Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018

W KRAKOWIE I DALEJ

LISTOPAD ’98
Listopad jest szczególnym miesiącem dla Polaków. W ciągu tych 30 dni skupiło się wiele ważnych rocznic i obchodów, by przypomnieć tylko drogie nam Święto Zmarłych, Święto Niepodległości, rocznicę wybuchu powstania listopadowego. Do tego dochodzi rocznica Obrony Lwowa, ściślej – jej pierwszej fazy, zamykającej się w datach 1–22 XI, zakończonej wyzwoleniem Lwowa. W 1998 roku przypadła 80. rocznica zrywu, walki i zwycięstwa Lwowskich Orląt, zrozumiałe więc, że była obchodzona w całym kraju szczególnie uroczyście.

Także w Krakowie. Rocznicowa msza św., która odprawiana jest uroczyście w Bazylice Mariackiej corocznie 22 listopada, została tym razem urządzona dzień wcześniej, w sobotę 21 XI. Powodem tej zmiany były organizowane nazajutrz centralne obchody w Warszawie – o nich dalej.
Mszy św. przewodniczył, jak już od szeregu lat, ks. infułat Stanisław Małysiak, koncelebrowali ks. Józef Wołczański oraz ks. Kazimierz Kwiatkowski, przybyły ze Lwowa. Ks. infułat wygłosił okolicznościową homilię, a następnie odmówiono modlitwę wiernych, w której proszono Matkę Bożą w Jej licznych Cudownych Wizerunkach z wschodniomałopolskich świątyń (niestety rozproszonych dziś po licznych kościołach całej powojennej Polski), a także Świętych, Błogosławionych i Sługi Boże z tamtą Ziemią związanych, o wstawiennictwo do Boga w szczególnych intencjach. Jedną z nich była prośba do Ojca Miłosiernego o uśmierzenie szaleńczej agresji na lwowski Cmentarz Orląt.
Na mszę św. przybyło kilka pocztów sztandarowych (AK i ZHR) oraz harcerze ze szczepu XIX Krakowskich Drużyn Lotniczych im. Żwirki i Wigury ZHR oraz ze szczepów Wagabundy i Słowiki. Do Bazyliki Mariackiej zeszła się – mimo siarczystego mrozu – rzesza wiernych. Zwróciliśmy uwagę, że tym razem przybyło jeszcze więcej ludzi niż w poprzednich latach. Czy spowodowała to tylko „okrągła” rocznica? Na pewno nie.
Muzyczną oprawę mszy zapewnili niezawodni przyjaciele: na organach grał – też jak corocznie – prof. Bogusław Grzybek, śpiewał Chór Cecyliański pod dyrekcją Andrzeja Korzeniowskiego.
Po mszy jej uczestnicy udali się – jak zawsze – do Kapitularza Ojców Dominikanów, gdzie przygotowano rocznicowy program. Rozpoczęła go okolicznościowa prelekcja historyka, dra Adama Szuro. Pieśni patriotyczne śpiewał ten sam Chór Cecyliański, a lwowskie – soliści, uczniowie prof. Jerzego Jamińskiego z Chóru „Con amore”. Sala dziękowała im gorącymi brawami. Swoje nowe wiersze deklamowali p. Magdalena Paździora i p. Wiesław Krawczyński. Ich żarliwa treść dotykała spraw jakże aktualnych...
Odbyła się też dekoracja Złotą Odznaką Towarzystwa zasłużonych działaczy, ale o tym piszemy osobno. Po akademii jej uczestnicy składali datki na świąteczną pomoc dla szczególnie potrzebujących Polaków za wschodnią granicą – starych, chorych, samotnych. W zamian otrzymywali świeżo wydane (w tym celu!) tomiki K. Makuszyńskiego Listów ze Lwowa.

* * *
Na centralne obchody 80. rocznicy Obrony Lwowa w dniu 22 listopada wyjechała do Warszawy trzyosobowa delegacja Zarządu Oddziału Krakowskiego TMLiKPW: Urszula Kogut, Edward Adles i Andrzej Chlipalski. Uroczystości rozpoczęła msza św. w Katedrze Polowej Wojska Polskiego, odprawiona przez ks.biskupa Sławoja Leszka Głodzia. Jednym z koncelebransów był kapelan TMLiKPW, ks. Janusz Popławski. Kościół był przepełniony, przybyło wiele pocztów sztandarowych, w tym szkół noszących imię Orląt Lwowskich.
Wśród obecnych, obok prezesa i przedstawicieli Zarządu Głównego TMLiKPW oraz oddziałów z całej RP, zauważyliśmy przybyłą z Londynu wspaniałą artystkę z przedwojennego Radia Lwowskiego, panią Władę Majewską, ministra Andrzeja Przewoźnika, prezesa Federacji Organizacji Kresowych Stanisława Mitraszewskiego, a także niemałą grupę Polaków ze Lwowa.
Po mszy św. uformował się długi pochód ze sztandarami i wieńcami, który przemaszerował na plac Marszałka J. Piłsudskiego. Tam o godz. 12 w południe, po tradycyjnej, uroczystej zmianie warty, delegacje złożyły kwiaty na Grobie Nieznanego Żołnierza – naszego, Lwowskiego Żołnierza. Odbyło się to w uformowanym szyku, a wieńce i wiązanki nieśli przed każdą delegacją – postępując paradnym krokiem – żołnierze z Kompanii Reprezentacyjnej Wojska Polskiego.
Członkowie delegacji krakowskiej żałowali, że nie mogli zostać w Warszawie przez cały następny tydzień i uczestniczyć w licznych rocznicowych imprezach. Było ich sporo: występy Teatru ze Lwowa, prelekcje, koncerty, otwarcie wystawy.
* * *
O innych wydarzeniach listopadowych piszemy osobno: o dekoracji Złotą Odznaką TMLiKPW – niżej, o dorocznej kweście w dniu WW Świętych na rzecz Cmentarza Łyczakowskiego – także niżej, w Notatkach. O konkursie wiedzy o Obronie Lwowa i historii Lwowa prosimy czytać w Kronice.
Karol Odrycki

ZŁOTE ODZNAKI DLA ZASŁUŻONYCH
10-lecie Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich, zbiegające się z 80. rocznicą Obrony Lwowa w 1918 r., było okazją do przyznania przez Zarząd Główny Towarzystwa Złotych Odznak osobom zasłużonym w pomocy Polakom na tamtych ziemiach, a także w pracy Towarzystwa. Z wnioskami o odznaczenia wystąpił do ZG Zarząd Oddziału Krakowskiego, czego efektem było udekorowanie w dniach 21 listopada i 16 grudnia (w trakcie ogólnych spotkań członków TMLiKPW) w Krakowie następujących osób:
Anna Krzysztofowicz. Jako profesor UJ (obecnie na emeryturze) była przez szereg lat pełnomocnikiem rektora ds.rekrutacji młodzieży z państwa Ukraina na wyższe studia w RP. Otaczała opieką studentów ze Wschodu i organizowała dla nich pomoc materialną . Od kilku lat jest współorganizatorką wyjazdów studentów z uczelni krakowskich na teren państwa ukraińskiego w celu nauczania języka i kultury polskiej wśród tamtejszej polskiej młodzieży.
Roman Hnatowicz. Zasłużony w propagowaniu w Krakowie historii i kultury Lwowa (szczególnie twórczości M. Hemara) i Ziem Płd.--Wsch., organizator i wykonawca programów artystyczno-poetyckich, poświęconych tamtym ziemiom oraz walce i męczeństwu Polaków na Wschodzie. W latach 1980. współorganizował razem z S. Wasiuczyńskim półkonspiracyjne spotkania lwowiaków w Krakowie.
Członkowie zarządu OK TMLiKPW I i II kadencji:
Jadwiga Cieślak. Od chwili powstania Towarzystwa w Krakowie – skarbnik i zarazem księgowa oddziału. Wykonuje swoją pracę w sposób sumienny i wzorowy.
Romana Machowska. Aktywna działaczka od początku istnienia Towarzystwa w Krakowie, w II kadencji sekretarz Zarządu. Jest szczególnie czynna na polu kontaktów i pomocy Polakom na Wschodzie, łącznikiem Zarządu ze „Wspólnotą Polską”, Centrum Młodzieży, Apteki Darów. Członek Rady Redakcyjnej „Cracovia-Leopolis”, m.in. zajmuje się (osobiście) rozsyłaniem kwartalnika do oddziałów Towarzystwa i prenumeratorów. Dom pp. Machowskich często gości działaczy polskich ze Lwowa oraz (tygodniami) leczonych w krakowskich placówkach służby zdrowia.
Zdzisława Stopczyńska. Od samego początku istnienia Towarzystwa organizatorka comiesięcznych spotkań lwowskich i ich programów (prelekcji, koncertów), dorocznych uroczystości rocznicowych i świątecznych, a od kilku lat także kwest na cmentarzach krakowskich na rzecz Cmentarza Łyczakowskiego. Wcześniej, przed powstaniem TMLiKPW, była najbliższą współpracownicą S. Wasiuczyńskiego i R. Hnatowicza.
Jerzy Żuk. Po raz drugi wiceprezes ZO Towarzystwa w Krakowie, odpowiedzialny za działalność organizacyjną i gospodarczą. Pełni funkcję łącznika między ZO a wykonawcami prac na Cmentarzu Łyczakowskim we Lwowie, prowadząc nadzór i obsługę organizacyjno-finansową. Niezwykle aktywny w dziele pomocy materialnej dla Polaków na Wschodzie.
Działacze spoza Zarządu:
Krystyna Stafińska. Od samego początku prezeska Koła Stanisławowian przy OK TMLiKPW w Krakowie. Koło, prowadzone w sposób wzorowy organizacyjnie i merytorycznie, świadczy daleko idącą pomoc materialną i humanitarną Polakom w Stanisławowie, a ponadto prowadzi systematycznie prace nad dokumentacją historii i zabytków woj. stanisławowskiego. Jest jednym z najbardziej aktywnych członków Rady Redakcyjnej „Cracovia-Leopolis”.
Łucja Gedl. Jej zasługą jest stworzenie i wieloletnie prowadzenie dystrybucji prasy (w tym głównie „Semper Fidelis”, „Gazety Lwowskiej” i „Cracovia-Leopolis”) oraz książek o tematyce kresowej, które sprowadza z całej Polski. Na tym polu z oddaniem współpracowała z wieloma mniejszymi oddziałami Towarzystwa, prowadząc dystrybucję. Równocześnie jest od szeregu lat organizatorką wycieczek do Lwowa i na ziemie południowo-wschodnie; osobiście je zresztą prowadzi.
Zarząd Oddziału Krakowskiego TMLiKPW składa wszystkim Odznaczonym serdeczne podziękowanie i gratulacje.

Listę osób odznaczonych rok wcześniej (1997) opublikowaliśmy w CL 1/98.

MAŁOPOLSKA WSCHODNIA POZOSTAJE NA SWOIM MIEJSCU

Przed kilkoma miesiącami toczyły się spory na temat nazwy pewnego województwa – no właśnie, jakiego?
Chodzi o obszar, który w latach powojennych stał się de facto województwem rzeszowskim, ale przyzwyczailiśmy się go nazywać – bezpodstawnie, bo w nader szerokim zakresie terytorialnym – Rzeszowszczyzną. Dlaczego bezpodstawnie? Bo pojęcie to nie miało uzasadnienia w dziejach. Jest to w istocie środkowy fragment historycznej Małopolski, administracyjnie zaś stanowił przed wojną zachodnią część województwa lwowskiego (które opierało się wszak aż o Wisłę, naprzeciw Sandomierza). Po II wojnie i odcięciu od państwa polskiego metropolii tamtej ziemi – Lwowa, trzeba było znaleźć zastępczą stolicę dla pozostałej po tej stronie części województwa lwowskiego. Wybór padł (chyba słusznie) na centralnie położony Rzeszów, miasto dotąd rangi powiatowej. Prawdę mówiąc, bardziej na to zasługiwał wtedy Przemyśl, większy i z tradycjami, lecz położony skrajnie, przy samej pojałtańskiej granicy. Korzyść dla Rzeszowa była niewątpliwa: miasto rozrosło się, awansowało kulturalnie. Ma dziś kilka wyższych uczelni. Nie był jednak Rzeszów nigdy stolicą historycznej ziemi, tak jak był nią na przykład Przemyśl. Trudno jako Rzeszowszczyznę traktować Krosno, Sanok czy Tarnobrzeg, a przede wszystkim Przemyśl.
W roku 1975 województwo rzeszowskie, tak jak wszystkie inne, pokawałkowano. Narodziły się małe województwa: tarnobrzeskie, przemyskie, krośnieńskie i oczywiście rzeszowskie. Tak trwało do chwili obecnej, kiedy to wchodzimy w nową reformę administracyjną. W tej części kraju następuje powrót do sytuacji sprzed 1975 r., powstała jednak kwestia nazwy przywróconego województwa. Przyjęto bowiem zasadę, że województwa będą nosiły nazwy historycznych ziem: Wielkopolska, Małopolska, Mazowsze, Śląsk Górny i Dolny, Pomorze itd.
I cóż wymyślili nasi mędrcy? Skoro Małopolska, to Kraków będzie stolicą Małopolski Zachodniej, a Rzeszów Wschodniej. Z pozoru logiczne. Ta logika jednak nie uwzględnia, że Małopolska została rozdarta – jej wschodnią część pochłonęło sowieckie imperium, a potem jego spadkobiercy. Czy jednak godzi się wymazywać z naszych dziejów tamtą szlachetną ziemię, która przez wiele wieków broniła całej Polski przed najazdami ze wschodu i południa? Która więcej Polsce ofiarowywała, niż otrzymywała? Która dała krajowi paru królów, wielu bohaterskich hetmanów, generałów i żołnierzy, duchownych, polityków i działaczy, pisarzy, poetów i artystów, uczonych i inżynierów?
Znalazło się kilku ludzi, którzy nie stoczyli się na dno ignorancji i nie postradali narodowej godności. Przekonali szczęśliwie decydentów, że Rzeszowskie nazwy Małopolski Wschodniej nosić nie może, bo nią nie jest – jest Małopolską środkową. Byłby to błąd geograficzny i historyczny. Przede wszystkim jednak byłoby to niegodne wobec Tamtej Ziemi, prawdziwej Małopolski Wschodniej.
Rzeszowskie będzie nosić nazwę Województwa Podkarpackiego.
Henryk Ziobro


Notatki
• Nowym – po październikowych wyborach – prezydentem miasta Krakowa został prof. dr Andrzej Gołaś, prorektor tutejszej Akademii Górniczo-Hutniczej. A. Gołaś ma 52 lata, jest profesorem na Wydziale Inżynierii Mechanicznej i Robotyki.
Profesora poznaliśmy już w 1996 r. na uroczystości jubileuszu 180-lecia Szkoły św. Marii Magdaleny we Lwowie. Wygłosił wtedy w imieniu swej uczelni przemówienie (chyba najlepsze ze wszystkich), nie pozbawione jednak akcentów osobistych: przyznał się do korzeni lwowskich. Lwowianką jest jego Matka, p. Anna z Furgalskich, członkini TMLiKPW.
Nowemu Prezydentowi gratulujemy oraz życzymy wielu sukcesów i satysfakcji na stanowisku Ojca Miasta, a także niezbędnych do tego sił i zdrowia. Życzymy też, by jego dokonania postawiły go w rzędzie najwybitniejszych prezydentów Krakowa, legitymujących się wschodniomałopolskimi korzeniami: Dietla, Zyblikiewicza, Lea.

• Centralne Archiwum Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji uzyskało z archiwów rosyjskich oraz z państw Białoruś i Ukraina kopie akt (ok. 400 tys. stron), dotyczących głównie policjantów, pomordowanych przez Sowietów do 1941 r. Ocenia się, że w czasie II wojny „zlikwidowano” na Wschodzie ok.15 tysięcy polskich wojskowych i policjantów (tych ostatnich ok. 6 tys.). Rodziny pomordowanych mogą zapoznać się z tymi aktami.

• W sobotę 31 X i niedzielę 1 XI (WW. Świętych) na trzech cmentarzach krakowskich – Rakowicach, Batowicach i Salwatorze – przeprowadzono już po raz czwarty staraniem Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Płd.-Wsch. kwestę na ratowanie Cmentarza Łyczakowskiego. Kwestowali członkowie TMLiKPW i sympatycy oraz uczennice i uczniowie VII Liceum im. Z.Nałkowskiej, którzy niedawno byli we Lwowie, w ramach wymiany z młodzieżą tamtejszej polskiej Szkoły im. Marii Magdaleny (nr 10). O kweście tej pisała prasa, mówiono w radiu i telewizji. W jednej z gazet przeczytaliśmy: Kwestujący nie musieli z sobą współzawodniczyć [dla wyjaśnienia: równocześnie zbierano pieniądze na odnowę zabytkowego Cmentarza Rakowickiego]. Z reguły osoby starsze wybierały dofinansowanie Lwowa, a młodzież – Krakowa. No cóż, prawidłowo. Młodzież za lat kilkanaście – to także będą osoby starsze. Jesteśmy więc optymistami.

• 8 listopada odsłonięto na ścianie dawnych koszar przy ul. Rajskiej w Krakowie tablicę pamiątkową o następującej treści:

Z TYCH KOSZAR W LISTOPADZIE 1918 R. WYRUSZAŁY NA ODSIECZ OBROŃCOM LWOWA PIERWSZE ODDZIAŁY WOJSKA POLSKIEGO
Towarzystwo im. J. Piłsudskiego

Uroczystość rozpoczęła msza św. w pobliskim kościele OO. Karmelitów na Piasku.

Tablica pamiątkowa w kościele św. Krzyża w Rzeszowie• Piękną tablicę pamiątkową wmurowano również i odsłonięto 22 listopada w Rzeszowie, w tamtejszym kościele św. Krzyża.
u W Krakowie, podobnie jak i w całej RP, odbyło się z końcem listopada walne zebranie oddziału Stowarzyszenia „Wspólnota Polska”, w celu wyboru delegatów do Rady Krajowej tej organizacji. W Krakowie wybrano 12 osób, a są między nimi: prezes prof. Zygmunt Kolenda, dr Krystyna Gąsowska, prezes „Sokoła” Konrad Firlej oraz prof. Jerzy Kowalczuk, członek TMLiKPW.

• Z okazji 30-lecia Społecznego Komitetu Odnowy Zabytków Krakowa zasłużeni działacze ochrony zabytków i konserwatorzy otrzymali wysokie odznaczenia. Znaleźli się wśród nich: o. Adam Studziński, dominikanin – Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski, oraz prof. Władysław Zalewski – Krzyż Oficerski OOP.
Ojciec Adam, konserwator i opiekun zabytków dominikańskich w Krakowie (rodem z powiatu żółkiewskiego, dobrze przecież znany naszym Czytelnikom – patrz CL 2/97), jest zarazem kapelanem krakowskiego środowiska wschodniomałopolskiego. Prof. Zalewski z ASP w Krakowie to potomek (wnuk) właścicieli sławnej firmy cukierniczej z ul. Akademickiej we Lwowie.
Zarząd Oddziału Krakowskiego TMLiKPW oraz Redakcja CL składa obu Panom serdeczne gratulacje oraz życzenia dalszych sukcesów i zdrowia.

• W październiku ub.r. zmarła w Krakowie w wieku 93 lat Jadwiga z Postępskich Kozłowska, urodzona we Lwowie. Jej ojciec, Stanisław Postępski, był tam dyrektorem administracyjnym Uniwersytetu Jana Kazimierza. Brat jej męża (ziemianina z Przybysławic w Kieleckiem), Leon Kozłowski, profesor archeologii na UJK, był w II RP ministrem i w latach 1934–35 premierem rządu, zaś ministrami III RP byli dwaj synowie p. Jadwigi Kozłowskiej, Stefan i Krzysztof.

• Osobą pierwszoplanową w powojennym budownictwie kolei linowych był dr inż. Zbigniew Schneigert. Lwowianin (jego dom rodzinny – ul. Kadecka 6), absolwent Politechniki Lwowskiej, lata po II wojnie spędził w Zakopanem. Był tam dyrektorem Polskich Kolei Linowych i projektantem licznych kolejek w Tatrach, Sudetach i polskich Karpatach, niestety nie całych... Stał się ekspertem w dziedzinie transportu linowego, opublikował wiele pionierskich prac na temat kolei niekonwencjonalnych. Założył oddział Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Płd.Wsch. w Zakopanem, był jego wieloletnim prezesem. Pisał wspomnienia, których fragmenty od czasu do czasu publikował.