Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018

Henryk Markiewicz, WIELKI SŁUGA WIELKOŚCI

Juliusz Kleiner, znakomity historyk i teoretyk literatury, urodził się we Lwowie w 1886 r., tam ukończył szkoły i studia uniwersyteckie. W l. 1916–20 był profesorem Uniwersytetu Warszawskiego, a od 1920 – na UJK we Lwowie. Od 1919 r. był członkiem Akademii Umiejętności, od 1933 – Polskiej Akademii Literatury. W czasie II wojny ukrywał się na Lubelszczyźnie, a w latach 1944–47 był profesorem KUL. W roku 1947 otrzymał nominację na profesora UJ. Zmarł w 1957 roku.

W ubiegłym roku przypadła więc 40. rocznica śmierci znakomitego uczonego lwowskiego. Z tej okazji p. prof. Henryk Markiewicz udostępnił nam tekst swojego przemówienia, wygłoszonego przy nadaniu imienia Juliusza Kleinera sali nr 16 w Instytucie Filologii Polskiej UJ. To nic, że nie pada tam ani raz słowo – Lwów, my i tak o tym pamiętamy.
Profesor Juliusz Kleiner wygłosił swój wykład inauguracyjny na Uniwersytecie Jagiellońskim w kwietniu 1948, zmarł 23 marca 1957. Działał więc w naszym Uniwersytecie przez lat niespełna dziesięć. Był to końcowy już odcinek jego drogi naukowej, utrudniony i kalectwem wyniesionym z wojny, i pogarszającym się stanem zdrowia, i ograniczeniami, czy zakazami ciążącymi w tych latach nad całą nauką. Nie napisał planowanego tomu trzeciego monografii o Mickiewiczu, monografia o Krasickim i jego epoce zrealizowana została tylko we fragmentach.
Ale żywo obecne były w świadomości ówczesnych studentów polonistyki, do których i ja się zaliczałem, jego prace dawniejsze. Wielu z nas uczyło się z jego podręcznika licealnego. Wszyscy poznawaliśmy Beniowskiego, Balladynę czy Nie-boską komedię poprzez opracowane przez niego tomy Biblioteki Narodowej. Niektórzy czytali również jego wielkie monografie trzech wieszczów. Naszą edukację teoretyczną rozpoczynaliśmy na ćwiczeniach Kazimierza Wyki od obowiązkowej lektury jego prac Charakter i przedmiot badań literackich oraz Analiza dzieła.
Przyjeżdżał więc do nas Kleiner w blasku sławy, którą rozjaśniło jeszcze i ukazanie się zimą 1948/49 drugiego tomu dzieła o Mickiewiczu, i uroczystość wręczenia księgi jubileuszowej w listopadzie 1949 z pamiętnym przemówieniem Kleinera. Powiedział wtedy:
Do założenia szkoły nie dążyłem nigdy. Pragnąłem i własnymi dziełami, i dawaniem podniet przyczynić się do wzbogacenia wartości w życiu indywidualnym i zbiorowym. [...] Pragnąłem umocnić dumne samopoczucie narodowe i poczucie braterstwa i łączności twórczej z kulturą świata, nie dopuszczając zacieśnienia się żadnego. Pragnąłem udowodnić, że badanie naukowe nie niszczy walorów dzieł sztuki, że je potęguje i utrwala, i udostępnia i że badawcze włączenie ich w związki właściwe pozwala tym silniej jaśnieć ich jedyności, ich wielkości. Bo sługą wielkości czułem się przez całe życie.
Bezpośredni kontakt z Kleinerem te słowa w pełni potwierdził. Olśniewał zasięg jego kompetencji: z równą swobodą i znawstwem mówił o metaforyce Słowackiego, o polskim sylabotonizmie, o kontekstach filozoficznych literatury, o jej pokrewieństwach malarskich. Imponował niezwykłym kunsztem wykładowcy. Posługiwał się polszczyzną uroczystą, ozdobną, składniowo skomplikowaną – i było rzeczą zdumiewającą, że bez najmniejszej pomyłki, bez niepotrzebnych powtórzeń słownych, bez wykolejeń składniowych potrafił tym stylem wygłosić dwugodzinny wykład. Nie mając najmniejszej karteczki w ręku potrafił zreferować cały stan badań nad III częścią „Dziadów” czy skomplikowane dzieje kształtowania się poprzez 5 redakcji – jak sądził – dramatu „Zawisza Czarny” Słowackiego. Miał po temu fenomenalne uzdolnienia, ale wspomagał je sumienną pracą. Podczas ładnej pogody widziało się go czasem na Plantach, jak siedzi z napisanym tekstem wykładu – bo wszystkie wykłady pisał – i uczy się go na pamięć. Inna rzecz, że kiedy zabierał głos w dyskusji, a więc bez przygotowania, jego wypowiedź była równie nieskazitelna pod względem kompozycyjnym i stylistycznym. Kleiner mówi tak – zauważył kiedyś Wyka – że stenogram bez najmniejszych poprawek nadaje się do druku.
Wiele skorzystaliśmy z uczestnictwa w jego seminarium. Uczył wielostronnego i szczegółowego poznawania dzieła literackiego, „sztuki interpretacji” i „close reading”, zanim te hasła przywędrowały z zagranicy. Wielostronność jego podejścia do dzieła literackiego otwierała oczy adeptom czy to formalizmu, czy marksizmu, na ograniczenia tych metod, była szczepionką przeciw wszelkiemu doktrynerstwu.
Cechowała przy tym Kleinera niezwykła delikatność wobec studentów: dbał o to, by nikogo nie zawstydzić, nie ośmieszyć, w każdej wypowiedzi seminaryjnej odnajdywał jakąś wartość, w razie potrzeby starał się tę wypowiedź przeformułować i uściślić, by wydobyć z niej pożyteczne ziarno sensu. W podobny sposób dyskutował na zebraniach naukowych: stanowisko, z którym polemizował, przedstawiał zawsze in optima forma – tak, że wyglądało bardziej przekonująco i efektowniej, niż w ustach jego rzecznika.
Od tych czasów minęło lat 40 – i coraz mniej jest wśród nas osób, które żywego Kleinera pamiętają. Spośród uczestników jego ówczesnych seminariów i wykładów odeszli: Tomasz Weiss, Zbigniew Jerzy Nowak, Jerzy Kwiatkowski, Konstanty Puzyna, Andrzej Kijowski. A Kleiner żyje dalej w swoich dziełach. Jego opera magna nie mogły się zestarzeć, należą wciąż do najświetniejszych osiągnięć polskiej nauki o literaturze. Monografie o III części „Dziadów” i „Panu Tadeuszu”, [...] wciąż najlepiej uobecniają wielkość i bogactwo tych arcydzieł, „Beniowski” żyje w tym kształcie, jaki nadał mu Kleiner, wydanie krytyczne Słowackiego wciąż służy badaczom i nic nie zapowiada, by rychło zastąpione zostało jakąś nową edycją.
Więc nie utrwaleniu pamięci o Juliuszu Kleinerze potrzebne jest nadanie tej sali jego imienia. Potrzebne jest nam, abyśmy mogli dać wyraz wdzięczności za to wszystko, czym nas ten wielki sługa wielkości obdarzył. Abyśmy wszyscy – i my, i młodsi od nas – ten trudny do powtórzenia, ale zobowiązujący wzór pracy polonistycznej mieli przed oczyma.

23 kwietnia 1996






HENRYK MARKIEWICZ, ur. 1922 w Krakowie, historyk i teoretyk literatury. Studia polonistyczne na UJ. Pracę naukową rozpoczął w Instytucie Badań Literackich PAN (1949–68). Był założycielem i pierwszym redaktorem naczelnym tygodnika „Życie Literackie” (Kraków, 1951). Od 1956 r. profesor historii literatury polskiej na UJ, tamże w l. 1977–84 był dyrektorem Instytutu Filologii Polskiej. Od 1965 jest członkiem PAN, w l. 1981–86 w jego prezydium. Wydał wiele prac naukowych poświęconych głównie literaturze okresu pozytywizmu oraz teorii literatury, w tym: Główne problemy wiedzy o literaturze (1965), Wymiary dzieła literackiego (1984), Świadomość literacka (1986).