Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018

Z TAMTEJ STRONY

CMENTARZ ORLĄT PO RAZ KOLEJNY
W poprzednim numerze CL przedstawiliśmy bilans ubiegłorocznych prac (a często i zmagań) w sprawie odbudowy Cmentarza Obrońców Lwowa. Dalsze koleje drogi przez mękę są na ogół Czytelnikom znane z krajowych mediów, warto je jednak nieco uporządkować.
W styczniu odbyło się któreś tam z rzędu spotkanie sekretarza generalnego Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, p. Andrzeja Przewoźnika (towarzyszył mu prezes ZG TMLiKPW p. Andrzej Kamiński) z ukraińskimi wyższymi urzędnikami we Lwowie. Widzieliśmy potem przygnębiający reportaż w telewizji, jednak prawda nie była aż tak czarna: operator TVP znalazł się na samym początku spotkania, kiedy tamtejsze jastrzębie były jeszcze pod wpływem swojego „okrągłego stołu” (o nim niżej). Jednak w miarę upływu godzin takt p. Przewoźnika, a także mera Lwowa p. Kujbidy, doprowadziły do pewnych uzgodnień.
Strona ukraińska zgadza się więc na wszczęcie robót na wiosnę (zresztą zobowiązuje ją do tego decyzja prezydenta Kuczmy). Ulica, która przecięła cmentarz po stronie wschodniej, zostanie czasowo zamknięta, co umożliwi ekshumację leżących pod nią szczątków ludzkich. Zostaną też podjęte prace przy katakumbach i ich otoczeniu (mury oporowe, schody, pomniki) oraz na polach wokół (poniżej) nie istniejącej kolumnady. Natomiast urzędnicy ukraińscy nadal blokują odbudowę kolumnady, powrót kamiennych lwów i przywrócenie niektórych napisów, m.in. na pomnikach Amerykanów i Francuzów (!?).
Warto wspomnieć, że niedawno przebywał w Krakowie z ramienia Rady Ochrony Pamięci WiM dr Janusz Smaza, który za naszym pośrednictwem nawiązał kontakt z mieszkającą tu p. arch. Krystyną Tołłoczko-Różyską (wdową po prof. Różyskim, twórcy pomnika lotników amerykańskich), i otrzymał od niej sporo ciekawych i nieznanych mu dotąd fotografii obu pomników (ściślej ich rzeźbiarskich detali). Dr Smaza, jako konserwator rzeźby, będzie współpracował przy odtwarzaniu kamiennych postaci.
Od prof. Andrzeja Koli z Torunia, archeologa kierującego ekshumacjami, otrzymaliśmy kilka zdjęć, z których jedno tu reprodukujemy.
Zwracamy ponadto uwagę Czytelników na bardzo dobry, wyważony wywiad, którego na temat Cmentarza Orląt udzielił Konsul Generalny RP we Lwowie, p. Piotr Konowrocki pani Teresie Pakosz (z Polskiego Radia-Lwów), opublikowany w Naszym Dzienniku 34/98.
Na koniec kilka słów o wspomnianym wyżej okrągłym stole. Zebrało się we Lwowie (daty nie znamy) grono ok. 40 „przedstawicieli nauki, społecznych, kulturalnych, oświatowych organizacji i stowarzyszeń Lwowszczyzny”, którzy debatowali nad uporządkowaniem polskich mogił wojskowych na Cmentarzu Łyczakowskim we Lwowie. W wydanym „Oświadczeniu” roi się od stwierdzeń o polskiej agresji, o walce wyzwoleńczej z okupantem [polskim oczywiście], której ofiarą padła cywilna ludność ukraińska i żydowska [?], o ciemiężycielach ukraińskiej ziemi, a potem o pompatycznym panteonie i o tym, że nie mogą być odnawiane kolumnada, brama wejściowa od strony Pohulanki, znak pamiątkowy (pomnik) „rarańczyków”, lwy kamienne, głowy i rzeźby z orderem „Virtuti Militari” na katakumbach, liczne balustrady [balustrady jako przejaw polskiego imperializmu – przyp. red.), symbole militarne, pompatyczne rzeźby, [...] powinny być demontowane odnowione samowolnie wszystkie szowinistyczne polskie napisy [...] typu „Obrońca Lwowa”, „bohaterom poległym w obronie Lwowa i ziem południowo-wschodnich”, „Orlęta” i napisy na pylonach.
Na koniec „okrągły stół” uważa, że polska strona powinna zabezpieczyć należne odtworzenie ukraińskich mogił wojskowych na terytorium RP (żołnierzy UNR, UGA oraz UPA).
Warto dodać, że jednym z najbardziej aktywnych uczestników „okrągłego stołu” był Myrosław Hniłko czy Hnyłko, którego nazwisko pamiętamy (CL 2/97) jako tego, który zalecał usunięcie pomnika Mickiewicza, by zrobić miejsce dla studzienki z figurą Matki Boskiej, stojącej nieopodal, na skwerze Wałów Hetmańskich (taki pobożny!). Hnyłko jest autorem koreferatu do Projektu uporządkowania polskiego wojskowego cmentarza we Lwowie 1918–1920, przedłożonego przez stronę polską. Trudno tu powtarzać cały elaborat, ale łatwo się domyślić, jaki jest jego ton – wszystko na nie. Nie możemy się jednak powstrzymać od przytoczenia takiego ustępu: ...ze względu na współczesne międzynarodowe stosunki nawet nietaktem byłoby robienie wyrzutów Amerykanom i Francuzom z pomocą niezwykłych pomników o popełnieniu nieświadomych politycznych błędów przez ich żołnierzy z tych odległych czasów.
Kazimierz Selda

W krakowskim noworocznym Dzienniku Polskim (1/98) doskonały artykuł pt. Okaleczone lwy zamieścił red. Adam Molenda. Przedstawił tam historię Cmentarza Orląt i dzisiejsze perypetie z jego odbudową.


Nie stójmy w miejscu
ciąg dalszy...

Autor nawiązuje do tytułu i treści artykułu na temat szkolnictwa w Małopolsce Wschodniej, który zamieściliśmy w CL4/97, pt. „Nie stójmy w miejscu”.

Dopiero rozpad sowieckiego imperium pozwolił ocenić kompletne spustoszenie w dziedzinie kultury, jakiego dokonał komunizm w społeczności polskiej żyjącej na Ukrainie. Zniszczenia widoczne w substancji materialnej próbowano ująć nawet w liczby. Niewymierna ruina pozostała w dziedzinie kultury duchowej, a w szczególności w szkolnictwie. Nic dziwnego, gdyż każdy okupant przemierzający nasz kraj, w pierwszej kolejności likwidował inteligencję, w tym nauczycieli. Skutki takiego postępowania i w tym przypadku nie kazały na siebie długo czekać. Większość z 1,5-milionowej rzeszy Polaków zamieszkujących Ukrainę nie zna ojczystego języka, historii i kultury swego narodu. Część z nich w przeszłości, z różnych względów, dobrowolnie, a często pod przymusem, zmieniła w dowodach swą przynależność narodową. Na obszarze całej Ukrainy, tylko we Lwowie, pracowały dwie szkoły polskie. Nieliczne działające kościoły pełniły funkcję ostoi katolicyzmu i polskości.
Obecnie sytuacja zmieniła się na lepsze. Coraz więcej Polaków powraca do swych ojczystych korzeni. Po odrodzeniu kulturalnym, przejawiającym się powstawaniem licznych towarzystw i stowarzyszeń, przyszedł czas na odbudowę szkolnictwa polskiego. W grudniu 1996 roku powołany został Związek Nauczycieli Polskich na Ukrainie. Związek, tak oczekiwany i niezbędny dla koordynacji szkolnictwa polskiego, stanął przed ogromem zadań i odpowiedzialności. Na każdym kroku brak wykwalifikowanych nauczycieli, odpowiednich podręczników, pomocy szkolnych i co najważniejsze doświadczenia.
W zależności od ilości i prężności skupisk polskich niezbędne są różnorakie formy nauczania. Chciałbym w tym miejscu podzielić się z Czytelnikami refleksjami o doświadczeniach sobotnich szkółek języka polskiego. Ta forma nauczania wprowadzona została w Drohobyczu.
Po wyborach nowego Zarządu Drohobyckiego Oddziału TKPZL w 1995 roku, już na pierwszym posiedzeniu zapadła decyzja o utworzeniu Polskiej Sobotniej Szkoły. Wybór tego sposobu nauczania uzasadniono tym, że dzieci mieszkają w Drohobyczu w różnych dzielnicach oraz wielu okolicznych wioskach. Skorzystaliśmy też ze wzorca amerykańskiego. Przez długie lata analogiczne szkoły funkcjonują przy polonijnych skupiskach na całym świecie. Dzieci przez pięć dni tygodnia uczą się w szkole państwowej, a w sobotę w szkole ojczystej. Tam się poznają i tworzą wspólnoty narodowe, a nade wszystko uczą się razem ojczystego języka, historii i kultury polskiej.
W pierwszej kolejności złożono do ukraińskich władz oświatowych podanie o rejestrację szkoły. Do wniosku dołączono podania rodziców o przyjęcie dzieci do szkoły. Do pracy zgłosiło się też 6 chętnych nauczycieli. Praktycznie zaczynaliśmy od zera, bez programów nauczania, podręczników i doświadczenia. Pani dyrektor Oddziału Krakowskiego „Wspólnoty Polskiej” dr Krystynie Gąsowskiej zawdzięczamy, że jeszcze tego samego roku nauczyciele z Drohobycza mieli możliwość dokształcenia się na kursie polonistycznym.
Statut naszej szkoły został przedstawiony przez Związek Ministerstwu Oświaty Ukrainy jako wzorcowy do rejestracji Sobotnich Szkół Polskich na Ukrainie.
Na rejestrację czekaliśmy półtora roku, chociaż zgodnie z prawem winniśmy odpowiedź otrzymać po 30 dniach od złożenia wniosku. 21 listopada 1996 roku została oficjalnie zarejestrowana pierwszy raz po II wojnie światowej polska placówka oświatowa w naszym regionie, pięcioletnia Sobotnia Szkoła Polska. Dzięki życzliwości dyrektora szkoły nauki jazdy mogliśmy zajęcia prowadzić w murach tej szkoły już od września 1995 roku. Z Lublina, z Fundacji Goniewicza, otrzymaliśmy niezbędne podręczniki do nauki języka polskiego. Około 70 uczniów rozpoczęło naukę w ojczystej szkole, którą bezpłatnie prowadziło i nadal prowadzi 6 nauczycieli. W okresie zimy pomieszczenia były nieogrzane. Trudne warunki nie zraziły jednak nauczycieli i uczniów. Podczas lekcji dzieci siedziały w kurtkach i płaszczach, a pisały nie zdejmując rękawiczek. Dzięki życzliwości Rodaków z Warszawy mamy możliwość przygotowywania dzieciom kanapek i herbaty. Nauczyciele wraz z młodzieżą organizują rozmaite odczyty, imprezy i wycieczki, tradycyjny opłatek. W kościele przygotowano wystawę o Zmartwychwstaniu Pańskim oraz o św. Wojciechu. Do bardzo udanych zaliczyć można spotkanie ze św. Mikołajem, na które przybyły dzieci z Drohobycza i okolicznych wiosek. Ogółem ponad 300 osób. Radość nie miała granic, tak dla dzieci, jak i dziadków, którzy z rozrzewnieniem wspominali swe dzieciństwo.
W odległych o 20 km od Drohobycza Medenicach w roku ubiegłym zapoczątkowano również naukę języka polskiego. Dzięki życzliwości ks. Marka zajęcia odbywają się na plebani. Nauczycielka dojeżdża z Drohobycza. Dzięki temu w tej parafii stwarza się wspólnota rodziców, dzieci, nauczycieli.
Nadal nasza szkoła nie posiada własnego lokalu. Starania o zwrot pustej ochronki, wybudowanej w 1912 roku ze składek polskich rodzin, skończyły się niepowodzeniem. Nadal brakuje nam książek, pomocy szkolnych, tablic, filmów video o tematyce edukacyjnej, zeszytów, ołówków i długopisów. Pragniemy, by nasze dzieci były mądre i roztropne. Marzymy dla nich o komputerze i regularnych koloniach letnich w Polsce.
Zdajemy sobie sprawę z faktu, iż samotnie niewiele moglibyśmy zdziałać. Korzystając z okazji, pragnę na tych stronach złożyć serdeczne podziękowania za pomoc i ogrom serca paniom dr Krystynie Gąsowskiej, Oldze Serwatko, ks. Antoniemu Bednarzowi z kościoła św. Jadwigi, o. Dominikowi Bednarczykowi – przeorowi krakowskiego konwentu Bonifratrów, mgr. inż. arch. Andrzejowi Chlipalskiemu, mgr. Wiesławowi Wentowi – kierownikowi Katedry Wczesnoszkolnej przy Wojewódzkim Ośrodku Metodycznym w Krakowie, doc. Marianowi Lurskiemu i wielu innym dobrym i życzliwym nam ludziom.
Adam Chłopek
Drohobycz

Wydarzenia
• We wrześniu ub.r. w Kamionce Strumiłowej miała miejsce uroczysta koronacja obrazu Chrystusa Milatyńskiego (ściślej jego kopii, ponieważ, jak wiemy, oryginał znajduje się obecnie w kościele xx. Misjonarzy na Kleparzu w Krakowie – patrz CL 2/96). Koronę na Cudowny Obraz poświęcił Ojciec Święty Jan Paweł II w Dukli w czerwcu tamtego roku, a aktu koronacji dokonał ks. abp Marian Jaworski, dokładnie w 250. rocznicę ogłoszenia kultu Chrystusa Miłosiernego z Milatyna. Przypomnijmy, że odnowienie tego kultu odbyło się przed półtora rokiem w Kamionce Strumiłowej, o czym pisaliśmy w CL 4/96.

• W październiku odbyło się w Drohobyczu zakończenie Konkursu Literackiego im. Kazimierza Wierzyńskiego. Laureatką III nagrody została p. Ewa Tajner, a wyróżnienia otrzymali pp. Teresa Kulikowicz-Dutkiewicz, Włodzimierz Popławski, Krystyna Angielska i Barbara Zajdel – wszyscy wymienieni ze Lwowa (laureatem I nagrody został p. Józef Zerubicki z Płoskirowa, a II – p. Michał Ternawski z Krymu).

• W listopadzie nastąpiło we Lwowie zakończenie centralnych eliminacji do VI Konkursu Recytatorskiego Kresy ’97. Recytatorzy reprezentowali dwie grupy wiekowe: do i od 14 lat. W młodszej grupie dwa pierwsze miejsca uzyskali Anna Weselska i Jerzy Waśkała ze Lwowa, a II i III podzieliły m.in. Anna Kropiwnicka ze wsi Popiele k. Drohobycza i Gabriela Iwanicka ze Lwowa. Ze starszej grupy do finału w Białymstoku zakwalifikowano m.in. Weronikę Piekarowską, Janusza Magirowskiego, Julię Gołbanow i Agnieszkę Sosnowską ze Lwowa.

• We Lwowie zakończył swoją misję dotychczasowy szef Konsulatu Generalnego RP, p. Tomasz Marek Leoniuk. Nowym konsulem generalnym został p. Piotr Konowrocki, dotychczasowy konsul. Z zawodu jest dziennikarzem, doktorem politologii. Przed przybyciem do Lwowa pracował w wydziale konsularnym Ambasady RP w Moskwie.
W centrum uwagi konsula Konowrockiego – jak zapewnia – oprócz działalności typowo konsularnej, pozostaje pomoc Polakom na tamtym obszarze, szczególnie rozwój polskiego szkolnictwa, polskie media – gazeta i radio, oraz Cmentarz Orląt.
Piotr Konowrocki ma 35 lat. Jego żona Julia jest rzecznikiem prasowym lwowskiego Konsulatu Generalnego. Mają dwoje dzieci.

• Polski konsul handlowy we Lwowie, Jacek Gierałt, został tam pobity przez młodocianych bandytów, którzy usiłowali mu ukraść służbowy samochód. Nie potrafili jednak sforsować autoalarmu.

• W dzień Nowego Roku zmarł we Lwowie w wieku 75 lat Igor Iwanow, muzyk, kierownik polskiego chóru „Lutnia”. Był z pochodzenia Rosjaninem, rodem z Równego. We Lwowie osiadł po II wojnie i wszedł w środowisko polskie dzięki swej żonie, pani Marii Iwanowej, znakomitej i często w naszym kwartalniku wymienianej polonistce ze szkoły św. Marii Magdaleny. Pani Marii oraz córce, pani Zofii (też muzyczce – patrz CL 4/97) składamy serdeczne wyrazy współczucia i żalu.

• Rada Najwyższa Ukrainy cofnęła dotację dla wychodzącego w Kijowie polskojęzycznego dwutygodnika „Dziennik Kijowski”. Była to jedyna forma dotacji dla mniejszości polskiej w tym państwie. Czasopisma polskie mogą się tam utrzymywać tylko dzięki pomocy polskich instytucji, głównie „Wspólnoty Polskiej” i Fundacji Pomocy Polakom na Wschodzie.
Równocześnie rząd polski utrzymuje kilka czasopism, wydawanych przez Ukraińców w RP. Jest to taka swoista symetria.

• W drugiej połowie marca odbyło się we Lwowie zebranie sprawozdawczo-wyborcze Towarzystwa Kultury Polskiej Ziemi Lwowskiej. Nowym prezesem został p. Emil Legowicz.
P. Emil Legowicz był dotąd zastępcą redaktora naczelnego „Gazety Lwowskiej”. Prezesowi i całemu Zarządowi serdeczne gratulacje oraz życzenia spokojnej a owocnej pracy składa Zarząd Oddziału TMLiKPW w Krakowie oraz nasza Redakcja.

• Także w Drohobyczu nastąpiła zmiana zarządu oddziału Tow. Kultury Polskiej. Nowym prezesem został p. Adam Aużecki. Jest rodowitym drohobyczaninem, z zawodu lekarzem, pracuje w Truskawcu. Panu Prezesowi i całemu nowemu Zarządowi składamy gratulacje i serdeczne życzenia pomyślności i sukcesów.
Przypomnijmy, że dotychczasowym prezesem był p. Adam Chłopek – znakomity działacz i dzielny człowiek. Członkowie oddziału drohobyckiego chcieli go widzieć dalej na stanowisku prezesa, na przeszkodzie jednak stanął jego stan zdrowia (niedawno przebył ciężką chorobę, ale powoli wraca do formy). Natomiast oczkiem w głowie Pana Adama jest obecnie Polska Szkoła Sobotnia w Drohobyczu (pisaliśmy o niej w CL 1/97 i 3/97), w której uczy i którą chciałby przekształcić w normalną szkołę polską. W następnym numerze CL sam o tym napisze.

• W środowisku Polaków we Lwowie znany jest p. Ludwik Kobierski, do niedawna pułkownik, obecnie już generał armii ukraińskiej. Gen. Kobierski jest Polakiem, ma 47 lat, urodził się na Ukrainie w Krzywym Rogu, ale rodzina wywodziła się z okolic Płoskirowa. Żona generała też jest Polką (brali ślub kościelny), syn kończy studia prawnicze w Lublinie, córka uczy się w lwowskiej Szkole nr 10. Dom jest urządzony i prowadzony po polsku. Generał interesuje się pracą Towarzystwa Kultury Polskiej i często udziela mu pomocy.
Informacje powyższe zaczerpnęliśmy z rozmowy przeprowadzonej z generałem przez redaktorów Gazety Lwowskiej (7/98). Dowiedzieliśmy się także, że w armii ukraińskiej jest jeszcze pięciu innych generałów z polskim rodowodem.