tych miast w językach oryginalnych (po ormiańsku Jerewan, po gruzińsku Tbilisi).
Normatywne kompendium z 1959 r. pt. Polskie nazewnictwo geograficzne świata w paragrafie poświęconym nazwom z terenu Armenii w rubryce nazwy tradycyjne i spolszczone przez niedopatrzenie nie zamieściło formy faktycznie przed wojną używanej (Erywań), lecz wprowadziło formę Erewan, przed którą, jako filolog-armenista, który studiował język ormiański właśnie w tym mieście, wzdragam się, bo forma taka (Erewan) jest faktycznie w Armenii używana, ale tylko w lokalnym dialekcie, zwanym ararackim. Literacka wymowa ormiańska to, jak wspomniałem, JEREWAN (z akcentem na ostatniej sylabie).
Formy tradycyjne mają dużą wartość, bo świadczą o starych kontaktach między narodami. Są częścią dziedzictwa kulturalnego minionych epok. Na tym samym stanowisku stał zmarły w tym roku geograf prof. Jerzy Kondracki, wieloletni przewodniczący Komisji Standaryzacji Nazw Geograficznych Poza Granicami Polski przy Ministerstwie Edukacji Narodowej. W 1986 r. udzielił on poparcia moim argumentom. Również w najnowszej publikacji tej komisji pt. Nazwy państw świata, ich stolic i mieszkańców (Główny Urząd Geodezji i Kartografii, Warszawa 1997) jako jedyna (!) polska nazwa stolicy Armenii widnieje ERYWAŃ.
W czasopiśmie związanym silnie z przeszłością i tradycją, jakim jest Cracovia–Leopolis mogę, jestem tego pewien, liczyć na zrozumienie mego stanowiska w powyższej kwestii (oczywiście, nie jest to zagadnienie najwyższej wagi).
Czytelników zainteresowanych bliższymi historycznymi szczegółami odsyłam do mego popularnego artykułu pt. Polskie warianty nazwy stolicy Armenii  w najnowszym (3–4 z 1998 r.) numerze wychodzącego w Krakowie czasopisma Język Polski (organ Tow. Miłośników Języka Polskiego).

Dziękujemy i przepraszamy za wywołanie małej „burzy”. Ale mamy przy okazji jeszcze jeden problem: „ormiański” a „armeński”. Czy nie należałoby tego rozróżniać: ORMIAŃSKI to związany z polskimi Ormianami, ARMEŃSKI – z Armenią. Podobnie: ORMIANIN i ARMEŃCZYK?

Od pana Stanisława Wielgusa z Holiday, Florida otrzymaliśmy miłe słowa:
Życzę wszystkim Miłośnikom Lwowa dalszej owocnej pracy na niwie społecznej, dla po tamtej stronie potrzebujących ludzi – Dla Tej, Która nie Zginęła.

Dziękujemy. Wszystkim naszym Korespondentom przesyłamy serdeczne życzenia świąteczne i noworoczne.
Redakcja